Yoggi pisze: Kolonia zuchowa mnie na pewno wiele nauczy ale wątpię by dotyczyło to bezpieczeństwa bo jak już pisałem wcześniej zajmowałem się harcerzami (także młodszymi) i jak do tej pory żadnemu z moich podopiecznych nie stała się krzywda.
Nie zrozum mnie źle proszę, nie mam zamiaru "dolewać oliwy" - ale mimo wszystko jako opiekuna wycieczki, największą twoją troską powinno być bezpieczeństwo - stąd słowo
opiekun ( ale to tylko taka dygresja ). By nie być jednostronnym zaś, zdecydowanie uważam, że coś co nazywa się "Uniwerystetem Życia" opiera się na doświadczeniach jakie zdobywamy na popełnianiu błędów ( nieżadko bolesnych ) i nie tylko.
Dotychczas może i nie miałeś incydentów podczas wypraw, ale z pewnością przyznasz mi rację ( co koledzy słusznie zauważyli inaczej to ujmując ), że nie wszystko da się przewidzieć - SZCZEGÓLNIE gdy mamy do czynienia z młodzieżą. W wieku -nastu lat nie zawsze posiada się zdolność do oceny konsekwencji swoich często głupich czynów. Miałem o tym okazję przekonać się wiele razy na własnej skórze, na skórze ludzi dookoła ( kiedyś zalałem cały schron atomowy w Lublinie ) i nie raz były to bolesne doznania.
Jeśli chodzi zaś o temat przewodni - panowie nie ulegajcie zbytnio emocjom gdy chodzi o kwestie obyczajów, przekonań i uprzedzeń ! Łącząc ta wypowiedź z tematem o Vickach w dziale NOŻE muszę się przyznać, że nigdy takowego nie posiadałem i używam nóż florystyczny firmy OASIS od prawie 10 lat a piłkę to mam jakąś z ZSRR ( po dziadku ), które spełniają w 100% moje oczekiwania. By związać to z tym wątkiem powiem, że zawsze staram się używać
rozumu ( by podpisać się pod SLAQiem i wieloma z was ) i staram się sobie wyobrazić moją następną wyprawę. Wtedy z pewną dozą przewidywania mam obraz tego co jest i może być potrzebne. Gdy okazuje się, że taki pragmatyzm zamienia się w kilogramy i zaczyna uwierać w ramiona używam ponownie rozumu by wyobrazić sobie alternatywę, bez użycia tego czy innego narzędzia bądź zastapienia go czymś co i tak będę potrzebował do czego innego. Prawie zawsze okazuje się, że wiele rzeczy niepotrzebnie targam, ale czasem biorę głębszy oddech i tłumaczę sobie ponownie zasadę kondoma.
Po wielu wyprawach wypracowałem sam własne metody i listę zawartości plecaka. W ...mdziesięciu procentach przypadków fakt posiadania narzędzia przy sobie zwalnia nas od konieczności improwizacji by je czymś zastąpić, by osiągnąć cel w sposób kreatywny i oszczędny, lub po prostu rozleniwia nas. Podobnie jeśli chodzi o postępowanie i zachowanie. Czasem dobrze jak mróż przyszczypie w d**pę, ogień sparzy, palec pokrwawi - tak zostają w nas małe ślady ku przestrodze własnej i innych.
Ważne by obserwować siebie i własne reakcje. Umieć odnieść je do analogicznych przypadków w zupełnie innym otoczeniu. Często identyczna przeszkoda czy niedogodność odbierane są zupełnie odmiennie w środowisku leśnym, gdzie czynnik psychologiczny odgrywa najważniejszą rolę. To z kolei zawraca nas do punktu wyjścia - rozum, logika i dużo wyobraźni to są najważniejsze nasze narzędzia.
Z racji tego, że większość wypraw odbywam sam, zdany jestem tylko na siebie w każdej sytuacji ( od prozaicznych do niebezpiecznych ). Nie ma przy mnie nikogo by podał mi coś, przytrzymał, dźwignął itp. Uczy mnie to samodzielności, asekuracji, przewidywania i uważnego podejmowania decyzji. Tydzień temu pokonująć stromy i wysoki wał linii LHS ryzykowałem potencjalny wypadek. Dlatego każdy krok był uważny, wyważony - tego nie można się nauczyć czytając instrukcje, oglądając filmy. Owszem znajomość technik i ich zastosowania to podstawa ale odbywa się to tylko na zasadzie praktyki. Kijek trekkingowy czy nóż mogą nam pomóc i pozwolić osiągnąć cel, ale można się na oba nadziać lub wyłupać komuś oko. Sam nóż nie jest niebezpieczny - jego potencjał jest za to zabójczy . Nicią dentystyczną też można zabić, co moim zdaniem ujmuje ten problem najlepiej.
Inną historią godną uwagi jest to co zostawiasz za soba - nie tylko co zabierasz ze sobą. Sam za to dostałem "ochrzan" - i to jest dla mnie ważniejsze - skutki osiągamy i poprzez narzędzia ale i poprzez czynności - myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć.