Bezpieczeństwo i odpowiedzialność, znasz takie pojęcia?
Idziemy do lasu. Co zabrać?
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
Acha.. to teraz test na bystrość.. biorę na obóz/wyjazd grupkę harcerzy w wieku 11-15 lat, a starszych w sumie też.. nauczysz ich jedzenia nożem? Rodzice będą baaaardzo Ci wdzięczni
Twój portfel również 
Bezpieczeństwo i odpowiedzialność, znasz takie pojęcia?
Co powiesz mamusi Twojego kolegi, któremu uśmiech sie poszerzył a ten sepleniąc powiedział.. psze mamusi to Yoggi powiedział ze mozna jeść nożem ale nie powiedział ze można sie zaciąć. Jeszcze tłumaczyć?
Bezpieczeństwo i odpowiedzialność, znasz takie pojęcia?
- Stalker
- Posty: 175
- Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
- Lokalizacja: Warszawa
- Tytuł użytkownika: Samotnik
- Płeć:
Bogdan : W pewnym sensie można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z paradoksem. Mając do dyspozycji nieograniczone źródła informacji ( czyt. szukaj.., google, wiki, etc . ), gdy wystarczy zadać pytanie a uzyskasz wszystkie odpowiedzi świata, coraz trudniej o zwykłe logiczne myślenie, kreatywność i zaradność. Ale być może to są właśnie skutki - wszystko jest tak łatwo osiągalne, że niemalże niewidoczne w myśl zasady najciemniej pod latarnią.
Znów jestem okrutny, sorry...
Znów jestem okrutny, sorry...
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
Padłem. Drogi mgr. Scout'cie wydaje mi się że ten tekst nie był pisany z przeznaczeniem na regulamin obozu młodszoharcerskiego tylko do młodych ludzi którzy chcą zacząć przygodę z "surfifalem" i choć nie mają doświadczenia to jednak mają minimum rozsądku (i nie mają parkinsonamgr_scout pisze:Acha.. to teraz test na bystrość.. biorę na obóz/wyjazd grupkę harcerzy w wieku 11-15 lat, a starszych w sumie też.. nauczysz ich jedzenia nożem? Rodzice będą baaaardzo Ci wdzięczniTwój portfel również
Bezpieczeństwo i odpowiedzialność, znasz takie pojęcia?Co powiesz mamusi Twojego kolegi, któremu uśmiech sie poszerzył a ten sepleniąc powiedział.. psze mamusi to Yoggi powiedział ze mozna jeść nożem ale nie powiedział ze można sie zaciąć. Jeszcze tłumaczyć?
Wiem co to odpowiedzialność i bezpieczeństwo, w tym roku jadę jako opiekun koloni zuchowej (wcześniej zajmowałem się harcerzami), ale wiem też co to jest paranoja i umiem jej unikać.
Minimum rozsądku mówisz? Cóż, moje doświadczenie mówi że nie należy oczekiwać tego od ludzi a wyjaśniać wszystko z drobnymi szczegółami jak w amerykańskiej instrukcji oraz że należy dbać o własną dupę, by w razie czego nikt nie zarzucił Ci że czegoś nie powiedziałeś, że tego nie wolno robić albo jest ryzykowne. Może ta kolonia zuchowa Cię tego nauczyYoggi pisze:Padłem. Drogi mgr. Scout'cie wydaje mi się że ten tekst nie był pisany z przeznaczeniem na regulamin obozu młodszoharcerskiego tylko do młodych ludzi którzy chcą zacząć przygodę z "surfifalem" i choć nie mają doświadczenia to jednak mają minimum rozsądku (i nie mają parkinsona). Jeżeli ktoś już jedzie sam na biwak to pocharatana buźka jest najmniejszym jego i jego rodziców zmartwieniem.
BTW - a ja padłem jak przeczytałem poradę by jeść nożem.. jakby nie można tym nożem było wystrugać łyżki.. i fun większy i bezpieczniej.. ale po prostu trzeba mieć doświadczenie, umieć przewidywać możliwe zagrożenia i coś ciekawego zaproponować do tego.. bo w jedzeniu nożem nic ciekawego nie widzę, szczególnie gdy nie wytłumaczy się jak bezpiecznie to zrobić.
- wolfshadow
- Posty: 1050
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
- Lokalizacja: Jaworzno
- Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
- Płeć:
- Kontakt:
Powiem, że powiedzenie "stary a głupi" nie wzięło się z nikąd. Są też pisane i niepisane zasady leśnego BHP. Np. sposób podawania noża. Dawanie złych przykładów (vide Grylls) nie jest najlepszym rozwiązaniem.Yoggi pisze:tylko do młodych ludzi którzy chcą zacząć przygodę z "surfifalem" i choć nie mają doświadczenia to jednak mają minimum rozsądku (i nie mają parkinsona)
A w grupie 10 rozsądnych zawsze może się trafić jakiś dowcipniś, który przez nieuwagę w nieodpowiednim momencie strzeli jedzącego w "karczycho". I nieszczęście gotowe.
