Bezpieczeństwo na spacerze

przyroda, turystyka, survival

Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw

Awatar użytkownika
Hakas
Posty: 209
Rejestracja: 03 lip 2008, 00:08
Lokalizacja: Pomorze Zachodnie
Tytuł użytkownika: KAPKANCZYK
Płeć:

Post autor: Hakas »

Witaj!
Jak dlugo mieszkasz w tym rejonie?
Teren należy poznawać systematycznie i powoli, zapamiętywać znaki charakterystyczne na skrzyżowaniach dróg i po drodze.
Nie zapuszczać się do lasu jak się nie zna terenu na chwile przed zmrokiem.
Nie wiem co ci jeszcze poradzić bo sam po lasach chodzę od dziecka i bez obawy puszczam na smotne włoczęgi swojego syna, który ma 13 lat. Zawsze wraca do domu jak bumerang.
A czapka, ciepła kurtka, rękawiczki to podstawa. Nóż należy zawsze mieć przy sobie. Mój malec zawsze ma przy sobie nóż, zapałki, latarkę, folię NRC i gwizdek tak na wszelki wypadek - jestem o niego spokojniejszy.
Hakas
Ps. Hakas2 zawsze mówi mi gdzie idzie i w którym rejonie w razie czego mam go szukać.
Raz tylko moja córka powiedziala mamie, że idzie nam na spotkanie ( mój syn i ja bylismy otropić pewnego dzika w jego ostoji) i poszła zupełnie gdzie indziej (oszukała matkę). Znalazłem ją po godzinie szukania nad zamarzniętym jeziorem :evil: Dostała w tedy ode mnie solidne lanie. Hakaskie metody wychowawcze czasami przewidują czasami tak drastyczne środki wychowawcze, szczególnie jak dziecku grozi realne niebezpieczeństwo wynikłe z jego nieposłuszeństwa.
Od tej pory zawsze mówi gdzie idzie i nigdy nie zbacza z drogi.
Wędruję poprzez świat polując, walcząc
i uzdrawiając

Przeklęty, kto miecz swój trzyma z dala od krwi - Bellicosa anima
Damnatus, qui gladio suo ab sanguem reservat - Bellicosa anima
Awatar użytkownika
House
Posty: 88
Rejestracja: 17 maja 2009, 19:34
Lokalizacja: Toruń
Gadu Gadu: 20483172
Płeć:

Post autor: House »

Mieszkam tu od 4 lat a w lesie spędziłem około 150 godzin jak udało mi się wyliczyć. To niewiele jak na 4 lata, ale czasu brakuje na takie dłuższe wędrówki :cry:
Dobry alpinista to stary alpinista.
Awatar użytkownika
Hakas
Posty: 209
Rejestracja: 03 lip 2008, 00:08
Lokalizacja: Pomorze Zachodnie
Tytuł użytkownika: KAPKANCZYK
Płeć:

Post autor: Hakas »

Moja rada mniej teori na komputerze więcej praktyki w terenie ;-)
Hakas
Wędruję poprzez świat polując, walcząc
i uzdrawiając

Przeklęty, kto miecz swój trzyma z dala od krwi - Bellicosa anima
Damnatus, qui gladio suo ab sanguem reservat - Bellicosa anima
Awatar użytkownika
-chilli-
Posty: 73
Rejestracja: 27 lut 2009, 09:40
Lokalizacja: wolomin
Płeć:

Post autor: -chilli- »

Hakas 10/10

House, a Tobie w sytuacji przez Ciebie opisanej nie pozostało nic innego jak iść przed siebie, prędzej czy później doszedł byś do drogi czy zabudowań, a to oznacza że już prawie jesteś w domu:)
Awatar użytkownika
Tanto
Administrator
Posty: 1105
Rejestracja: 26 sie 2007, 19:17
Lokalizacja: Szczecin
Gadu Gadu: 1743064
Płeć:

Post autor: Tanto »

House pisze:... jak najszybsza budowa schronienia i nocowanie.
W tym przypadku - najgorsze wyjście z możliwych. Praktycznie nie do zrealizowania i co gorsze narażające śmiałka na śmierć. Przypuszczam, że nikt z dużym doświadczeniem w zimowym bytowaniu, mając do dyspozycji to co wyliczyłeś nie ryzykował by noclegu w lesie.

Ciemność w lesie nie jest taka straszna, a i wzrok się do niej przyzwyczaja, drogi są dość czytelne (nie to co na pustyni). Nawet w dużych ciemnościach można w miarę sprawnie poruszać się po drodze, wystarczy do tego długi kawałek kija lub kijek terkingowy i naśladowanie niewidomych - jeśli zataczając nim koło wokół siebie trafisz na drzewo, to na pewno nie ma tam drogi. Warto też sprawdzać co ma się przed nogami ;-)
Przyznaję bez bicia, że tego rozwiązania z kijem nie testowałem w praktyce, ale może znajdzie się ktoś kto na ochotnika narazi się na kilka siniaków w czasie eksperymentu? Można to zrobić nawet w dzień zawiązując oczy chustą lub zakładając okulary spawalnicze. Dobrze by było gdyby była przy tym osoba obserwująca działania 'królika doświadczalnego', pozwoliło by to na dokładniejsze wyciągnięcie wniosków.
"...wszystkie koty z pyszczkami, które wyglądają, jakby ktoś wkręcił je w imadło, a potem wielokrotnie walił młotkiem owiniętym skarpetą, są Prawdziwmi kotami."
Awatar użytkownika
Fredi
Posty: 1015
Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
Lokalizacja: Skierniewice
Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
Płeć:

Post autor: Fredi »

House: 4 lata to ogrom czasu....i nie trzeba wiele czasu na wędrówki, ale rower....i krótkie przejażdżki, objechanie "swojego" lasu dookoła, przejechanie przez wszystkie główne dukty....to naprawdę nie zajmuje dużo czasu a dobrze poznaje się okolice.

W Twoim przypadku, zrobiłbym tak jak napisał Tresor...wróciłbym po śladach- bo zimą nawet podczas zadymki byłoby łatwiej i szybciej niż kombinowanie i szukanie celu...
Ale, wracając wziąłbym kijaszka do ręki i ciągnąłbym go obok swojego śladu, dzięki temu gdy trafiłbym na taki specyficzny trop - odciski butów i ciągła linia z boku - wiedziałbym, że chodzę w kółko :D.
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
Awatar użytkownika
House
Posty: 88
Rejestracja: 17 maja 2009, 19:34
Lokalizacja: Toruń
Gadu Gadu: 20483172
Płeć:

Post autor: House »

I takiej odpowiedzi od Was oczekiwałem. Teraz można wysunąć prosty wniosek. Zgubisz się w lesie zimą? Wracaj po śladach skąd przyszedłeś. Teraz sobie myślę jak to dobrze, że w końcu ktoś mi wskazał drogę bo gdybym miał zawracać się przez 1,5 godziny tą samą drogą... Myślę że dobrze by było gdybyście teraz opisali swoje przygody związane ze zgubieniem się i jak wyszliście z tej opresji. Zawsze można też założyć bardziej uniwersalny wątek dot. jakiegokolwiek zgubienia się, tzn. nie tylko podczas spaceru.
Dobry alpinista to stary alpinista.
Awatar użytkownika
rob30
Posty: 247
Rejestracja: 02 sty 2010, 23:18
Lokalizacja: Sosnowiec/Spojené kr
Płeć:

Post autor: rob30 »

Bear Grylls mógłby Ci poradzić:
1. Za pomocą klucza i baterii z telefonu skrzesać iskry
2. Rozpalić ognisko
3. Zjeść psa (i tak nie był zbyt posłuszny!)
/ :mrgreen: może to kiepski żart, ale nie mogłem się powstrzymać :mrgreen: /

A tak na poważnie to miejmy nadzieję, że to zdarzenie czegoś Cię nauczyło.
Zapamiętaj to co napisał Hakas.


...Jak mawiał stary Indianin: "Nie raz zdarzyło się, że chodziłem kilka dni nie wiedząc gdzie jestem, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się mi zabłądzić!"
blackram
Posty: 72
Rejestracja: 15 paź 2010, 16:29
Lokalizacja: Łódź
Tytuł użytkownika: greenhorn
Płeć:

Post autor: blackram »

Myślę że warto skompletować sobie we własnym zakresie tzw. zestaw KIT (inaczej: puszka survivalowa), nakłady niewielkie a zysk ogromny. I przyzwyczaić się do zabierania nawet na krótkie wycieczki w teren. Do tego jakiś baton lub czekolada i picie, najlepiej zwykła woda plus jakiś napój energetyzujący w puszce - po spożyciu masz metalowy kubek ;) Wszystko razem wejdzie w mały plecak albo chlebak. Zresztą latarkę, zapalniczkę, scyzoryk i kilka przydatnych drobiazgów warto nosić ze sobą zawsze.

Edycja:

Sorry, dopiero teraz zauważyłem datę rozpoczęcia wątku :)
Awatar użytkownika
daniel999
Posty: 34
Rejestracja: 15 lis 2010, 17:22
Lokalizacja: Lubartów
Gadu Gadu: 7341690
Płeć:

Post autor: daniel999 »

Idę z kumplami na dłuższy spacerek, wiatr hula, troszkę zimno ale mi to nie przeszkadza. Idziemy i tu nagle taki mały strumyczek(3m) na, którym położona jest kładka z dwóch desek. No to ja najlżejszy i najszybszy jako pierwszy próbuje się przeprawić. Udało się Później reszta każdemu się udaję, ale kładka jest troszkę niżej niż na początku i nagle TRACH... Kładki nie ma a kolega po kolana w wodzie. Wracając tą samą drogą musieliśmy zrobić nową. No to noże poszły w ruch ścięliśmy 3 drzewa (biedne drzewa) i ja pierwszy przeszedłem dwóch następnych też, ale następny już nie miał szczęścia... Wpadł do malutkiego niewinnego strumyczka, poślizną się, ledwo wystawał mu czubek głowy i ręka chwyciłem za nią i wyciągnąłem go jakoś. Bez mojej pomocy by utonął. Więc apeluję o ostrożność, nawet jeśli chodzi o mały strumyczek. I to by było na tyle:)


Kolejny raz kiedy przechodziliśmy obok tego pechowego miejsca nie budowaliśmy nic tylko poszliśmy dalej. Okazało się, że ze 2 kilometry dalej jest most. Zwykły kamienny most...
...ktoś odkrył w końcu prawdę
najprostszą z wszystkich prawd
że tylko jeden sposób
jest niezawodny tak

sztyl od kilofa w rece gornika...
KSU
Awatar użytkownika
Craigwood
Posty: 43
Rejestracja: 11 gru 2010, 12:45
Lokalizacja: Silesia
Płeć:

Post autor: Craigwood »

Pewnego razu w zimie wracałem z pewnej imprezy pod wpływem alkoholu. Pomyślałem sobie że pójdę lasem a teren po którym się poruszałem był już mi trochę znany za dnia. Wszystko pięknie, idę... idę a tu nagle widzę swoje ślady i nie mogłem uwierzyć w jaki sposób mogłem zrobić takie koło. Poszedłem dalej swoimi śladami, tylko że w miejscu gdzie ślady skręcały udałem się prosto. Do tego jeszcze zaliczyłem glebę i jak tak leżałem to było mi strasznie ciepło i chciało mi się spać i oczy się same zamykały. Wiedziałem że nie ma żartów i jakoś pozbierałem się do kupy i dalej do przodu. Po drodze trochę mnie otrzeźwiło i jak trafiłem na polankę to określiłem mniej więcej gdzie jest północ bo niebo było gwieździste. Wtedy już wiedziałem gdzie się kierować i dotarłem do domu co jakiś czas sprawdzając czy dobrze idę. Morał z tego taki że alkohol jest bardzo niebezpieczny i to szczególnie w zimie. Na trzeźwo to bym pewnie tak nie pobłądził.
Zrazikoowy

Post autor: Zrazikoowy »

House trzeba było psa uwiązać, wejść na drzewo i się rozejrzeć :P
Sory nie zauważyłem daty rozpoczęcia tego zacnego dialogu :P
niewazne

Post autor: niewazne »

Zrazikoowy pisze:House trzeba było psa uwiązać, wejść na drzewo i się rozejrzeć :P
Sory nie zauważyłem daty rozpoczęcia tego zacnego dialogu :P
Prawdopodobnie jedynymi drzewami w jego okolicach są sosny :) Więc raczej nie ma szans :D
Zrazikoowy

Post autor: Zrazikoowy »

ale próbować zawsze warto :P
Awatar użytkownika
Armat
Posty: 439
Rejestracja: 05 sty 2011, 16:37
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika: Technokrata
Płeć:

Post autor: Armat »

Tanto pisze:Nawet w dużych ciemnościach można w miarę sprawnie poruszać się po drodze, wystarczy do tego długi kawałek kija lub kijek terkingowy i naśladowanie niewidomych - jeśli zataczając nim koło wokół siebie trafisz na drzewo, to na pewno nie ma tam drogi. Warto też sprawdzać co ma się przed nogami ;-)
Przyznaję bez bicia, że tego rozwiązania z kijem nie testowałem w praktyce, ale może znajdzie się ktoś kto na ochotnika narazi się na kilka siniaków w czasie eksperymentu?
Zdarzylo mi sie kilka razy wracac w nocy do domu z lasu, wiec mialem okazje wyprobowac ta metode. Faktycznie w nocy w lesie czasem jest bardzo ciemno (zalezy od fazy ksiezyca, zachmurzenia, gestosci lasu, itd...) i jedno jest pewne... trzymanie rak przed soba zeby nie trafic na drzewo jest bez sensu bo konary wyzej i nizej rak beda nas obijac a czasem idziemy idealnie prosto na cienkie drzewo... bedziemy je miec akurat miedzy rekami i trafi nas w twarz (rozwalilem tak sobie czolo). Dlatego machanie kijem to troche lepszy pomysl. Wazne zeby isc ostroznie, zeby nie skrecic sobie kostki na mokrym wystajacym korzeniu.
NIGDY nawet nie przyszlo mi do glowy zeby robic sobie legowisko w lesie. Staralem sie obrac kierunek i isc dopoki nie dojde do jakies wioski. W koncu jestesmy w Polsce i zawsze sie gdzies dojdzie w ciagu paru godzin. Moj rekord w nocy przez las to jakies 15km bladzenia dopoki nie znalazlem zabudowan :mrgreen:
Blizbor
Posty: 119
Rejestracja: 03 sty 2010, 23:43
Lokalizacja: Szczecin
Gadu Gadu: 2987112
Tytuł użytkownika: Kniejołaz
Płeć:

Post autor: Blizbor »

Może jakiś dziwny jestem, ale Ja w takim przypadku zwykłem oświetlać sobie drogę latarką EDC :-P
Awatar użytkownika
miśka
Posty: 190
Rejestracja: 02 mar 2011, 20:00
Lokalizacja: 3miasto
Gadu Gadu: 13946836
Płeć:
Kontakt:

Post autor: miśka »

Tanto pisze:Nawet w dużych ciemnościach można w miarę sprawnie poruszać się po drodze,
ja przekonałam się o tym będąc parę dni w kopalni, gdzie słowo ciemność nabiera właściwego znaczenia, tzn że gdy otworzysz oczy to jest tak samo jakbyś miał zamknięte. Aż mózg fiksuje, bo ma sprzeczne informacje. Tak więc jeśli wyciągnę rękę przed siebie i widzę jako tako dłoń, to nie jest aż tak źle ;p

co do zabłądzenia w lesie to mam pewną historie, tylko że był to spacer ale w jedną stronę, bo zamierzałam trafić w konkretne miejsce. A więc:

