Nie pomogłem....
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
Czasem nadmierna rekacja tłumu jest gorsza od jakiegokolwiek braku reakcji. Słyszałem o sytuacji (być może zmyślona), gdzie wezwano pogotowie do człowieka utopionego w studni. Na miejscu okazało się, że to było wiejskie wesele, a w studni wystają z wody buty dziadka panny młodej, który zniknął pijany godzinę wcześniej... Oczywiście reszta gości była nawalona jak stonki. Kiedy ratownik stwierdził, że nic nie jest w stanie zrobić i trzeba wezwać strażaków, goście oznajmili mu, że albo sam zejdzie ratować dziadka, albo wrzucą go do studni. Jak to na wiejskim weselu, argumentów pod dostatkiem- sztachet w płocie nie zabraknie. Na szczęście dla ratownika, po chwili dziadek wyszedł boso z szopy. Dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł żeby ratować buty...
Born to be wild
-
Redneck
- Posty: 50
- Rejestracja: 27 sie 2007, 17:09
- Lokalizacja: Jarocin/Poznań
- Gadu Gadu: 7740488
- Tytuł użytkownika: Surwiwalowiec emeryt
- Płeć:
Hyh, ja tylko napisałem o tym jak mówi prawo, a nie o tym jakie ma ono czasem odniesienie do rzeczwystości. Rzeczywistość jest zmienna i czasem potrafi stworzyć naprawdę zaskakujące sytuacje, przecież wiem.Valdi pisze:Redneck, Nie o kodeks nawet tu chodzi, z kodeksem wspaniale sie trenuje na manekinie! ale dookola nas sa zywi, ze strachem nieraz w oczach ludzie.
A o tępych gapiach albo o tej słynnej znieczulicy to nawet nie ma co się rozpisywać.
Przykład: jeden facet upadł na chodniku pod kościołem w pobliskim mieście. Co chwilę ktoś przechodził, ale nikt się nie zainteresował. Mówili że się narąbał i teraz leży. Leżał tak dość długo, aż wreszcie przechodziła tam moja koleżanka, która pochyliła się nad nim, obejrzała go i zadzwoniła po karetkę. Okazało się, że miała rację - gość nie był wcale pijany, tylko był nie leczonym cukrzykiem. Niewiele brakowało, a facet zszedł by w miejscu, gdzie na okrągło od rana do wieczora maszerują tabuny ludzi...
Swoją drogą, to kolega tego człowieka bardzo odważny jest. Gdyby facet zszedł w szpitalu, kolesiem zajmuje się prokuratura (ponieważ wiózł go własnym samochodem, a nie należał do rodziny).
Pan z PO opowiadał nam kiedyś o pewnej sytuacji. Widział pijanego kolesia (widać to było). Policja schowała się gdzieś za krzaczorem, a każdym kto nie udzielił pomocy poszkodowanemu zajmowała się. Skarb państwa niewątpliwie się wzbogacił. A wystarczyła pozycja boczna ;]
Pan z PO opowiadał nam kiedyś o pewnej sytuacji. Widział pijanego kolesia (widać to było). Policja schowała się gdzieś za krzaczorem, a każdym kto nie udzielił pomocy poszkodowanemu zajmowała się. Skarb państwa niewątpliwie się wzbogacił. A wystarczyła pozycja boczna ;]
Swoją drogą, to kolega tego człowieka bardzo odważny jest. Gdyby facet zszedł w szpitalu, kolesiem zajmuje się prokuratura (ponieważ wiózł go własnym samochodem, a nie należał do rodziny).
Lupinek nawet gdyby ten koleś zszedł w szpitalu to prokurator nie przyczepił by się do człowieka który przywiózł go do szpitala. Po pierwsze istnieje coś takiego co nazywamy "stanem wyższej konieczności"!!! Ratował życie i w zaistniałej sytuacji mógł podjąć decyzję o transporcie samodzielnym, widocznie w/g niego tak było bezpieczniej-lepiej!!! A jak już pisano wcześniej to za ratowanie ludzkiego życia się nie kara!
Zupełnie inną sprawą jest fakt, ze żyjemy w paranoicznych czasach i już zaczyna się u nas robić jak w Hameryce... Każdy pozywa każdego o byle co...
Lupinek nawet gdyby ten koleś zszedł w szpitalu to prokurator nie przyczepił by się do człowieka który przywiózł go do szpitala. Po pierwsze istnieje coś takiego co nazywamy "stanem wyższej konieczności"!!! Ratował życie i w zaistniałej sytuacji mógł podjąć decyzję o transporcie samodzielnym, widocznie w/g niego tak było bezpieczniej-lepiej!!! A jak już pisano wcześniej to za ratowanie ludzkiego życia się nie kara!
Zupełnie inną sprawą jest fakt, ze żyjemy w paranoicznych czasach i już zaczyna się u nas robić jak w Hameryce... Każdy pozywa każdego o byle co...
Jeśli jeden człowiek coś potrafi , to i ja mogę się tego nauczyć...!
1. Ustawa prawo o ruchu drogowym nie wymaga posiadania apteczki samochodowej (poza kilkoma przypadkami)
2. Art 142. 1 kodeksu karnego nie precyzuje jak należy udzielić pomocy poszkodowanemu
3. Zasada dobrego samarytanina chroni każdego udzielającego pomocy przed represjami. Nie dotyczy to profesjonalistów medycznych, mogących popełnić błąd medyczny.
4. Jeśli nie wiem co zrobić - skuteczne wezwanie pomocy to minimum.
2. Art 142. 1 kodeksu karnego nie precyzuje jak należy udzielić pomocy poszkodowanemu
3. Zasada dobrego samarytanina chroni każdego udzielającego pomocy przed represjami. Nie dotyczy to profesjonalistów medycznych, mogących popełnić błąd medyczny.
4. Jeśli nie wiem co zrobić - skuteczne wezwanie pomocy to minimum.
- przeszczep
- Posty: 364
- Rejestracja: 10 lut 2009, 14:57
- Lokalizacja: warszawa
- Gadu Gadu: 9000624
- Tytuł użytkownika: zagorzały turysta
- Płeć:
Że się zapytam, co jest uregulowane prawnie? To że nie można wieźć poszkodowanego własnym autem jak nie jest się z rodziny poszkodowanegoLupinek pisze:Niestety to jest uregulowane prawnie. Po prostu nie wolno. Inną sprawą jest to, czy jesteśmy w stanie ponieść ryzyko dla ratowania życia kogoś obcego. Trzeba przyznać że nie jest to mądre, ale zastosować się trzeba i tyle.
- PanJa
- Posty: 38
- Rejestracja: 17 mar 2009, 17:25
- Lokalizacja: z daleka
- Tytuł użytkownika: warit w pom. kasku
- Płeć:
Z tego co pamietam , wozic poszkodowanego mozna wlasnym autem, mozna wtedy zlamac nawet przepisy ruchu drogowego i policja nie powinna wystawic za to mandatu jesli ktos zostanie zlapany ( jesli wlepia to nie przyjmujemy tylko grocki ) .
Z tego co rowniez pamietam nigdy nie czyscimy ran jesli wiemy ze zaraz pojawi sie pogotowie.
PS. Ratownicy w karetkach nigdy nie czyszcza ran , chyba ze wymaga tego stan poszkodowanego.
Od czyszczenia sa chirurdzy itd.
Tak przynajmniej jest z tego co wiem i to w naszym kraju.
PS.2. Jesli wieziemy poszkodowanego a bedziemy w szpitalu szybciej niz pogotowie ( w ta i spowrotem ) pierwszy napodkany patrol policyjny ma obowiazek* odstawic nas na sygnalach pod szpital i utorowac nam droge.
* z tym roznie bywa bo zyjemy w gownianym kraju.
Z tego co rowniez pamietam nigdy nie czyscimy ran jesli wiemy ze zaraz pojawi sie pogotowie.
PS. Ratownicy w karetkach nigdy nie czyszcza ran , chyba ze wymaga tego stan poszkodowanego.
Od czyszczenia sa chirurdzy itd.
Tak przynajmniej jest z tego co wiem i to w naszym kraju.
PS.2. Jesli wieziemy poszkodowanego a bedziemy w szpitalu szybciej niz pogotowie ( w ta i spowrotem ) pierwszy napodkany patrol policyjny ma obowiazek* odstawic nas na sygnalach pod szpital i utorowac nam droge.
* z tym roznie bywa bo zyjemy w gownianym kraju.
Jest to jednak transport medyczny. A co jeśli poszkodowany zejdzie z tego świata w Twoim samochodzie?PanJa pisze:Z tego co pamietam , wozic poszkodowanego mozna wlasnym autem, mozna wtedy zlamac nawet przepisy ruchu drogowego i policja nie powinna wystawic za to mandatu jesli ktos zostanie zlapany ( jesli wlepia to nie przyjmujemy tylko grocki ) .
Btw. co to są grocki?
Z tego co rowniez pamietam nigdy nie czyscimy ran jesli wiemy ze zaraz pojawi sie pogotowie.
PS. Ratownicy w karetkach nigdy nie czyszcza ran , chyba ze wymaga tego stan poszkodowanego.
Od czyszczenia sa chirurdzy itd.
Ja bym też nie szorował rany szczotką
Tak przynajmniej jest z tego co wiem i to w naszym kraju.
PS.2. Jesli wieziemy poszkodowanego a bedziemy w szpitalu szybciej niz pogotowie ( w ta i spowrotem ) pierwszy napodkany patrol policyjny ma obowiazek* odstawic nas na sygnalach pod szpital i utorowac nam droge.
* z tym roznie bywa bo zyjemy w gownianym kraju.
To - jak już poszkodowany zejdzie - to patrol gdzie ma eskortować na kogutach? Na cmentarz czy do zakładu pogrzebowego?
Pamiętasz jaja jest pierwsza zasada w ratownictwie?
Najpierw bezpieczeństwo własne, więc nie należy dążyć do stania się ofiarą prokuratora.
Wtedy możesz mieć problemy (np. prokuratora), dlatego ja bym uważał z tym zabieraniem (szczególnie kiedy to my jesteśmy uczestnikami zdarzenia w którym drugiej osobie stała się krzywda). Bo próbując pomóc możemy sami sobie zaszkodzić. Co z tego że chcieliśmy dobrze jak nas będą ciągać po komisariatach i sądach. Może to zabrzmi brutalnie ale w Polsce nie warto mieć własnej inicjatywy. Lepiej dzwonić tylko na pogotowie i też tylko wtedy kiedy możemy na nie poczekać, bo inaczej postawią nam zarzut nieudzielenia pomocy (za nie poczekanie, a nie za nie zadzwonienie).ape pisze:A co jeśli poszkodowany zejdzie z tego świata w Twoim samochodzie?
Coś w tym jest o czym piszesz.
Przede wszystkim robię to co potrafię i na co mi pozwalają okoliczności.
W każdym bądź razie transport medyczny nie należy do mnie. Jeśli wiem co to znaczy - to mogę jedynie ewakuować poszkodowanego ze strefy zagrożenia, a jest to bardzo szerokie pojęcie
Co do inicjatywy w ratownictwie - Polska jest o wiele bardziej liberalna od USA. Vide przypadek owsiakowej ratowniczki sprzed kilku laaty w stanach. Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami
Przede wszystkim robię to co potrafię i na co mi pozwalają okoliczności.
W każdym bądź razie transport medyczny nie należy do mnie. Jeśli wiem co to znaczy - to mogę jedynie ewakuować poszkodowanego ze strefy zagrożenia, a jest to bardzo szerokie pojęcie
Co do inicjatywy w ratownictwie - Polska jest o wiele bardziej liberalna od USA. Vide przypadek owsiakowej ratowniczki sprzed kilku laaty w stanach. Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami
No, dziewczyna z pokojowego patrolu pojechała sobie na trochę do Stanów. Udzieliła tam pierwszej pomocy medycznej zgodnie z nabytą wiedzą, a potem musiała się gęsto tłumaczyć policji, bo nie miała żadnego certyfikatu przy sobie. Sprawa była głośna w całym światku ratowniczym. Dopiero po tym wypadku zrozumiałem dlaczego Jurek wszedł w AHA, a nie w ERC. Po prostu Europejska Rada Resuscytacji wypuszcza kursantów z certyfikatem formatu A4, a American Heart Association wystawia licencje wielkości karty kredytowej.
Mój kolega miał taką sytuację, jadąc do pracy zadzwonił po pogotowie do poszkodowanego. Ofiara była obstąpiona przez kilku gapiów, więc z czystym sumieniem pojechał dalej żeby nie złapać spóźnienia. Tego samego dnia zadzwoniła do niego policja i powiedziała, że zostanie postawiony mu zarzut nieudzielenia pomocy. W konsekwencji żadnych zarzutów koledze nie postawili, ale chłopak trochę nerwów stracił nie mówiąc już o zmarnowanym czasie na komendzie.ape pisze:Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami
W podanej przez Ciebie ustawie nic nie znalazłem o czekaniu na przybycie ratowników medycznych. Czy mam przez to rozumieć ze jeżeli nie ma nic napisane o czekaniu to nie trzeba czekać? Niestety interpretacje prawa nie stanowi każdy obywatel z osobna, dlatego jeśli wprost nie ma napisane, że po wezwaniu pomocy można sobie pójść to lepiej chyba poczekać.
thralll pisze:Mój kolega miał taką sytuację, jadąc do pracy zadzwonił po pogotowie do poszkodowanego. Ofiara była obstąpiona przez kilku gapiów, więc z czystym sumieniem pojechał dalej żeby nie złapać spóźnienia. Tego samego dnia zadzwoniła do niego policja i powiedziała, że zostanie postawiony mu zarzut nieudzielenia pomocy. W konsekwencji żadnych zarzutów koledze nie postawili, ale chłopak trochę nerwów stracił nie mówiąc już o zmarnowanym czasie na komendzie.ape pisze:Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami
Też umiem opowiadać bajki nie z tej ziemi.
W podanej przez Ciebie ustawie nic nie znalazłem o czekaniu na przybycie ratowników medycznych. Czy mam przez to rozumieć ze jeżeli nie ma nic napisane o czekaniu to nie trzeba czekać? Niestety interpretacje prawa nie stanowi każdy obywatel z osobna, dlatego jeśli wprost nie ma napisane, że po wezwaniu pomocy można sobie pójść to lepiej chyba poczekać.
Masz wezwać pomoc skuecznie. Ot i wszystko.
thralll pisze:Dlaczego też skoro ja nie umiem opowiadać?ape pisze:Też umiem opowiadać bajki nie z tej ziemi.
Nikt nie każe Ci wierzyć w to co napisałem, ale z drugiej strony nic nie pozwala na stwierdzenie na 100%, że to nieprawda dlatego następnym razem powstrzymaj się od głupich komentarzy.
Mało istotne czy sam wymyśliłeś tę bajkę czy bezmyślnie powtórzyłeś ją za swoim kolegą. Jednak jest to z całą pewnością historia mało zgodna z prawdą. Dlatego następnym razem powstrzymaj się od opowiadania głupot.
mgr_scout pisze:ape, byłeś przy zdarzeniu że wiesz że to kłamstwo? czy tylko opierasz sie na swych domniemaniach? jeśli nie znasz takich sytuacji to słaby z Ciebie medicoach z pasją
Zdarzenie z wianuszkiem gapiów mogło mieć niestety miejsce. Jednak telefon "od policji" to fikcja do kwadratu.
Btw. poznam Twoją (mniemam, iż jedynie słuszną) definicję dobrego medicoacha z pasją?
Ani nie zmyśliłem, ani nie powtórzyłem po prostu bylem jej świadkiem. Nie posiadam dokumentu, który stwierdza postawienie zarzutów mojemu koledze, bo policja takich nie wydaje. Jestem człowiekiem i czasami zdarza mi się popełniać błędy w tym wypadku jestem pewien co widziałem i słyszałem. Nie jestem w stanie tego udowodnić i nie mam żadnego celu w wprowadzaniu innych forumowiczów w błąd. Jeśli jesteś taki wszechwiedzący i znasz lepiej całą sprawę niż bezpośredni świadkowie to udowodnij to w jakikolwiek sposób, choćby przez zaprzeczenie implikacji. Nienawidzę ludzi nieomylnych i z monopolem na rację dlatego jeśli Twoją odpowiedzą ma być obrażanie mnie lub stwierdzenie "nie, bo nie" odpuść sobie i poszukaj bardziej łatwowiernych rozmówców, widzących w tobie autorytet, bo ja nie będę miał zamiaru kontynuować rozmowy.ape pisze:Mało istotne czy sam wymyśliłeś tę bajkę czy bezmyślnie powtórzyłeś ją za swoim kolegą. Jednak jest to z całą pewnością historia mało zgodna z prawdą.
Dlaczego? Pogotowie przekazało policji wiadomość, że nie zastało wzywającego pomoc, a ta postawiła zarzut nie udzielenia pierwszej pomocy. Podobna sytuacja ma miejsce gdy wezwie się pogotowie do rannego którego nie ma, wtedy wzywający pomoc musi pokryć koszty niepotrzebnego wyjazdu pogotowia i gęsto się tłumaczyć. Wtedy raczej nie dzwoni do niego dyspozytorka, żeby łaskawie zapłacił za paliwko.ape pisze:Jednak telefon "od policji" to fikcja do kwadratu.
Podaj miejsce, datę i godzinę zdarzenia. Tak się składa, że na terenie woj, Łódzkiego także mogę mieć dostęp do danych z wypadków, więc mogę sprawdzić jak to wyglądało.
Btw. mało mnie interesuje do kogo żywisz rujnujące psychikę wielu ludzi uczucie nienawiści. Raczej podziel się tym problemem z psychologiem.
Btw. mało mnie interesuje do kogo żywisz rujnujące psychikę wielu ludzi uczucie nienawiści. Raczej podziel się tym problemem z psychologiem.