Ale przecież nikt nie bierze odpowiedzialności za to że ktoś pozacina się jedząc nożem po tym jak przeczytał o tym na forum. Od tego aby obliczyć ryzyko są rodzice i jeśli oni stwierdzą że młodzian jest na tyle samodzielny aby pojechać do lasu i się nie zabić to na pewno nie będzie tu problemem jedzenie nożem.mgr_scout pisze:
Minimum rozsądku mówisz? Cóż, moje doświadczenie mówi że nie należy oczekiwać tego od ludzi a wyjaśniać wszystko z drobnymi szczegółami jak w amerykańskiej instrukcji oraz że należy dbać o własną dupę, by w razie czego nikt nie zarzucił Ci że czegoś nie powiedziałeś, że tego nie wolno robić albo jest ryzykowne. Może ta kolonia zuchowa Cię tego nauczy
Kolonia zuchowa mnie na pewno wiele nauczy ale wątpię by dotyczyło to bezpieczeństwa bo jak już pisałem wcześniej zajmowałem się harcerzami (także młodszymi) i jak do tej pory żadnemu z moich podopiecznych nie stała się krzywda.
co do robienia sztućcy. Zupy nie da się zjeść nożem dlatego w domyśle także to miałem na myśli pisząc o jedzeniu nożem. I tak z własnego doświadczenia- jadłem mięso nożem setki razy i nie zaciąłem się nigdy, natomiast pewnego razu robiąc widelec- przepoławiając gałązkę na dwie części dość mocno cię skaleczyłem. Było ciemno, wieczór, byłem zmęczony i nieszczęście gotowe.mgr_scout pisze: BTW - a ja padłem jak przeczytałem poradę by jeść nożem.. jakby nie można tym nożem było wystrugać łyżki.. i fun większy i bezpieczniej.. ale po prostu trzeba mieć doświadczenie, umieć przewidywać możliwe zagrożenia i coś ciekawego zaproponować do tego.. bo w jedzeniu nożem nic ciekawego nie widzę, szczególnie gdy nie wytłumaczy się jak bezpiecznie to zrobić.
Wniosek: o wiele bardziej niebezpieczne niż jedzenie nożem jest chociażby robienie wymienionej przez Ciebie łyżki. Pracując z drewnem wkładamy w to o wiele więcej siły i przy większym kawałku męczymy się- to sprawia większe niebezpieczeństwo niż jedzenie nożem.
I jeszcze jedna uwaga: jak ktoś ma pecha to i w d***e palec złamie :]
- Stalker
- Posty: 175
- Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
- Lokalizacja: Warszawa
- Tytuł użytkownika: Samotnik
- Płeć:
Nie zrozum mnie źle proszę, nie mam zamiaru "dolewać oliwy" - ale mimo wszystko jako opiekuna wycieczki, największą twoją troską powinno być bezpieczeństwo - stąd słowo opiekun ( ale to tylko taka dygresja ). By nie być jednostronnym zaś, zdecydowanie uważam, że coś co nazywa się "Uniwerystetem Życia" opiera się na doświadczeniach jakie zdobywamy na popełnianiu błędów ( nieżadko bolesnych ) i nie tylko.Yoggi pisze: Kolonia zuchowa mnie na pewno wiele nauczy ale wątpię by dotyczyło to bezpieczeństwa bo jak już pisałem wcześniej zajmowałem się harcerzami (także młodszymi) i jak do tej pory żadnemu z moich podopiecznych nie stała się krzywda.
Dotychczas może i nie miałeś incydentów podczas wypraw, ale z pewnością przyznasz mi rację ( co koledzy słusznie zauważyli inaczej to ujmując ), że nie wszystko da się przewidzieć - SZCZEGÓLNIE gdy mamy do czynienia z młodzieżą. W wieku -nastu lat nie zawsze posiada się zdolność do oceny konsekwencji swoich często głupich czynów. Miałem o tym okazję przekonać się wiele razy na własnej skórze, na skórze ludzi dookoła ( kiedyś zalałem cały schron atomowy w Lublinie ) i nie raz były to bolesne doznania.
Jeśli chodzi zaś o temat przewodni - panowie nie ulegajcie zbytnio emocjom gdy chodzi o kwestie obyczajów, przekonań i uprzedzeń ! Łącząc ta wypowiedź z tematem o Vickach w dziale NOŻE muszę się przyznać, że nigdy takowego nie posiadałem i używam nóż florystyczny firmy OASIS od prawie 10 lat a piłkę to mam jakąś z ZSRR ( po dziadku ), które spełniają w 100% moje oczekiwania. By związać to z tym wątkiem powiem, że zawsze staram się używać rozumu ( by podpisać się pod SLAQiem i wieloma z was ) i staram się sobie wyobrazić moją następną wyprawę. Wtedy z pewną dozą przewidywania mam obraz tego co jest i może być potrzebne. Gdy okazuje się, że taki pragmatyzm zamienia się w kilogramy i zaczyna uwierać w ramiona używam ponownie rozumu by wyobrazić sobie alternatywę, bez użycia tego czy innego narzędzia bądź zastapienia go czymś co i tak będę potrzebował do czego innego. Prawie zawsze okazuje się, że wiele rzeczy niepotrzebnie targam, ale czasem biorę głębszy oddech i tłumaczę sobie ponownie zasadę kondoma.
Po wielu wyprawach wypracowałem sam własne metody i listę zawartości plecaka. W ...mdziesięciu procentach przypadków fakt posiadania narzędzia przy sobie zwalnia nas od konieczności improwizacji by je czymś zastąpić, by osiągnąć cel w sposób kreatywny i oszczędny, lub po prostu rozleniwia nas. Podobnie jeśli chodzi o postępowanie i zachowanie. Czasem dobrze jak mróż przyszczypie w d**pę, ogień sparzy, palec pokrwawi - tak zostają w nas małe ślady ku przestrodze własnej i innych.
Ważne by obserwować siebie i własne reakcje. Umieć odnieść je do analogicznych przypadków w zupełnie innym otoczeniu. Często identyczna przeszkoda czy niedogodność odbierane są zupełnie odmiennie w środowisku leśnym, gdzie czynnik psychologiczny odgrywa najważniejszą rolę. To z kolei zawraca nas do punktu wyjścia - rozum, logika i dużo wyobraźni to są najważniejsze nasze narzędzia.
Z racji tego, że większość wypraw odbywam sam, zdany jestem tylko na siebie w każdej sytuacji ( od prozaicznych do niebezpiecznych ). Nie ma przy mnie nikogo by podał mi coś, przytrzymał, dźwignął itp. Uczy mnie to samodzielności, asekuracji, przewidywania i uważnego podejmowania decyzji. Tydzień temu pokonująć stromy i wysoki wał linii LHS ryzykowałem potencjalny wypadek. Dlatego każdy krok był uważny, wyważony - tego nie można się nauczyć czytając instrukcje, oglądając filmy. Owszem znajomość technik i ich zastosowania to podstawa ale odbywa się to tylko na zasadzie praktyki. Kijek trekkingowy czy nóż mogą nam pomóc i pozwolić osiągnąć cel, ale można się na oba nadziać lub wyłupać komuś oko. Sam nóż nie jest niebezpieczny - jego potencjał jest za to zabójczy . Nicią dentystyczną też można zabić, co moim zdaniem ujmuje ten problem najlepiej.
Inną historią godną uwagi jest to co zostawiasz za soba - nie tylko co zabierasz ze sobą. Sam za to dostałem "ochrzan" - i to jest dla mnie ważniejsze - skutki osiągamy i poprzez narzędzia ale i poprzez czynności - myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć.
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
trochę śmiesznie interpretujesz moje słowa
Mi cały czas chodzi o to że forum to nie obóz. I jeśli ktoś jest na tyle dorosły by jechać samemu do lasu to jest wystarczająco odpowiedzialny by jeść nożem jedzenie.
A jeśli ktoś jedzie do lasu mimo iż jest nie wystarczająco dojrzały to prędzej zabije się spadając z drzewa czy robiąc łyżkę niż jedząc nożem.
Co do dalszej części wypowiedzi to nie będę się rozdrabniał i odpowiem ogólnie.
To że każdy sam sobie musi wypracować swoją listę ekwipunku to sprawa oczywista. Każdy to wie, ale jeśli ktoś zaczyna i jedzie na biwak pierwszy raz to przyda mu się jakaś "wyjściowa" lista. Żeby wiedział od czego zacząć i nie musiał brać kilofa czy ręcznika plażowego.
BTW. zamiast dyskutować nad słusznością lub nie jedzenia samym nożem lepiej było zaproponować dołożenie do listy apteczki. IMO cenniejsza informacja
Wydaje mi się że uważasz mnie za niefrasobliwego kolesia który nie zwraca uwagi na podopiecznych. Otóż nie.Stalker pisze: Nie zrozum mnie źle proszę, nie mam zamiaru "dolewać oliwy" - ale mimo wszystko jako opiekuna wycieczki, największą twoją troską powinno być bezpieczeństwo - stąd słowo opiekun ( ale to tylko taka dygresja ).
Mi cały czas chodzi o to że forum to nie obóz. I jeśli ktoś jest na tyle dorosły by jechać samemu do lasu to jest wystarczająco odpowiedzialny by jeść nożem jedzenie.
A jeśli ktoś jedzie do lasu mimo iż jest nie wystarczająco dojrzały to prędzej zabije się spadając z drzewa czy robiąc łyżkę niż jedząc nożem.
Co do dalszej części wypowiedzi to nie będę się rozdrabniał i odpowiem ogólnie.
To że każdy sam sobie musi wypracować swoją listę ekwipunku to sprawa oczywista. Każdy to wie, ale jeśli ktoś zaczyna i jedzie na biwak pierwszy raz to przyda mu się jakaś "wyjściowa" lista. Żeby wiedział od czego zacząć i nie musiał brać kilofa czy ręcznika plażowego.
BTW. zamiast dyskutować nad słusznością lub nie jedzenia samym nożem lepiej było zaproponować dołożenie do listy apteczki. IMO cenniejsza informacja
- Stalker
- Posty: 175
- Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
- Lokalizacja: Warszawa
- Tytuł użytkownika: Samotnik
- Płeć:
Przepraszam. Nie miałem w żadnym wypadku zamiaru sugerować niefrasobliwości - nie mi oceniać i wytykać cokolwiek. Co do reszty zgadzam się całkowicie.
By użyć metafory - dla niektórych najlepszą metodą nauki pływania jest rzucenie na głęboką wodę, inni lepiej nauczą się idąć coraz glębiej w wodę. Też, by nie wdawać się w szczegóły, dodam iz ciągłe rzucanie koła ratunkowego nie nauczy kogos pływać. Każdy musi się jednak zamoczyć...
Boso, ale w ostrogach...
By użyć metafory - dla niektórych najlepszą metodą nauki pływania jest rzucenie na głęboką wodę, inni lepiej nauczą się idąć coraz glębiej w wodę. Też, by nie wdawać się w szczegóły, dodam iz ciągłe rzucanie koła ratunkowego nie nauczy kogos pływać. Każdy musi się jednak zamoczyć...
Boso, ale w ostrogach...
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
Mylisz się i to nawet nie wiesz jak bardzo, ale widać po prostu musisz czegoś doświadczyć samodzielnie i trudno jest Ci przyjąć poradę tych co więcej doświadczyliYoggi pisze: Mi cały czas chodzi o to że forum to nie obóz. I jeśli ktoś jest na tyle dorosły by jechać samemu do lasu to jest wystarczająco odpowiedzialny by jeść nożem jedzenie.
A jeśli ktoś jedzie do lasu mimo iż jest nie wystarczająco dojrzały to prędzej zabije się spadając z drzewa czy robiąc łyżkę niż jedząc nożem.
Piszesz, że nikt nie bierze odpowiedzialności za słowo pisane tutaj na forum.. Ty może nie, ale ja jakoś nie mam ochoty by po mojej poradzie ktoś sobie coś zrobił i utracił przy tym zdrowie.. ale do tego trzeba mieć świadomość mocy swoich słów i mocy oddziaływania internetu.
Co do merytoryki tekstu z którego wyszła dyskusja... czasem lepiej napisać coś od nowa niż poprawiać
- Fredi
- Posty: 1015
- Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
- Lokalizacja: Skierniewice
- Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
- Płeć:
Yoggi: widzę, że wyjątkowo oporna z Ciebie materia 
Po pierwsze: cokolwiek się stanie na obozie, gdzie ty jesteś opiekunem (nieważne co uważają rodzice i co dzieciak wyczytał w necie) - tylko TY bierzesz za to odpowiedzialność i to Ciebie będą ścigali rodzice i prokurator.
Po drugie: Jeśli już taka oporna z Ciebie materia, to koniecznie przed wyjazdem wykup ubezpieczenie OC - oby się nie przydało....
Po trzecie: lepiej nauczyć prawidłowego posługiwania się nożem, i prawidłowego obrabiania drewna, robienia łyżki... niż mieć problem bo ktoś sobie obciął język, poszerzył uśmiech, albo wbił ostrze w podniebienie....
Po czwarte: Skoro uważasz, że zrobienie łyżki jest zadaniem trudniejszym i bardziej niebezpiecznym niż jedzenie nożem - naucz się prawidłowo korzystać z noża, potem dawaj porady.
...ech..chyba muszę zorganizować warsztaty z prawidłowego posługiwania się nożem
Jeszcze jedno: To, że Krisek potrafi bez problemu wyciągać jajka z wrzącej wody...nie oznacza że każdy może to zrobić i się nie oparzyć....