Jakiś czas po moich 17 urodzinach (nie było to tak strasznie dawno ;p), postanowiłam że wybiorę się do moich znajomych z Warszawy, którzy swój obóz harcerski mieli rozbity nad jez. Łubowo koło Drezdenka pod Gorzowem Wielkopolskim.
Jest to rejon najmniej przeze mnie eksplorowany, co jednak nie przeszkodziło mi dojechać stopem do Gorzowa i dalej do Krzyża. I wtedy zaczął się pierwszy problem bo samochody dalej jechać nie zamierzały i po 2 godzinach stania i powrotu do 'centrum' Krzyża wylądowałam na dworcu. Tam kolejne 1,5 godziny czekania na pociąg po to, by podjechać jedną stacje -.- (oczywiście później okazało się że mogłam pojechać jeszcze jedną i byłoby bliżej...;p)

No i warto wspomnieć w tym miejscu, że generalnie to było chyba najgłupsze przygotowanie do wyprawy w dziejach ludzkości. Mapa jaką miałam to tylko samochodowa Polski, latarki brak, karimaty brak (nie mówiąc o namiocie - choć w sumie nie był potrzebny ;p) no i najlepsze: jedyne co wiedziałam, to że obóz znajduję się nad jeziorem Łubowo i na tym się kończyła moja wiedza i przygotowanie.
Oczywiście to była jedna wielka niespodzianka więc nikt się mnie nie spodziewał...

Wysiadłam z pociągu i ruszyłam jedyną drogą z dworca. Po wywiadzie z mieszkańcami znałam kierunek. Po drodze atrakcjami były jakieś dworki, ruiny zamków i domów, i dzięki Bogu wyjątkowo nic nie podkusiło mnie, by zbaczyć z drogi. Pamiętam to żałosne, fałszywe uczucie że jestem blisko.

Ostatnie kontrolne wypytanie się mieszkańca przed wejściem w las i heja. Po drodze była nawet mapka okolic jeziora, co pozwoliło mi przynajmniej określić stronę po której był obóz, poprzez zaznaczony 'punkt czerpania wody', co dało mi nadzieje, że to obozowa pompa(zazwyczaj to bywa, że z nad jeziora słychać, a przede wszystkim widać, że jest tam jakieś stado zakwaterowanych harcerzy, na szczęście nie musiałam przekonywać się o wyjątkach <zejście było bardzo strome i wszystko rozbite było 'u góry', nad jeziorem>).

Szłam i szłam, aż poniosło mnie z dróżki na wiejską drogę. Zatrzymałam jadący samochód i miły pan raczył wytłumaczyć mi najkonkretniej jak dojść do jeziora a nawet mnie podwiózł jak najdalej mógł. Czasem się zastanawiam czy już na starcie nie pomyliłam jego wskazówek i nie poszłam źle, co skutkowało dalszym apogeum mojej wędrówki.

Ruszyłam ochoczo starą, wyłożoną kocimi łbami drogą, po paru kilometrach chciało mi się nimi rzygać, nie mówiąc już o dziwnym fakcie że po co najmniej 10 km wgłąb dzikiego lasu kamieni nie było końca.

Szłam, szłam, plułam pod nogi, ale wciąż szłam...
Godzina po 19, lekki niepokój...
19.30 myślę sobie: cóż najwyżej prześpię się pod drzewkiem i ruszę rano. i Dokładnie kiedy to pomyślałam usłyszałam stado dzików. Jak tylko mnie usłyszały, był taki hałas że pomyślałam: najwyżej będę szła całą noc (zazwyczaj lubię spać, no ale trudno...)
20.00 tuż przed kępką krzaków przed rozstajem dróg, słychać coś przedzierającego się w moją stronę, stanęłam jak wryta, szukając wzrokiem najbliższego drzewa ;p
Przedziera się, przedziera i z krzaczorków wychodzi najpiękniejszy borsuk świata! (może dlatego że pierwszy jaki widziałam ;p). I coś tam se wącha, łazi... Bardzo go spłoszyłam ruchem, aż mi się głupio zrobiło...

