Strona 1 z 2

: 17 lis 2009, 15:35
autor: mgr_scout
tomasz pisze:czy jest szansa ze laik poradzi sobie z identyfikacja rosliny (kolorowe zdjecie, w miare dokladny opis)?
ogólne pojęcie nt. roślin tak czy siak trzeba mieć, nie ma książek dla totalnych neptyków. Jesli uważałeś na biologii w szkole to powinieneś poradzić sobie z tą książką :)

: 17 lis 2009, 15:37
autor: Dąb
Ja nie uważałem a i tak sobie poradziłem :-P

: 17 lis 2009, 21:28
autor: tomasz
Łuczaja juz mam, Henschela dokupie i wspolnymi silami dam rade, jeszcze raz dzieki za pomoc :-)

: 17 lis 2009, 23:50
autor: thrackan
Jest jeszcze jedna opcja nauki. Zrywamy w lesie roślniki i przynosimy do domu, albo idziemy do lasu z laptopem i tym http://www.floraojczysta.pl/fomain.htm icon_twisted

: 18 lis 2009, 05:51
autor: Dąb
Jeżeli chodzi o rozpoznawanie roślinek to polecam jeszcze "ŚWIAT ROŚLIN SKAŁ I MINERAŁÓW" trochę duża jak do noszenia ale do identyfikacji w domu w sam raz i do tego kosztuje grosze na allegro.

: 18 lis 2009, 08:06
autor: wolfshadow
thrackan pisze:Jest jeszcze jedna opcja nauki. Zrywamy w lesie roślniki i przynosimy do domu,
Ja robię trochę inaczej. Przeglądnąłem wszystkie poradniki i wypisałem rośliny, które mnie interesują. Następnie wyszukałem w necie zdjęcia tych roślinek i zrzuciłem na dysk twardy dla łatwego przeglądania.
Ponieważ jak większość facetów jestem wzrokowcem idąc przez las często zauważam rośliny, które wydają mi się znajome ale nie potrafię ich dokładnie oznaczyć. Zamiast je zrywać, robię kilka zdjęć ogólnych i szczegółowych korzystając z trybu makro. W domu porównuję zdjęcia do tych zrzuconych na dysk twardy lub korzystam z klucza do oznaczania po obrazkach w pełnej wersji tego atlasu: http://www.atlas-roslin.pl/.
Ma to swoje plusy:
- nie targam ze sobą całej bibliografii
- korzystam z aparatu, który tak czy tak zabieram
- nie muszę nosić ze sobą siaty z roślinkami lub laptopa
- nie ryzykuję, że zerwę roślinę chronioną

: 19 lis 2009, 07:29
autor: wolfshadow
Driver pisze:Dobre :mrgreen: :mrgreen: pytanko da redę to gdzieś spiracić gdzieś
IMO. Atlas kosztuje 100,- zł. Grupa ludzi się do niego naprawdę przyłożyła. Zawiera 7200 zdjęć. W żadnej papierowej publikacji tego typu nie znajdziesz takiej ilości fotografii. Do tego dochodzi ułatwione wyszukiwanie. Projekt jest rozwijany i aktualizowany od 1996 r i miejmy nadzieję, że jeszcze długo będzie. Nie jest to biały kruk więc piracenie na zasadzie "bo nie można kupić" jest bez sensu. Miałem okazję pobawić się tym konkretnym atlasem na komputerze u Łukasza Łuczaja i powiem Ci, że jest wart swojej ceny.

: 19 lis 2009, 11:37
autor: Driver
wolfshadow pisze:IMO. Atlas kosztuje 100,- zł. Grupa ludzi się do niego naprawdę przyłożyła. Zawiera 7200 zdjęć. W żadnej papierowej publikacji tego typu nie znajdziesz takiej ilości fotografii. Do tego dochodzi ułatwione wyszukiwanie. Projekt jest rozwijany i aktualizowany od 1996 r i miejmy nadzieję, że jeszcze długo będzie. Nie jest to biały kruk więc piracenie na zasadzie "bo nie można kupić" jest bez sensu.
Wcale nie miałem na myśli że jest to "biały kruk" i nie da się tego kupić bo jest ciężko dostępne. Po prostu wychodzę z założenia że jak mogę ściągnąć i nie muszę płacić to po co.
A tak po drugie ilu z nas ma rzeczy ściągnięte z sieci za które nie zapłaciło i ludzie którzy to stworzyli też włożyło w to wiele pracy i wysiłku i też było warte swojej ceny. Sorry za źle sformułowane pytanie :oops: :oops: .

[ Dodano: 2009-12-03, 06:51 ]
mgr_scout pisze:Detlev Henschel "Jadalne dzikie rośliny i jagody", za ok. 20 zł na allegro. IMO znacznie lepsza książka od książki Łuczaja - zarówno pod względem merytorycznym, jak i wydawniczym. No i do kieszeni się zmieści :)
Wczoraj kupiłem na allegro dokładnie 19,90 :mrgreen: :mrgreen: zobaczymy czy taka dobra jak czegoś nie pokminię to zdam relację :-P :mrgreen: :mrgreen: .

: 16 mar 2010, 21:42
autor: hesus1982
Wszyscy chwalą książki Pana Ł. Łuczaja. Mnie jednak czegoś w nich brakuje.
Po pierwsze to brak zdjęć. Pewnie powiecie, że to zwiększyłoby koszty książki, jej wymiary. Być może, ale w takim układzie i tak trzeba kupić atlas roślin ze zdjęciami.
Druga sprawa to opis działania rośliny na organizm ludzki, ilość jaką można spożyć.
Podam przykład na jednej roślinie:
"KONYZA kanadyjska... jest przybyszem z Ameryki, obecnie pospolitym chwastem polnym w całym kraju. Indianie Miwok jedli surowe sproszkowane liście i wierzchołki pędów, które smakują jak cebula. Podobno jadalne są też gotowane młode liście." To jest opis rośliny. Mając takie informacje nie wiem jak wygląda ta roślina, nie wiem ile mogę jej zjeść i jakie ma działanie na organizm.
Moim zdaniem taki przewodnik survivalowy powinien zawierać opisy roślin, które są dostępne w dużych ilościach, zawierać zdjęcia i konkrety (bez słów podobno, być może, przetestujcie sami). W takim układzie można samemu bez książek testować na sobie rośliny.

: 16 mar 2010, 23:09
autor: unabomber
hesus1982 pisze: W takim układzie można samemu bez książek testować na sobie rośliny.
Można. Czasem się okazuje, ze coś klepie. Niezłe było kłącze Tataraku.

: 17 mar 2010, 08:20
autor: Mazazel
i tak trzeba kupić atlas roślin ze zdjęciami
Warto, jak się chce dobrze rozpoznawać rośliny; i nie wystarczą fotki tylko tych, które chcemy zbierać, ale i podobnych im, od których potrzebujemy je odróżnić. Wciśnięcie tego wszystkiego w "Przewodnik..." uczyniłoby z niego ciężką knigę niezbyt wygodna do wrzucenia w plecaczek. Rozpoznawania roślin sie trzeba uczyć ZAMIN to będzie niezbędne, na spokojnie. Osobiście korzystam z atlasów grzybów i roślin online, połączonych z forum; jak mnie coś ciekawi, oglądam tyle zdjęć tej roślinki/grzyba, ile sie da, jej opis, znaki szczególne, i później szukam w terenie, jak trzeba to sie jeszcze upewniam w domu, i zjadam. I dzieki temu np co roku włączam kolejne gatunki do jadłospisu.

Zaletą ksiażki jest to, że zbiera informacje o maksymalnej liczbie roślin jadalnych. Mamy więc z czego wybierac, i zbieramy te, które nauczyliśmy sie rozpoznawać i które rosną w danym miejscu. I jest to o tyle pomoc, że nie zastananwiam się, czy na pewno gdzies kiedyś czytałam, że to coś można jeść, tylko mam czarno na białym, że tak, jedzono.

A ile, a jak smakuje, etc- tak, to trzeba samemu sprawdzić często. Chwała autorowi, ze z mnogości źródeł, do których nam by sie nie chciało zaglądać, zebrał informacje o jadalności róznych gatunków. sam wielu próbuje, ale przeciez nie wszystkich. Ksiazka nigdzie nie kłamie- dowiadujemy się, ze taki a taki lud coś jadał- i mamy wybór, chcemy i my sróbować, czy nie. Ja tam się ciesze, ze to nie wygląda jak ksiazka kucharska, gdzie wszystko jest ściśle odmierzone, łyżeczki, kalorie itd.

: 23 mar 2010, 11:14
autor: Ciek
Generalnie z tymi zdjęciami to jest tak, że z jednym zdjęciem nie da rady rozpoznać ¾ roślinek/grzybów. Dobry atlas ma takich zdjęć co najmniej kilka na jedną roślinkę –grzybka i zawsze jest straszną cegłą. Osobiście mam tylko atlas grzybów, którego i tak praktycznie nie używam bo jest zbyt ciężki nawet żeby w łóżku sobie czytać, a co dopiero targać ze sobą na jakieś wycieczki; brak jest w nim „taktyczności” :P

Tak jak Mazazel napisała, książka Łuczaja pokazuje tylko co można zjeść, nauka rozpoznawania danej rośliny to już jest zadanie domowe każdego czytelnika. Książka jest bardzo dobra.

Swoją drogą, jeżeli zabieracie w teren aparaty fotograficzne, to na większość modeli można też nagrać zdjęcia z sieci i je sobie odtwarzać później w kadrze. Działa to przynajmniej na mój aparat, a że mam zupełnego średniaka to chyba jest to standard. Tym sposobem nie trzeba targać ze sobą żadnej książki, a aparat pewnie spora część z nas bierze ze sobą i tak. Wystarczy tylko w sieci poszperać przed wyjściem. Fotos w wysokiej rozdzielczości, duży wyświetlacz i funkcja zbliżania przebija każdy atlas.

: 23 mar 2010, 18:15
autor: thrackan
Ciek pisze:Generalnie z tymi zdjęciami to jest tak, że z jednym zdjęciem nie da rady rozpoznać ¾ roślinek/grzybów.
No nie do końca. Jak co nieco kumasz z budowy roślinek, to najlepsze są atlasy z kluczami i rycinami. Zdjęcia są wtedy tylko miłym dodatkiem. A na początku lub na końcu porządnych kluczy są słowniczki pojęć i rysunki wyjaśniające.

W pracowni lichenologicznej mamy taką jedną cegłę (1,8kg) po angielskiemu, gdzie nie ma ani jednego zdjęcia, a można za jej pomocą precyzyjnie oznaczyć ok. 1870 gatunków porostów icon_twisted

: 25 mar 2010, 15:25
autor: orety

: 25 mar 2010, 21:48
autor: hesus1982
Kupujemy książkę w której są opisane rośliny powiedzmy jadalne (czyli takie które nie wywołały widocznych skutków ubocznych) Zastanówmy się czy akurat o to chodzi........... przecież można kupić pierwszy lepszy atlas roślin i szukać (np. w internecie) ich wpływu na organizm ludzki. Jeśli o mnie chodzi to wolałbym dostać opis trzech roślin które występują w Polsce (lub w tej strefie klimatycznej) i nie są zagrożone wyginięciem, tylko dostępne są w dużych ilościach. Np. takiej rośliny, która zawiera dużo węglowodanów i można ją jeść w takich ilościach jak ziemniaki. Do tego dodać miejsca występowania i okres zbiorów........ czego więcej chcieć :566:

: 26 mar 2010, 08:04
autor: wolfshadow
hesus1982 pisze:Jeśli o mnie chodzi to wolałbym dostać opis trzech roślin które występują w Polsce (lub w tej strefie klimatycznej) i nie są zagrożone wyginięciem, tylko dostępne są w dużych ilościach.
No i urozmaicona dieta poszła w kąt...

Łuczaj oprócz zastosowania podaje również sposób przygotowania roślin tak aby po spożyciu co niektórych nie przenieść się na tamten świat. Co do pozyskiwania roślin to sprawdza się tutaj typowe hasło "nigdy nie trać okazji". Przewodnik ma za zadanie pomóc w zawężeniu naszego pola zainteresowań do konkretnych użytecznych roślin. Od nas samych zależy w jakim stopniu pogłębimy swoją wiedzę. Przetrwanie nie polega na targaniu ze sobą przewodników, podręczników, atlasów tylko na wykorzystaniu utrwalonych pod kopułką wiadomości. Im większa wiedza tym mniej wysiłku i przedeptanych km przypadających na każde napełnienie kociołka.

: 26 mar 2010, 08:30
autor: Fredi
Hesus: nie kupuj książki , sam ją napisz :)

Żadna książka nie jest idealna.