Każdy z nas robi pewne nietypowe/niebezpieczne/niezgodne z normami rzeczy...ale nie pokazujemy ich innym dla ich dobra, a jeśli ktoś jest tego świadkiem (choć niepowinien), należy uprzedzić, że nie jest to właściwe zachowanie i wspomnieć czym to grozi...!
Po pierwsze: cokolwiek się stanie na obozie, gdzie ty jesteś opiekunem (nieważne co uważają rodzice i co dzieciak wyczytał w necie) - tylko TY bierzesz za to odpowiedzialność i to Ciebie będą ścigali rodzice i prokurator.
Po drugie: Jeśli już taka oporna z Ciebie materia, to koniecznie przed wyjazdem wykup ubezpieczenie OC - oby się nie przydało....
Po trzecie: lepiej nauczyć prawidłowego posługiwania się nożem, i prawidłowego obrabiania drewna, robienia łyżki... niż mieć problem bo ktoś sobie obciął język, poszerzył uśmiech, albo wbił ostrze w podniebienie....
Po czwarte: Skoro uważasz, że zrobienie łyżki jest zadaniem trudniejszym i bardziej niebezpiecznym niż jedzenie nożem - naucz się prawidłowo korzystać z noża, potem dawaj porady.
...ech..chyba muszę zorganizować warsztaty z prawidłowego posługiwania się nożem
Jeszcze jedno: To, że Krisek potrafi bez problemu wyciągać jajka z wrzącej wody...nie oznacza że każdy może to zrobić i się nie oparzyć....
Każdy z nas robi pewne nietypowe/niebezpieczne/niezgodne z normami rzeczy...ale nie pokazujemy ich innym dla ich dobra, a jeśli ktoś jest tego świadkiem (choć niepowinien), należy uprzedzić, że nie jest to właściwe zachowanie i wspomnieć czym to grozi...!
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
ale jednak odpisałeśYoggi pisze:miałem odpisać, ale druga strona posługuje się jedynie argumentum ad personam, a to nie skłania mnie do dyskusji.
I słuchaj Frediego
Ostatanio piekąc mięsiwa stwierdziłem brak widelca w swym ekwipunku. Nie lubie jeść nożem bo nie chcę sobie popsuć całego wypadu jednym skaleczeniem (o które bardzo łatwo) tak samo jak poparzymy sobie język - dyskomfort jest duży :-/ Problem rozwiązałem w taki sposób, iż
wyciąłem sobie zwykłą gałązkę taką samą jak na kiełbaskę długości ok 20 cm naostrzyłem i tym "widelcem" jadłem. Raz, że przytrzymywałem sobie owym patyczkiem gorące mięsiwo podczas krojenia a dwa, że po jedzeniu ów patyczek przerobiłem na wykałaczkę. To taka moja rada może ci się przyda Yoggi. Pozdrawiam.
wyciąłem sobie zwykłą gałązkę taką samą jak na kiełbaskę długości ok 20 cm naostrzyłem i tym "widelcem" jadłem. Raz, że przytrzymywałem sobie owym patyczkiem gorące mięsiwo podczas krojenia a dwa, że po jedzeniu ów patyczek przerobiłem na wykałaczkę. To taka moja rada może ci się przyda Yoggi. Pozdrawiam.
- Tanto
- Administrator
- Posty: 1105
- Rejestracja: 26 sie 2007, 19:17
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 1743064
- Płeć:
I tu się mylisz. Piszący bierze na siebie odpowiedzialność, karną to może tylko w specyficznych przypadkach, ale moralną zawsze. Jedną z głównch misji Forum jest dawanie ludziom, zwłaszcza początkującym, rad dzięki którym wrócą do domu cali i zdrowi. Dlaczego Tresor nie pisze że można samtnie zjeżdżać do szybów kopalni bez żadnego zabezpieczenia? A przecież można. Dlaczego ja nie odzywam się w tematach dotyczących picia wody w terenie? Zresztą wystarczyła mi mina Zdybiego żeby zdać sobie sprawę jak bardzo odbiegam od ogólnie przyjętych zasad.Yoggi pisze: Ale przecież nikt nie bierze odpowiedzialności za to że ktoś pozacina się jedząc nożem po tym jak przeczytał o tym na forum.
Pamiętaj że twoich rad może posłuchać ktoś kto nie jest odpowiednio przygotowany i będzie problem, ciebie pewnie to nie dotknie, no bo przecież nikt nie zabronił myśleć, ale czy aby na pewno...
ps.
Powyższe jest napisane ad persona, ale w gruncie rzeczy dotyczy nas wszystkich.
"...wszystkie koty z pyszczkami, które wyglądają, jakby ktoś wkręcił je w imadło, a potem wielokrotnie walił młotkiem owiniętym skarpetą, są Prawdziwmi kotami."
w takim razie radzę przestać żartować na forum bo jeszcze ktoś głupi to przeczyta i weźmie na poważnie. Trochę źle się wyraziłem, pewna odpowiedzialność owszem jest, ale ciężko byłoby znaleźć ciekawe techniki gotowania, obróbki drewna, rozpalania ognia na tym forum jeżeli będziemy brać pod uwagę że jakieś 5 letnie dziecko może to przeczytać i zrobić sobie krzywdę.Tanto pisze: Pamiętaj że twoich rad może posłuchać ktoś kto nie jest odpowiednio przygotowany i będzie problem, ciebie pewnie to nie dotknie, no bo przecież nikt nie zabronił myśleć, ale czy aby na pewno...
Jest to forum w pewnym małym stopniu specjalistyczne i trzeba liczyć się z tym, że mogą pojawić się pewne niebezpieczeństwa wynikające z próbowania wprowadzenia w życie rad stąd.
Edit: dopiero zobaczyłem post Frediego zatem odp:
Fredi
do 1: jeśli ja jestem opiekunem to nie dam nikomu bawić się nożem. Czas abyście zaczeli rozróżniać sytuacje kiedy do lasu jedzie osoba która została uznana przez rodziców za wystarczająco odpowiedzialną aby samemu móc się sobą opiekować od sytuacji kiedy jest opiekun który nie pozwoli na takie wybryki.
Widać różnicę? czy mam to 3 raz wyjaśniać?
do 2.:nie rozumiem odnośnie czego to piszesz? bo jakoś nie widzę sensu wykupowania przeze mnie ubezpieczenia x_X
do3.:ucząc się też można się skaleczyć i to poważnie. Naprawdę NIGDY sam siebie nie "uchlasnełeś"?
do4. patrz pkt 3. ucząc się też możesz się skaleczyć panie alfo i omego :]
chcesz robić warsztaty to rób. Rozumiem że zapraszasz tak? Jak na razie ze wszystkim sobie radzę, ale zawsze coś nowego się podejrzy.
do ostatniego: jak dla mnie bardziej hardcorowe jest włożenie jajek do wrzątku niż wyjęcie
Ostatnia uwaga: jutro będę się pakował, potem wyjeżdżam na obóz więc prędko nie odpisze. Proszę zatem uprzejmie o nie komentowanie mojej nieobecności jako "braku argumentów" czy czymś podobnym
Oj, jeszcze nie umiesz znaleźć wyjścia pośredniegoYoggi pisze: w takim razie radzę przestać żartować na forum bo jeszcze ktoś głupi to przeczyta i weźmie na poważnie. Trochę źle się wyraziłem, pewna odpowiedzialność owszem jest, ale ciężko byłoby znaleźć ciekawe techniki gotowania, obróbki drewna, rozpalania ognia na tym forum jeżeli będziemy brać pod uwagę że jakieś 5 letnie dziecko może to przeczytać i zrobić sobie krzywdę.
To że rodzic uzaje swoje dziecko za wystarczająco odpowiedzialne, a nie dorosłe, to nie znaczy że jego koledzy są tak samo odpowiedzialni. Poza tym to że w domu dzieciak jest grzeczny to nie znaczy że jadąc z kolegami będzie tak samo sie zachowywał.Yoggi pisze: do 1: jeśli ja jestem opiekunem to nie dam nikomu bawić się nożem. Czas abyście zaczeli rozróżniać sytuacje kiedy do lasu jedzie osoba która została uznana przez rodziców za wystarczająco odpowiedzialną aby samemu móc się sobą opiekować od sytuacji kiedy jest opiekun który nie pozwoli na takie wybryki.
Widać różnicę? czy mam to 3 raz wyjaśniać?
Na prawdę nie wiesz po co Ci OC jako wychowawca? Jeśli nie to zastanów się czy faktycznie nim możesz być, bo w takim wypadku nie powinieneś nim być. Zakładam, że kurs wychowawców kolonijnych/drużynowych zrobiłeś?Yoggi pisze: do 2.:nie rozumiem odnośnie czego to piszesz? bo jakoś nie widzę sensu wykupowania przeze mnie ubezpieczenia x_X
I teraz będzie stricte ad personam i po chamsku
Zapomniałem dodać - udanego obozu i dobrej pogody
znalazłem chwilę czekając aż mi buty wyschną
Dziwne że oburzasz się na pomysł jedzenia nożem, a kiedy pada przepis na świecę dymną (której produkcja jest realnym zagrożeniem pożaru domu) to nie dość że nie protestujesz to jeszcze podajesz link do książki. Baaaaardzo wychowawcze.