Fajnie, fajnie ale ja cały czas nie wiem gdzie jestem...
Jak na zawołanie wszędzie było słychać dziki, po lewej, prawej, normalnie się zastanawiałam czy to nie w mojej głowie ;p

Robiło się naprawdę ciemno i postanowiłam że na następnym zakręcie jak nic nie będzie to dzwonie do znajomych. Po 3 zakręcie (przestałam je lubić -.-), wyciągam telefon wybieram numer, jeden, następne i wszędzie to samo: brak zasięgu...
Aż nie mogłam uwierzyć...
Ide dalej, nagle wielka jasność i odgłos samochodu, uf...
i to jeszcze WA!
Para w samochodzie była tak samo zadowolona co ja, bo przez dobrą minute wogóle nie mogliśmy się dogadać ^^
Oni chcieli najbliższe zabudowania, ja obóz. Wymieniliśmy się najważniejszymi tego wieczoru informacjami i pożegnaliśmy w euforii. To był błąd, byłam tak szczęśliwa, ze nieprecyzyjnie dałam sobie wytłumaczyć gdzie znajdują się najbliższe namioty...

Po jakiś 3 km zobaczyłam światło ;p
to była iskierka w ciemnym korytarzu, sadzonych wysokich drzew (czyli koszmarnego, przerażającego lasu, z mojego dzieciństwa...).
Nie było mowy ruszyć strzałą w las, po tych nierównościach, krzaczorach i to w krótkich spodenkach...
W każdym razie po jakiś 20 minutach zataczania kół i labiryntach, weszłam na prostą drogę prowadzącą do ogniska.

I gdyby nie to, ze harcerzom nie chciałoby się pląsać przy ognisku to ani nie zobaczyłabym ich, ani nie usłyszała, nie mówiąc o trafieniu do obozu (który minęłabym zaledwie w odległości 300 metrów...).
Tak długo pląsali (pewnie dlatego że trzeba było się całować w policzek ;p) że ja po zauważeniu ich, zdążyłam trafić na drogę, przebrać się w mundur po omacku, i akurat jak doszłam do ognia to wszyscy zasiadali.

Chyba skłamałabym mówiąc że było warto, ale niedowierzanie w moją obecność na twarzach przyjaciół było tak piękne że aż cudowne...

Reasumując, nie wiem co sobie myślałam wychodząc z domu, ale teraz wiem że najlepiej uczę się na błędach, tym bardziej jak sama stwarzam sobie schizowate sytuację. Nie warto tego robić, bo później przez te emocje, nie pamięta się następnych wydarzeń... ^^

ech, aż mi serce szybciej zaczęło bić na wspomnienia... ;)
Awatar użytkownika
Kopek
Posty: 1060
Rejestracja: 10 mar 2009, 11:00
Lokalizacja: Z największej dziury
Tytuł użytkownika: TRAMPek łikendowy
Płeć:

Post autor: Kopek »

Piękna opowieść. Aż zazdrość ściska na tego borsuka. Widziałem 2 w życiu ale niestety tylko martwe. Myślę, że tę opowieść spokojnie można wrzucić do nowego wątku by się nie zagubiła.
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
Awatar użytkownika
Pingwiniak
Posty: 410
Rejestracja: 03 sie 2009, 21:28
Lokalizacja: Wrocław
Tytuł użytkownika: Szeregowy
Płeć:

Post autor: Pingwiniak »

To się dziewczynie podlizałeś :mrgreen: :mrgreen:
Jako że , ani czas ani zdrowie mi nie pozwala* na łażenie po lasach.Moimi jedynymi przygodami było spotkanie jeżyka w centrum miasta ok. 00:00 (mam fotę jak chcecie :D ).
Obrazek
Aż sie normalnie jeż jeży na głowie ! :-x :shock:
ODPOWIEDZ