www.reconnet.pl Strona Główna
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Co robić kiedy wojna wybuchnie?
Autor Wiadomość
Kobra 


Wiek: 15
Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 234
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2010-03-09, 21:31   Co robić kiedy wojna wybuchnie?

Witam wszystkich. Chciałem zacząć dyskusję na temat: Co robić kiedy wybuchnie wojna. No, niby że to teraz niemożliwe ale nic nie wiadomo. Co wy byście zrobili?
Wielu by chciało uciec od razu za granicę, wielu by uciekło na wieś bo niby tam są bardzo słabe działania wojenne.
Ja bym chciał uciec od miast, jak najdalej. Jakaś wieś, las czy coś takiego. Następnie udać się na zieloną granicę, na wschód. Dlaczego nie na zachód? bo tam gdzie miliony uciekinierów to nie ma żywności, schronienia itp. Jak wy myślicie o takim planie awaryjnym? Myśleliście o czymś takim? Proszę być wyrozumiałym w stosunku do mnie i do tematu.
Ostatnio zmieniony przez Fredi 2010-03-10, 10:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
CTHULHU 


Wiek: 23
Dołączył: 18 Lut 2010
Posty: 29
Skąd: Ze Śląska
Wysłany: 2010-03-09, 21:55   

Taaa, a kto by bronił ojczyzny :!:
Zaraz uzbroił bym się, w cokolwiek, ( bynajmniej nie widły, jakieś takie nieporęczne )
i na wroga. Wolę zginąć za kraj, niż żyć w cieniu okupacji. ( tak przykładowo mówiąc )
Bo dzisiejsza nowoczesna wojna, raczej przypuszczam wyglądała by inaczej. Atomówka tu, atomówka tam i nie ma połowy polski... :-/
 
     
Kobra 


Wiek: 15
Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 234
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2010-03-09, 21:59   

Atomówka to nie takie proste... są potężne konsekwencje, skażenie środowiska itp. to gdyby np. Rosja chciała nas przejąć dla terytorium na pewno by tej broni nie użyli.
 
 
     
Chester 

Wiek: 33
Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 19
Skąd: Sieradz
Wysłany: 2010-03-09, 22:16   Re: Co robić kiedy wojna wybuchnie?

Jak się tak zastanowić to to też surviwalowe zagadnienie. Z tym, że nie ma na nie moim zdaniem jednoznacznej odpowiedzi. Jak wybuchnie wojna z którymś z naszych wschodnich sąsiadów (celowo nie bawię się w wyrocznię, z którym ...) to ucieczka na wschód raczej mało rozsądną jest. Ja akurat mam już zapewnioną "posadkę" na wypadek wybuchu wojny - kurier MRA, czyli inaczej mówiąc goniec dostarczający wezwania mobilizacyjne żołnierzom rezerwy na wypadek wybuchu wojny. To na początek - później pewnie wcielony byłbym do jakiegoś plutonu wojsk łączności, bo w takich wojskach służyłem. I to tyle... A co każdy by zrobił to pewnie zależy w jakich okolicznościach by się akurat znajdował. Przypuszczam, że pewnie sam byś nie uciekał z kraju objętego działaniami wojennymi, chciałbyś zabrać np. matkę. Twoja matka chciała by zabrać swoją matkę, która mogła by nie mieć siły uciekać, więc sprawa i Twoje plany zaczęły by się komplikować. Tak więc naprawdę nie wiadomo, co kto by zrobił w takim przypadku.
 
     
Kobra 


Wiek: 15
Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 234
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2010-03-09, 22:21   

Moja matka pewnie by uciekała jako uchodźce. Ale wydaję mi się że tam gdzie moja babcia mieszka na wsi na której na niektórych mapach nie ma tej miejscowości a jak jest to nie ma pokazanych dróg, to tam moglibyśmy być bezpieczni a jak coś to ucieczka do lasu bo las jest na prawdę blisko.
 
 
     
ojny 


Wiek: 21
Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 8
Skąd: Opole
Wysłany: 2010-03-10, 00:11   

ja zacząłem uprawiać survival tylko po to by dać sobie rade w razie wojny czy katastrofy i moim zdaniem najlepsze miejsce na ucieczkę są góry im głębiej tym lepiej bo mało wojsk tam dotrze bo za duże koszty i straty a góry to niezliczona ilość kryjówek fakt trudniej w nich przetrwać ale za to bezpieczniej. na wsi bym się w życiu nie osiedlił co ci da jak cię w nocy zaskoczą nawet nie zdążysz uciec do lasu a jak wjadą czołgami to i z lasu nic nie zostanie. a co do rodziny moja zawsze krzywo patrzyła na moje zainteresowania że poco mi to strata czasu wiec jak przyjdzie co do czego nie będzie mi ich żal a nie będę ryzykował bo babcia nie umie przejść 2 kilometrów. Dla mnie wojna jest dla debili a za Polskę walczyć nie będę bo to ciemnogród rządzony przez baranów.
 
     
mgr_scout


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 436
Skąd: inąd
Wysłany: 2010-03-10, 08:38   

ojny napisał/a:
Dla mnie wojna jest dla debili a za Polskę walczyć nie będę bo to ciemnogród rządzony przez baranów.

to co jeszcze robisz w tym kraju?
 
     
Mazazel 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 28
Dołączyła: 02 Sty 2010
Posty: 40
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-03-10, 08:57   

Cytat:
to co jeszcze robisz w tym kraju?


Zapewne, jak większość nas, ponosi konsekwencje tego, że nasi rodzice uznali to miejsce za odpowiednie, by tu sprowadzić dzieci na świat. Ja je takim nie widzę, temu dzieci nie mam. I za wybory, na które nie mamy wpływu, nie możemy odpowiadać.

Co do meritum, nie wydaje mi się, żeby w przypadku wojny w kraju, istniały jakieś "bezpieczne miejsca" typu las, wioska, czy góry. Ze współczesnym sprzętem wojskowym namierzenie tam człowieka nie jest problemem. Oczywiście zachodzi tu pytanie o masowość i rodzaj działań wojennych; może być tak, że jakimś tam "robaczkiem" mieszkającym sob w szałasie nikt sie nie przejmie. Już grupą prędzej- ale znów w górach zima grupka ludzi ma większe szanse przetrwania, niż 'samotny wilk'. Jednocześnie, w wypadku długotrwałego, wyniszczającego konfliktu możliwe, że lepiej nie być na jego uboczu, a właśnie mieć pracę np w wojsku (oczywiście nie rozumiem przez to bycia mięsem armatnim;)) z uwagi na łatwiejszy dostęp do informacji i zaopatrzenia. W razie głodu tam najłatwiej jeszcze sie będzie używić.

A faktycznie, to nie sposób przewidzieć, co sie uczyni, i co będzie możliwe do zrobienia- ucieczka tu czy tam wymaga środków transportu i mozliwości swobodnego poruszania sie po drogach, co może być wielce utrudnione przecież....Ale biorąc pod uwagę, co to państwo "robi" dla mnie, ratować będę, co mogę- siebie i bliskich.
_________________
 
 
     
Tresor

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Sie 2007
Posty: 202
Skąd: z krainy satana
Wysłany: 2010-03-10, 10:09   

Panowie zalezy z kim byla by wojna...Obstawiam Rosje :)
wiec jesli bylo by mi dane przezyc pierwsze dni konfliktu i jakims cudem dostal bym AKMSa ( watpliwe ) i ammo..to bym zostal i walczyl o Ojczyzne...ale nie jako zolnierz tylko jako partyzant ! zreszta nie ma co gdybac...sytuacja polityczna z sasiadami jest w miare spokojna a Polska nie posiada poteznych zloz ropy czy innych cennych surowcow :)
 
     
nordwest 


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 28 Sie 2007
Posty: 79
Skąd: WLKP
Wysłany: 2010-03-10, 10:47   

Żeby dyskutować na taki temat, potrzebna jest odrobina orientacji na temat tego, jak wygląda współczesny konflikt zbrojny - jego uwarunkowania militarne i polityczne oraz społeczne.

Możliwe są dwa rodzaje wojny, jeśli chodzi o rozróżnienie pod kątem użytej broni:
A) wojna nuklearna (ew. z użyciem innej broni masowego rażenia, np. biologicznej)
B) wojna konwencjonalna

W razie A - wojny nuklearnej - wszelkie rozważania są dość abstrakcyjnymi spekulacjami, gdyby Polska stała się celem ataku na pełną skalę, zapewne większość ludności zginęłaby od razu i w męczarniach, a co by było potem - pokazują filmy typu "Mad Max"

W razie B - wojny konwencjonalnej - jest bardzo wiele różnych wariantów tego jak ta wojna może wyglądać.

Zanim zaczniemy rozważać "co robić w razie wojny" trzeba wyjaśnić sobie kilka kwestii wstępnych: jaka byłaby skala tej wojny, cele agresora, zakres kontroli kraju przez okupanta, rozwój sytuacji do wojny, sytuacja w krajach sąsiednich.

Po pierwsze, po 1945 było bardzo niewiele wojen takich jak agresja III Rzeszy na Polskę w 1939, to znaczy takich, gdzie agresor atakuje jakieś państwo z zamiarem jego całkowitego podboju: można tu wymienić napaści państw arabskich na Izrael w 1967 i 1973, inwazję iracką na Kuwejt w 1990 i ewentualnie (choć to kwestia dyskusyjna) zajęcie Tybetu przez ChRL oraz wojny Korei Płn. z Koreą Płd. i Wietnamu Płn. z Wietnamem Płd. W przypadku dzisiejszej Polski taki wariant w stylu powtórki okupacji hitlerowskiej jest bardzo mało prawdopodobny, wymagałby ogromnych nakładów sił od ewentualnego agresora i zupełnie nie mieści się w dzisiejszych realiach stosunków międzynarodowych,

Ogromna większość wojen po 1945 z udziałem czynnika zewnętrznego to interwencje w wewnętrzne sprawy innego państwa, np. popierające jedną ze stron w wojnie domowej. Typowe przykłady: interwencja radziecka i amerykańsko-natowska w Afganistanie, amerykańska w Iraku (na Grenadzie, Panamie itd.), radziecka na Węgrzech w 1956, izraelskie operacje w Libanie 1982 i 2006, naloty NATO na Jugosławię w 1999 czy nawet wojna rosyjsko-gruzińska 2008. Przykładów takich możnaby wymienić jeszcze z kilkadziesiąt. Celem agresora/interwenta nie jest podbój zaatakowanego kraju, ale wymuszenie na tym kraju jakichś ustępstw i/lub najczęściej także zainstalowanie tam uległego rządu. Celem rosyjskiego ataku na Gruzję w 2008 przecież nie było podbicie Gruzji, ale wymuszenie na Gruzji rezygnacji z prób reintegracji zbuntowanych regionów i być może także (choć to tylko spekulacje) obalenie Saakaszwilego i zainstalowanie tam jakiegoś prorosyjskiego rządu.
Taki wariant od biedy sobie można wyobrazić w odniesieniu do Polski - proszę mnie nie posądzać o jakieś oszołomstwo - to tylko przykłady myślowe (mam nadzieję że czysto spekulacyjne):
np.:
A) w Polsce dochodzi do głębokiego kryzysu politycznego, np. opozycja zarzuca partii rządzącej sfałszowanie wyborów prezydenckich, mamy dwóch prezydentów - obaj uważają się za legalnych, sytuacja rozwija się tak jak na Ukrainie w 2004 tyle że uzyta jest przemoc, powstają bojówki, armia i policja się rozpadają np. dowództwo policji jest lojalne wobec prezydenta Iksińskiego, a sztab generalny wobec Igrekowskiego, do Polski wkraczają wojska rosyjskie pod pretekstem ochrony gazociągów...
B) Mniejszość niemiecka na Opolszczyźnie ogłasza niepodległość, Polska oczywiście tego nie uznaje, Niemcy wystosowują ultimatum, po czym bombardują główne miasta, elektrownie, mosty, węzły kolejowe, stacje telewizyjne itd. i blokują nasze porty, nie wysyłając do Polski wojsk lądowych.

Najbardziej prawdopodobny wariant konfliktu zbrojnego który może dotknąć Polskę, to jakiś lokalny konflikt o charakterze takim, że trudno powiedzieć czy to już wojna lokalna, czy tylko jeszcze akty terroryzmu, zamieszki lub zmasowany bandytyzm. Np. teoretycznie (przykład czysto teoretyczny, proszę mnie nie posądzać o podżegania wojenne czy do waśni narodowościowych): w Polsce jakieś oszołomy tworzą Armię Wyzwolenia Kresów Wschodnich i zaczynają podkładać bomby we Lwowie, ukraińscy nacjonaliści tworzą Armię Wyzwolenia Zakerzonii i robią to samo w Przemyślu i Chełmie, po terytorium pogranicza zaczynaja latać jakieś bandy w kominiarkach, oba rządy się od tego odcinają i wspólnie próbują zwalczyć te ugrupowania --> mamy sytuację jak w Ulsterze, tymczasem jednak np. w Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, a także w Odessie, Charkowie czy Dniepropietrowsku żyje się całkiem normalnie.

We wszystkich tych wariantach konfliktu stopień zagrożenia dla zwykłej rodziny byłby bardzo różny, i wszelkie rozważania o uciekaniu do lasu czy w góry trzeba sobie poprzedzić założeniem o jaki rodzaj chodzi.

Są jeszcze dwa ważne aspekty: wojna nigdy nie wybucha ni z tego ni z owego, i nie dzieje się w próżni tylko w pewnym otoczeniu międzynarodowym.
Polska i cała Europa jest w tej chwili dość bezpieczna i stabilna. Ewentualny konflikt zbrojny musiałby być poprzedzony kryzysem politycznym i wyraźnymi oznakami destabilizacji - tak jak było w Jugosławii w 1991: zanim wybuchła wojna były conajmniej 2 lata politycznego kryzysu, narastanie napięcia, zamieszki narodowościowe na meczach, powstawały bojówki i inne formacje paramilitarne, były strzelaniny - początkowo bezkrwawe, potem zaczęli ginąc ludzie, było blokowanie dróg, ruchy wojsk i dopiero w końcu wojna na pełną skale.
Państwa ościenne (i cała Europa) też na takie coś reagują - boją się napływu uchodźców, handlu bronią i przeniesienia konfliktu na swoje terytorium, w związku z czym podejmują działania prewencyjne,

Dlatego we wszelkich rozważania "co ja bym zrobił" też należy wziąć pod uwagę "co ze mną zrobi państwo". Wojna na ogół jest poprzedzona stanami nadzwyczajnymi (np. stan wyjatkowy), a obywatele maja swe obowiązki, a państwo ma od tego żandarmerię i inne służby by je wyegzekwowac. Następuje mobilizacja do wojska, militaryzacja niektórych działów gospodarki i infrastruktury (np. transport, łączność). Wyjechanie z kraju też nie będzie takie proste - po pierwsze nasze państwo raczej nie wypuści, a sąsiedzi raczej nie będą wpuszczać - przecież mnóstwo młodych Gruzinów, Macedończyków, Bośniaków, Mołdawian, Serbów itd. nie miało ochoty służyć w armii swej ojczyzny i chciało dać dyla za granicę, ale to nie znaczy że wszystkim się to udało.
_________________
Jeszcze wrócą wiosny przypływy i zaświecą zorze rankami
Wilki przecież polują stadami i dopadną kiedyś myśliwych
(Otton Żupancić)
 
     
Kobra 


Wiek: 15
Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 234
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2010-03-10, 14:27   

Wiadomo wojna nuklearna nie gra roli... skutki są bardzo ciężkie a promieniowanie mogłoby pójść nawet na teren Rosji i innych krajów. W państwie zostać to na nic bo jest nie bezpiecznie. Można uciec w dzicz w jakieś gęste lasy czy góry aby agresja wroga troszkę ucichła a potem można myśleć aby uciec za granicę ale nie z innymi gdzieś w punkty uchodźca bo gdzie dużo ludzi tam mało pożywienia, wody itp. Wielu by uciekało na wschód tak jak ja ,ale wiadomo gdyby Rosja nas napadła to Białoruś odpada. Ich stosunki są bardzo dobre i gdyby nas złapali na pewno by Rosjanom nas oddali no i tam by dużo wojska było bo tamtędy by wojsko Rosyjskie by się przemieszczało na Polskę. Nie wiem jak z Ukrainą.
Dzisiejsza technologia wykrycia ludzi w jakiś górach czy lasach to już nie problem. Różnego rodzaje noktowizory itp. to nas spokojnie znajdą ale po co mieliby się pchać w góry? Wielu ludzi by nie poszło daleko bo nie znają sztuki survivalu lub nie mają potrzebnych rzeczy, wielu by wierzyło mediom i rządowi który by pewnie prosił aby zostać w domach bo sytuacja jest pod kontrolą... Mi się wydaję że gdyby wojna wybuchła to by najpierw atakowali miasta a potem by wjeżdżali na wsie gdzie by była mała aktywność agresji wroga.
 
 
     
CTHULHU 


Wiek: 23
Dołączył: 18 Lut 2010
Posty: 29
Skąd: Ze Śląska
Wysłany: 2010-03-10, 15:39   

Kobra napisał/a:
Wiadomo wojna nuklearna nie gra roli

Nuklearna nie, ale do niszczenia miast,baz wojskowych. Spokojnie wystarczy: http://wyborcza.pl/1,86738,4483298.html
Główną siłą niszczącą bomb próżniowych jest gwałtownie zmieniające się ciśnienie. Taka bomba rozpyla w powietrzu dużą ilość materiału wybuchowego i potem za pomocą małego ładunku inicjuje eksplozję tej chmury aerozolu lub pyłu. Dochodzi do gwałtownego spalania, które zasysa tlen z powietrza, a na wielkim terenie powoduje powstanie fali uderzeniowej. Rozprzestrzenia się ona od centrum ku krawędziom chmury materiału wybuchowego z prędkością ponaddźwiękową, powodując wielkie zniszczenia, zwłaszcza na równinach. I do tego Ruska, jeśli rozmawiamy tu o możliwości ataku naszych najbliższych sąsiadów.
Po kłopocie, nie ma skażenia, jest tylko krater.
 
     
Kobra 


Wiek: 15
Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 234
Skąd: Lublin
Ostrzeżeń:
 2/4/6
Wysłany: 2010-03-10, 16:20   

Ciekawa ta bomba. Wątpię aby Rosja chciała miasta niszczyć taką bronią. Bardzo wielu ludzi by zginęło i inne państwa bardzo by były złe na Rosję za takie czyny i też takiej broni nie używali by na lasach, górach czy na jakiś mniejszych miejscowościach a więc daleko od miasta.
 
 
     
niewazne 


Wiek: 16
Dołączył: 26 Kwi 2009
Posty: 48
Skąd: Toruń
Wysłany: 2010-03-10, 16:21   

Ludzie Polska jest w NATO, wiec jeżeli by jakikolwiek kraj zaatakował Polske to rozpętała by sie III WŚ. Nie sądze aby jakiekolwiek państwo odważyło się ją wywołać.
 
     
Hakas 


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 127
Skąd: Pomorze Zachodnie
Wysłany: 2010-03-10, 16:29   

Witaj!
Kobra obiecałeś, że zanim coś napiszesz to pomyślisz a zakładasz tak durne wątki, że aż boli :evil:
Jaka wojna ??
Hakas
_________________
Wędruję poprzez świat polując, walcząc
i uzdrawiając

Przeklęty, kto miecz swój trzyma z dala od krwi - Bellicosa anima
Damnatus, qui gladio suo ab sanguem reservat - Bellicosa anima
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 13