Poza tym jak ktoś jest głupi to zrobi sobie krzywdę w bardziej tragiczny sposób niż przecinając sobie usta.
Może jestem uboższy doświadczeniem ale nie jakieś doświadczenia mam. Rozumiem że są sytuacje w życiu w których się one nie sprawdzają. Ale dotyczy to każdego.
Edit: aha i dziękuję za życzenia. Ze swojej strony życzę udanego weekendu
rzeczywiście wyjściem pośrednim jest radzić młodemu człowiekowi aby zrobił małe ognisko w środku lasu kiedy to wszyscy siedzą cicho i nikt się nie buntuje. Natomiast zjedzenie kolacji scyzorykiem jest już hardcorowym i extremalnym wyzwaniem :]mgr_scout pisze: Oj, jeszcze nie umiesz znaleźć wyjścia pośredniego
Dziwne że oburzasz się na pomysł jedzenia nożem, a kiedy pada przepis na świecę dymną (której produkcja jest realnym zagrożeniem pożaru domu) to nie dość że nie protestujesz to jeszcze podajesz link do książki. Baaaaardzo wychowawcze.
przepraszam, tu mój błąd. Późno było, nie zrozumiałem frediego. Na szęście formalnościami zajmuje się komendantka :]mgr_scout pisze: Na prawdę nie wiesz po co Ci OC jako wychowawca? Jeśli nie to zastanów się czy faktycznie nim możesz być, bo w takim wypadku nie powinieneś nim być. Zakładam, że kurs wychowawców kolonijnych/drużynowych zrobiłeś?
każdy z tych kolegów ma swoich rodziców. Jeśli rodzic nie potrafi określić odpowiedzialności swego dziecka to niech go nie puszcza.mgr_scout pisze: To że rodzic uzaje swoje dziecko za wystarczająco odpowiedzialne, a nie dorosłe, to nie znaczy że jego koledzy są tak samo odpowiedzialni. Poza tym to że w domu dzieciak jest grzeczny to nie znaczy że jadąc z kolegami będzie tak samo sie zachowywał.
Poza tym jak ktoś jest głupi to zrobi sobie krzywdę w bardziej tragiczny sposób niż przecinając sobie usta.
dobrze określone :]mgr_scout pisze: I teraz będzie stricte ad personam i po chamsku
nie dziękuję, nie zamierzam być drużynowym. Niestety ta grupa ludzi cechuje się totalnym brakiem dystansu do siebie. A drużynowych akurat spotkałem wielu i to z całej Polski. Są wyjątki, ale giną w tłumiemgr_scout pisze:A jeśli będziesz miał ochotę, to zapraszam na kurs drużynowych, jeśli takowy będę prowadził po wakacjach
ale ja jestem otwarty na słowa starszych. Nie oznacza to jednak, że będę przyjmował ich każde słowo niczym dogmat.mgr_scout pisze:Jednak tylko pod pewnym warunkiem - jeśli otworzysz się na to co mówią starsi.
Może jestem uboższy doświadczeniem ale nie jakieś doświadczenia mam. Rozumiem że są sytuacje w życiu w których się one nie sprawdzają. Ale dotyczy to każdego.
Edit: aha i dziękuję za życzenia. Ze swojej strony życzę udanego weekendu
Może i jesteś otwarty na słowa starszy ale chyba tylko na takie, które Ci odpowiadają i pasują do Twojej teorii. Te które nie są zgodne z tym co myślisz, odrzucasz.
Ciekawym też skąd wziąłeś opinię nt. drużynowych. Twój drużynowy też taki jest? Jeśli tacy drużynowi są w całym ZHP to dlaczego wciąż ta organizacja istnieje? Co powoduje, że drużynowi mają brak dystansu do siebie? Fakt, że są drużynowymi? A może specjalnie dobiera się takich ludzi? I to znaczy też, że wszyscy moi kursanci, uczestnicy warsztatów mają brak dystansu do siebie? A to jakaś setka osób będzie
@formalnościami zajmuje się komendantka - czyli nie wiesz czy masz czy nie masz OC? Masz w ogóle kurs wychowawców? Po tym co piszesz to chętnie bym zwizytował Twój obóz. Z jakiego jesteś hufca?
A co do świecy dymnej, prawdopodobieństwo pożaru i zabawy w robienie takowej jest znacznie mniejsze niż zacięcie się nożem przy jedzeniu. Poza tym zawsze byłem wywaleniem tego działu
Raz jeszcze życzę udanego obozu.
Ciekawym też skąd wziąłeś opinię nt. drużynowych. Twój drużynowy też taki jest? Jeśli tacy drużynowi są w całym ZHP to dlaczego wciąż ta organizacja istnieje? Co powoduje, że drużynowi mają brak dystansu do siebie? Fakt, że są drużynowymi? A może specjalnie dobiera się takich ludzi? I to znaczy też, że wszyscy moi kursanci, uczestnicy warsztatów mają brak dystansu do siebie? A to jakaś setka osób będzie
@formalnościami zajmuje się komendantka - czyli nie wiesz czy masz czy nie masz OC? Masz w ogóle kurs wychowawców? Po tym co piszesz to chętnie bym zwizytował Twój obóz. Z jakiego jesteś hufca?
A co do świecy dymnej, prawdopodobieństwo pożaru i zabawy w robienie takowej jest znacznie mniejsze niż zacięcie się nożem przy jedzeniu. Poza tym zawsze byłem wywaleniem tego działu
Raz jeszcze życzę udanego obozu.
Jestem otwarty na słowa starszych. Jednak jeśli moje doświadczenie mówi inaczej niż starsza ode mnie osoba to konfrontuje obie teorię, tak jak to teraz ma miejsce.Może i jesteś otwarty na słowa starszy ale chyba tylko na takie, które Ci odpowiadają i pasują do Twojej teorii. Te które nie są zgodne z tym co myślisz, odrzucasz.
Jeśli jednak wg. Ciebie powinienem każde słowo starszej ode mnie osoby brać bez przemyślenia za pewnik to przykro mi, rozczaruję Cię- sam wiek czy doświadczenie tu nie wystarcza.
z książek! no chyba napisałem jasno że spotkałem kilkudziesięciu drużynowych i większość z nich zgrywa niestety przed podopiecznymi alfy i omegi, świętych- ogólnie nie tolerują zgłaszania ich błędów, żartów w ich stronę itd.mgr_scout pisze: Ciekawym też skąd wziąłeś opinię nt. drużynowych.
nie jest to chyba problem wielkiej wagi nie?mgr_scout pisze:Jeśli tacy drużynowi są w całym ZHP to dlaczego wciąż ta organizacja istnieje?
zwróć uwagę iż nie pisałem o wszystkich, a o większości. I zaznaczyłem później że opieram to na osobach z którymi się zetknąłem. o_Omgr_scout pisze:A może specjalnie dobiera się takich ludzi? I to znaczy też, że wszyscy moi kursanci, uczestnicy warsztatów mają brak dystansu do siebie? A to jakaś setka osób będzie
przyznam tym razem akurat dałem plamę. Ale moją głowę bardziej zawracała matura i studia. A mojej komendantce ufam, gdyż jedzie z nami i sama też będzie odpowiadać w razie "w".mgr_scout pisze:@formalnościami zajmuje się komendantka - czyli nie wiesz czy masz czy nie masz OC?
mam, robiłem w tym roku. Na uamiemgr_scout pisze:Masz w ogóle kurs wychowawców?
nie podpuszczam Cię, ale po co to piszesz jeśli i tak tego nie zrobisz?mgr_scout pisze:Po tym co piszesz to chętnie bym zwizytował Twój obóz.
powiedziałbym że jak ktoś jest głupi lub roztrzepany to obie rzeczy są równie prawdopodobne . Natomiast konsekwencje są już nieporównywalnie większe. Wolę sobie przeciąć wargi i nawet język 10 razy (powiedziałbym nawet że to byłaby dla danej osoby przydatna nauczka) niż raz spalić pół pokoju, nawdychać się szkodliwych substancji, poparzyć się.mgr_scout pisze: A co do świecy dymnej, prawdopodobieństwo pożaru i zabawy w robienie takowej jest znacznie mniejsze niż zacięcie się nożem przy jedzeniu.
Poza tym, nawet jeśli istnieje nie wielkie ryzyko, to mimo wszystko nadal istnieje. Nadal może znaleźć się ktoś na tyle głupi iż zacznie experymentować bez umiaru i doprowadzi do tragedii.
I jak się ma to do Twoich wywodów nad ponoszeniem konsekwencji swoich postów?
Pozdrawiam serdecznie.
Yoggi i mgr_scout:
Panowie - czas skończyć tę dyskusję nie na temat. Bo zamknę wątek.
Dalsza dyskusja nie ma sensu bo żaden z Was nie da się przekonać drugiemu i nie ustąpi: Ani "stary beton" ani "młody wszystkowiedzący". Czas pokaże kto miał rację a tutaj tylko denerwujecie ludzi.
Panowie - czas skończyć tę dyskusję nie na temat. Bo zamknę wątek.
Dalsza dyskusja nie ma sensu bo żaden z Was nie da się przekonać drugiemu i nie ustąpi: Ani "stary beton" ani "młody wszystkowiedzący". Czas pokaże kto miał rację a tutaj tylko denerwujecie ludzi.
Nie wycinaj lasów bo i ty możesz zostać partyzantem.