Zestaw miejski:
Opaska uciskowa, malutka buteleczka wody utlenionej, scyzoryk (nóż, piłka, nożyce, otwieracz do butelek/puszek/korków), notes wielkości połowy dłoni i ołówek 4cm.
To wszystko zabezpieczone po prostu workiem foliowym, całość siedzi zawsze w plecaku gdziekolwiek jeżdżę - szkoła, wycieczki, wyjazdy...
Natomiast do lasu moim zestawem ratunkowym jest nóż, awaryjna rozpałka i pałatka... Nawet zimą.
A tak co do zestawów "ratujących życie... W moim wieku 15 lat zdaję sobie sprawę, że nie mam jeszcze dużo doświadczenia. Ale przekonałem się o jednym: jedyny sposób żeby w sytuacji naprawdę kryzysowej potrafić bez paniki przetrwać - to znaleźć się w niej już wcześniej, nawet jeżeli sobie nie poradzimy - dodaje więcej doświadczenia niż 100 książek... Od kiedy prawie 2 lata temu niemal zamarzłem zimową nocą, bo nie mogłem dotrzeć do domu z powodu nagłej zamieci, nigdy już nie przeszkadzała mi temperatura.


