Wiek: 50 Dołączył: 15 Lut 2009 Posty: 92 Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-02-17, 10:15
thrackan napisał/a:
dwie_sety napisał/a:
bo woda z rzeki czy jeziora to raczej ropopochodnych nie zawiera.
Oj, to BARDZO zależy od cieku/zbiornika.
Panowie
Na początku to chcieliście pić wodę niemal prosto z rzeki, co najwyżej stosując prymitywne metody filtrowania i gotowanie. Teraz cudujecie nad składem wody po destylacji, to skąd wy ją chcecie pozyskiwać, z kałuży na środku rafinerii? To przecież w takim miejscu wystarczy pójść i odkręcić kran.
Może najpierw się zastanowimy skąd bierzemy wodę i co w niej jest, bo woda z rzeki czy jeziora to raczej ropopochodnych nie zawiera.
Oczywiście, że nie, bo traktorzyści upieprzonymi od smarów ciągnikami nigdy do jezior nie wjeżdżają. A silniki motorówek są w 110% ekologiczne. Tak samo jak ludzie nigdy nie myją samochodów nad brzegami rzek. A szamba na wsiach są idealnie szczelne.
Dziś wpadłem na taki pomysł (co prawda pewnie głupi ale...) może ktoś wie czy w wodzie która skrapla się w urządzeniu do pochłaniania wilgoci z powietrza (np Henkel) są jakieś substancje zagrażające człowiekowi i jaką moc przerobową może mieć takie urządzenie na wolnej przestrzeni czyli np w lesie? Bo jeżeli taka woda nadawała by się do picia dajmy na to po przepuszczeniu przez filtr węglowy to był by to prosty sposób na pozyskiwanie czystej wody (a może dało by się pić bez filtracji).
Jak ktoś zna zasadę działania tego urządzenia to proszę o wypowiedzenie się.
Pomógł: 2 razy Wiek: 23 Dołączył: 16 Cze 2009 Posty: 235 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-01, 19:43
A można coś na to poradzić na dłuższą metę, wyłączając noszenie soli? Gotowanie roślin zawierających jakieś sole bezpieczne/pożądane dla ludzkiego organizmu? Zna ktoś takie?
A można coś na to poradzić na dłuższą metę, wyłączając noszenie soli? Gotowanie roślin zawierających jakieś sole bezpieczne/pożądane dla ludzkiego organizmu? Zna ktoś takie?
Pot, mocz i krew są bogate w sól.
Zbieranie pierwszych dwóch pozwala nam odzyskać część soli której pozbywa się organizm. Wiem, że obrzydliwe, ale jak nie ma innego wyjścia.
Krew bierzemy w z upolowanych zwierząt.
Jeżeli jesteśmy nad morzem, to już wiadomo skąd brać sól. Niestety są to mieszaniny dwóch soli, druga to bodajże gorzki chlorek wapnia. Można je jakoś rozdzielić, ale nie jestem pewien czy dobrze pamiętam jak się to robi.
Myślę, że za bardzo się zastanawiacie, jaka sól, która sól, czy to dobra sól..... nie ma to takiego znaczenia aby się przejmować - niedobory minerałów uzupełnimy pożywieniem, zwłaszcza "zielonym". Nad morzem dodajemy trochę morskiej wody i też kłopot z głowy.
Zauważam, na wielu tematach jakieś demonizowanie problemów....normalnie jak w mediach
_________________ "Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Nie miałem siły jeszcze przebrnąć całego tematu WODY czyli najistotniejszej rzeczy oprócz NOŻA jednak podzieliłem się w temacie "samoróbek" moim patentem z wykorzystaniem filtra Brity.. Producent "zachwala" że jego wkład filtruje oprócz drobnicy żyjącej i flory bakteryjnej także metale ciężkie i inne barachło...
Nie miałem siły jeszcze przebrnąć całego tematu WODY czyli najistotniejszej rzeczy oprócz NOŻA jednak podzieliłem się w temacie "samoróbek" moim patentem z wykorzystaniem filtra Brity.. Producent "zachwala" że jego wkład filtruje oprócz drobnicy żyjącej i flory bakteryjnej także metale ciężkie i inne barachło...
Podobny patent już od dawna jest na Zielonej Kuchni
Ja słyszałem o uzdatnianiu wody do picia w czterech punktach :
1: Przefiltrowanie wody przez filtr samoróbke (piasek , węgiel drzewny ,piasek , liście brzozy ) .
2: Przegotywywanie wody przez 5 minut ( +1 minuta na każde 300m n.p.m. ).
3: Po ostudzeniu wody dosypujemy do niej świeżo zerwanych , zgniecionych ,zielonych czubków gametefitu mchu torfowca .
4: Filtrujemy przez materiał w celu pozbycia się resztek mchu .
Tak przyrządzona woda jest w 99,(9)% bezpieczna dla człowieka czyli zdatna to picia . Może ona miec delikatny zielony kolor ale to wina chlorofilu z mchu , jest on oczywiście nie trujący . Taką metodę sam wykorzystuje na moich wypadach , z czego w 70% przypadków wodę pobieram z kanałów melioracyjnych . Jeśli chcemy miec 100% pewności , że nie zawiera ona żadnych chemikaliów poszukajmy w rzece raków błotnych (lub amerykańskich) , bobrów lub(w wodach stojącyh) wodorostów moczarka kanadyjskiego bowiem nie tolerują one wody zanieczyszczonej chemicznie . Jeśli nie ma tam żadnych z wyżej wymienionych stworzeń szukajmy wody dalej
Pozdrowienia , Grzesiek
_________________ Gdzie zdobywasz swoje doświadczenie ? ...
Dzisiaj oglądałem relację naszego lokalnego przyrodnika ( TUTAJ ) i uwierz mi, że pomimo stwierdzonej obecności bobrów to tej hmm... cieczy bym się nie napił (nawet przegotowując). No chyba, że po konkretnej destylacji, która pozwoliłaby wyizolować ze wszystkich obecnych frakcji czyste H2O.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach