Pomógł: 6 razy Wiek: 40 Dołączył: 26 Sie 2007 Posty: 470 Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-02-12, 02:26 Lawiny
Temat zapewne opisany wielokrotnie na forach skupiających 'górołazów', ale jedno zdanie z reportażu do którego link podaję poniżej skłoniło mnie do poruszenia tego problemu również u nas. Wszelkie porady dla laików są mile widziane.
Reportaż Ewy Szkurłat pt. "Biały pociąg" http://www3.radiokrakow.p...reportaz385.mp3
_________________ "...wszystkie koty z pyszczkami, które wyglądają, jakby ktoś wkręcił je w imadło, a potem wielokrotnie walił młotkiem owiniętym skarpetą, są Prawdziwmi kotami."
Byłem na szkoleniu lawinowym i ratownik twierdził, że lawin przede wszystkim należy unikać jak samego diabła.
Opowiadał, że kiedyś pomagali ofierze wydostać się ze śniegu. Chłopak stał zakopany w śniegu po kolana i nie mógł się poruszyć. Przeżył oczywiście, stał w miejscu gdzie lawina dopiero ruszała i , jakby to powiedzieć... zatrzymała się. Możliwe, że była to dolna część stoku. Śnieg w lawinie ubija się i twardnieje niczym beton, często ofiara zakopana nawet na niewielkiej głębokości umiera szybko, nie mogąc nabrać powietrza do unieruchomionej klatki piersiowej.
Najwięcej ofiar ginie NIE przy wyższych stopniach zagrożenia, ale przy "jedynce". Lekceważenie.
Można dużo czytać o tym, jak się zachować w razie zasypania, miejmy jednak świadomość, że w takim przypadku najprawdopodobniej nie przeżyjemy. Więc lepiej unikać. Jadąc zimą na Diablak zawsze sprawdzam informacje o stopniu zagrożenia na stronie BgPN. Warto pytać się w schronisku górskim przed wyjściem o aktualną sytuację.
Dziś w nocy doszło do kolejnej tragedii w Tatrach, zginęło w lawinie dwóch turystów. W relacjach w telewizji zaznaczają, że byli doświadczeni ponieważ znaleziono przy nich porządny sprzęt.
To ja pytam jak po sprzęcie można ocenić doświadczenie?
Czy jak ktoś ma przysłowiową manierkę, nóż i krzesiwo to jest profesjonalistą znającym się na rzeczy czy nieodpowiedzialnym.. no właśnie.
Z kolei jak ktoś ma Gore i inne -texy, super szpej, to jest doświadczonym turystą? A może zabrakło im owego specyfiku z linku Thralll-a?
Pomógł: 10 razy Dołączył: 03 Mar 2008 Posty: 406 Skąd: Warszawa/Białystok
Wysłany: 2010-02-20, 17:30
1. Trzeba umieć samemu oszacować stopień ryzyka (zarówno przed wyjściem w góry - komunikaty GOPR; jak i na miejscu).
2. Michał N - szpej, który jest przydatny to PIEPS, łopata i sonda lawinowa względnie Avalung/poduszki, a nie jakaś tam odzież (w lawinie ginie się albo z powodu braku tlenu/nadmiaru dwutlenku węgla albo z powodu odniesionych obrażen mechanicznych).
3. Lawina nie zważa na to, ile ktoś ma doświadczenia - czasmi po prostu ma się niefart - życie... Najczęściej radość z życia jest wprost proporcjonalna do podejmowanego ryzyka.
4. W przypadku zejścia lawiny TOPR zazwyczaj lata/idzie po zwłoki. Pomoc musi nadejść (jeżeli z takim idziemy) ze strony towarzysza wędrówki/zjazdu narciarskiego etc.
_________________ ,,I don't know what's wrong with me, but I love this shit.''
Ostatnio zmieniony przez Rzez 2010-02-20, 18:02, w całości zmieniany 1 raz
Trzeba umieć samemu oszacować stopień ryzyka (zarówno przed wyjściem w góry - komunikaty GOPR; jak i na miejscu).
Rzez napisał/a:
Lawina nie zważa na to, ile ktoś ma doświadczenia - czasmi po prostu ma się niefart
I to jest sedno sprawy jeśli chodzi o lawiny.
Denerwują mnie tylko te komentarze że byli doświadczeni bo mieli super sprzęcior.
abyss Pomógł: 1 raz Wiek: 46 Dołączył: 08 Lut 2008 Posty: 66 Skąd: całkiem duża wieś
Wysłany: 2010-02-20, 18:44
Akurat ze dwa dni temu oglądałem program o lawinach (TV Irlandia). Kilka uwag i informacji:
- pokazywali jak kilku naukowców zbudowało betonowy schron z elektroniką i wyposażeniem do badania lawin (zdaje się Szwajcaria). Schron z betonu 40cm, stalowe drzwi. Kilku gości w środku, pokazywali jak schodzi na ten schron celowo wymuszona lawina - zdjęcia byłu z wnętrza - wszystko się trzęsło i pyliło. Stalowe, wzmacniane drzwi wywaliło, na szczęście były drugie..... Śnieg "kuli" łopatą - faktycznie jak cenment. Goście mimo, że zajmowali się lawinami byli zaszokowani.
- lawina uderzając w budynek wypełnia wszystko w środku, nieco podobnie jak np. pianka budowlana pod ciśnieniem
- do zorientowania się, że nadchodzi lawina jest tylko kilka sekund, zwykle jest to łagodny dzwięk, coś jak "puuuchhhhh"
- szanse mają osoby odkopane do kilkunasu minut po zejściu lawiny
- psy są najlepsze, nic inne nie jest równie skuteczne
- koniecznie należy mieć kurtkę z "elektronicznym kluczem" do odszukiwania
- dobrze mieć kłębek CZERWONEJ włóczki (ok 5 m...), jest szansa, że nas znajdą szybciej
Skądinąd:
- jak nas porwie starajmy się "płynąć" jak najwyżej
Z grubsza tyle - a najistotniejsze: unikać lawin oraz ich NIE WYWOŁYWAĆ (+ słuchać, co mówią i nie olewać stanu zagrożenia, mimo, że naszym zdaniem jest O.K.)
StaszeK Pomógł: 11 razy Dołączył: 30 Paź 2008 Posty: 140 Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-02-22, 12:45
Ponieważ Fredi wywołał mnie do tablicy więc się zgłaszam.
Tak, wczoraj wieczorem wróciłem z czterodniowych warsztatów organizowanych w Karkonoszach (schr. Samotnia) przez między innymi Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Śląski, GOPR, Karkonoski Park Narodowy, IMGW. Większość organizatorów i uczestników stanowili polarnicy.
Wyjeżdżając na te warsztaty uważałem, że mam dosyć sporą wiedzę na temat lawin (prowadzę badania w Tatrach również w zimie i to związane z pokrywą śnieżną) ale te warsztaty uświadomiły mi jak mało wiem na temat lawin.
To co napisano w postach powyżej jest w większej części mieszanką prawdy i półprawdy.
Prawdopodobnie w przyszłym roku odbędą się podobne warsztaty w Tatrach na Hali Gąsienicowej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach