Woda
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
- wolfshadow
- Posty: 1050
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
- Lokalizacja: Jaworzno
- Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
- Płeć:
- Kontakt:
- wolfshadow
- Posty: 1050
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
- Lokalizacja: Jaworzno
- Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
- Płeć:
- Kontakt:
- Fredi
- Posty: 1015
- Rejestracja: 07 kwie 2008, 09:42
- Lokalizacja: Skierniewice
- Tytuł użytkownika: Fredne Zło..
- Płeć:
pytasz czy po zagotowaniu będziemy mieli pewność?
sensu stricto - nie, taką pewność może dać tylko seria badań
sensu stricto - nie, taką pewność może dać tylko seria badań
Ostatnio zmieniony 27 maja 2010, 19:53 przez Fredi, łącznie zmieniany 1 raz.
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
-
lesnylazega
- Posty: 4
- Rejestracja: 09 kwie 2010, 16:22
- Lokalizacja: Chełm
- Płeć:
- wolfshadow
- Posty: 1050
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
- Lokalizacja: Jaworzno
- Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
- Płeć:
- Kontakt:
KluczyszFredi pisze:sensu stricto - nie, taką pewność może dać tylko seria badań
Piasek filtruje mechanicznie a nie biologicznie lub chemicznie. O to chodzi Frediemu.Właśnie tak mi się wydawało, że ziarenka piasku mają gładką powierzchnie, dlatego nie mają one właściwości filtrujących. Aczkolwiek wierzchnia warstwa by uzyskać efekt lejka wydaje mi się dobrym rozwiązaniem.
Ostatnio zmieniony 27 maja 2010, 19:54 przez wolfshadow, łącznie zmieniany 1 raz.
.:fortes fortuna adiuvat - Terencjusz:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
-
Treasure Hunter
- Posty: 722
- Rejestracja: 01 lut 2008, 02:11
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Tytuł użytkownika: DD Hammocks
- Kontakt:
A ten efekt lejka to też nie do końca zrozumiały. Wystarczy lać tyle wody, żeby nie podeszła do linii otworów. Przy założeniu, że mamy gazę/szmatkę i po filtrowaniu będziemy wodę gotować to należy największą uwagę zwrócić na węgiel i dać go najwięcej jak się da.
Pozostałe składniki nie mają takiego znaczenia. Lepiej również dawać mniejsze kawałki węgla- im większa powierzchnia tym lepiej.
Pozostałe składniki nie mają takiego znaczenia. Lepiej również dawać mniejsze kawałki węgla- im większa powierzchnia tym lepiej.
-
lesnylazega
- Posty: 4
- Rejestracja: 09 kwie 2010, 16:22
- Lokalizacja: Chełm
- Płeć:
Żaden prowizoryczny filtr, baaa, nawet taki hiper-super ze sklepu, nie zatrzyma wszystkich zanieczyszczeń biologicznych (wirusy, bakterie, itp). Chemiczne uzdatniacze wody, też nie zawsze działają na wszystko. Jedynie gotowanie niszczy prawie wszystko co żyje w wodzie, a nawet rozkłada niektóre trucizny. Tak więc wodę wystarczy przefiltrować w celu usunięcia z niej zawiesiny (najczęściej pochodzącej z gleby po dużych opadach deszczu) a następnie, w zależności od wysokości n.p.m., odpowiednio długo gotować.
powierzchnia nie ma znaczenia. Znaczenie ma wielkość poroów pomiędzy ziarnami piasku. Im drobiejszy piasek, tym lepiej.lesnylazega pisze:Właśnie tak mi się wydawało, że ziarenka piasku mają gładką powierzchnie, dlatego nie mają one właściwości filtrujących.
Piasek filtruje mechanicznie, a więc usuwa zawiesinę mineralną i organiczną, w tym zoo i fitoplankton ( do 100% ) a nawet drobnoustroje (tu dużej doskonałości nie ma).
Aby węgiel drzewny dobrze zadziałał - musi być rozdrobniony, najlepszy pył ( ale nie popiół) -zrobiony z czystego węgla drzewnego. (usuwa zanieczyszczenia chemiczne w oparciu o procesy fizyczne)
Kolejna sprawa- woda musi wolno przeplywać, nawet wolniej niż na filmie - jesli węgiel ma zadzialać.
Budując filtr wody - uwzględnić musimy charakter wody: woda górska, czyste strumienie, powyżej ludzkich miejscowości - wystarczy tylko filtracja mechaniczna + gotowanie.
Jeśli gotujemy wodę, nie musimy martwić się o drobnoustroje. Ale węgiel drzewny ma wtedy większe znaczenie: usuwa kwasy humusowe czy rózne rozpuszczone zw. organicznych czy chemicznych - stąd dabym go więcej.
Jak sie tak bawię: gdy zbieram wodę do manierki, mchom pomimo wszystkiego nie ufam, w związku z powyższym noszę fiolkę z nadmanganianem potasu. Dodaję go do wody, i po pewnym czasie filtruję przez węgiel- dzięki temu mam usunięcie drobnoustrojów ( nadmanganian) i usunięcie nadmanganianu ( węgiel). i nie tracę energi na gotowanie.
Wystawianie wody na światło słoneczne - że niby UV. W naszym klimacie szybciej namnożymy tylko ilość fitoplanktonu niż wysterylizujemy butelkę. Dziura ozonowa nie jest tak duża, bo inaczej bakterie w tych wodach powierzchniowych musiałyby dawno wyginąć, bo słońce świeci codziennie więcej niż 2h.
Niezależnie od wszystkiego - jestem leniwy z natury, i zamiast budowac filtry, wolę czasem poszukać odpowiedniego źródła wody.
Wody spragniony byłem raz - na kilku dniowym spływie dużą rzeką. Bo nie chciałem tracić czasu na szukanie jakiś czystych dopływów, a duża rzeka niesie tyle różnych zanieczyszczeń, ze tylko porządny filtr ciśnieniowy da radę usunąć na tyle, że odważyłbym się z tego pić. NIe każdą wodę, da się uzdatnić tak prymitywnymi metodami.
A poza tym, witam na forum.
- Abscessus Perianalis
- Posty: 919
- Rejestracja: 24 mar 2010, 06:38
- Lokalizacja: CK / Wa-wa
- Gadu Gadu: 1505060
- Tytuł użytkownika: Dziki Dzik
- Płeć:
Dobry pomysł, ale trzeba wziąć oprócz tego ten 'stały' filtr z siateczki, bo w przeciwnym razie papierowy Ci rozmięknie i szybko skończy swój żywot. Przyda się, jeśli używasz filtrów do wody typu 'brita', bo dzięki temu Ci się nie zapcha. =) Inaczej na niewiele się zda takie filtrowanie. =)
"Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz."
"Pokonał ich swoją siłą, poraził skrzeniem, oślepił światłem, ogłuszył rykiem, padł na nich strachem, zmógł mocą po stokroć większą niż ich pospólna siła."
Forumowa Facebookowa Grupa Szturmowa: http://www.facebook.com/groups/160111940703089/
"Pokonał ich swoją siłą, poraził skrzeniem, oślepił światłem, ogłuszył rykiem, padł na nich strachem, zmógł mocą po stokroć większą niż ich pospólna siła."
Forumowa Facebookowa Grupa Szturmowa: http://www.facebook.com/groups/160111940703089/
Stalker, podam stronę na kturej morzan kupić srebro a potem przetopić na srebrne druty czystość wynosi 99,99% i koszty są chyba zaskakujące niecałe 4 zł za 1g :-> http://www.strzaly.pl/index.php?d=szuka ... kaj_opis=1
Ostatnio zmieniony 23 paź 2010, 18:29 przez meick2334, łącznie zmieniany 1 raz.
Jak by to było, jak by mnie nie było.
-
rybak
- Posty: 66
- Rejestracja: 28 mar 2011, 18:53
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Tytuł użytkownika: żołnierz wolności
- Płeć:
Ja osobiście znam kilka źródełek w miejscach w których przebywam.Jednak nie odważyłem się jak na razie z nich korzystać, nie licząc lat dziecięcych, gdzie jakoś mniej bałem się korzystać z takich źródełek.Piłem wodę nie tylko z źródełek, ale także z studni.Nic mi po tej wodzie nie było i jak widać to nadal żyję, dodam że jestem z Górnego Śląska, z miejsca gdzie naokoło są same kopalnie, jednak znalazłem źródełko z dala od pól uprawnych, źródełko gdzie jest las i same nieużytki.Inne źródełka, które znalazłem i gdzie ludzie piją wodę to są w miejscach pól uprawnych, a stamtąd to jest ryzyko picia takiej wody.Jednak również się tym kieruje, czyli tym gdzie można zauważyć że ludzie piją stamtąd wodę, czyli jakieś szklanki czy inne pojemniki na wodę, no bo skoro inni ludzie tam piją, to znaczy że jeszcze nikt nie umarł
. Wydaje mi się że ja znalazłem idealne źródełko dla siebie.Ktoś sobie nawet to tak skonstruował, żeby było łatwo wodę pobierać, zobaczcie sami:
Więc mam pytanko, czy według was wystarczy że do butelki pet wsypię węgla drzewnego(takiego do grilla) i przefiltrować wodę, czy jednak lepiej ją przegotować?A może zaryzykować i spróbować bezpośrednio się napić z tego źródełka?Jak już mówiłem to ktoś inny z tego źródełka korzysta, widać to choćby po tej ciekawej konstrukcji, oraz po uciętych butelkach pet, który ktoś nie raczył z sobą zabrać
Więc czy waszym zdaniem takie źródełka są "bezpieczne"?
Więc mam pytanko, czy według was wystarczy że do butelki pet wsypię węgla drzewnego(takiego do grilla) i przefiltrować wodę, czy jednak lepiej ją przegotować?A może zaryzykować i spróbować bezpośrednio się napić z tego źródełka?Jak już mówiłem to ktoś inny z tego źródełka korzysta, widać to choćby po tej ciekawej konstrukcji, oraz po uciętych butelkach pet, który ktoś nie raczył z sobą zabrać
Więc czy waszym zdaniem takie źródełka są "bezpieczne"?
- Armat
- Posty: 439
- Rejestracja: 05 sty 2011, 16:37
- Lokalizacja: Warszawa
- Tytuł użytkownika: Technokrata
- Płeć:
Samo wsypanie wegla nic nie darybak pisze: Więc mam pytanko, czy według was wystarczy że do butelki pet wsypię węgla drzewnego(takiego do grilla)
Kazde nieznane zrodlo/rzeczke/studnie itp. lepiej traktowac jak skazone i taka wode przegotowac albo/i przefiltrowac.rybak pisze:Więc czy waszym zdaniem takie źródełka są "bezpieczne"?
-
rybak
- Posty: 66
- Rejestracja: 28 mar 2011, 18:53
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Tytuł użytkownika: żołnierz wolności
- Płeć:
Armat, teoretycznie masz rację.Ale wydaje mi się że skoro ludzie stamtąd piją wodę to warto zaryzykować i spróbować się napić.Bo chyba w najgorszym wypadku grozi mi biegunka.Tym bardziej że pamiętam że za czasów dzieciństwa piłem stamtąd wodę i nic mi nie było.Ale wiadomo że to było 15 lat temu, ale raczej nic się tam nie zmieniło od tego czasu.
Oczywiście że chodziło mi o filtr z butelki pet.Rozumiem że wystarczy wsypać węgiel drzewny i żwir, oraz gaza, a następnie kilka razy to przefiltrować.Z tym że tam jest czysta woda,nic w niej nie pływa i nie ma żadnej zawiesiny na pierwszy rzut oka.
A teraz troszkę z innej beczki, czy woda z górniczej hałdy jest skażona?Wydaje mi się że tak i że ma całą tablicę Mendelejewa, ale woda ta wpada do bagna,w którym żyją ryby.Więc czy te ryby też będą skażone?A być może że taka woda jest czysta bo ta hałda ją przefiltrowuje(węgiel,skały)?Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Oczywiście że chodziło mi o filtr z butelki pet.Rozumiem że wystarczy wsypać węgiel drzewny i żwir, oraz gaza, a następnie kilka razy to przefiltrować.Z tym że tam jest czysta woda,nic w niej nie pływa i nie ma żadnej zawiesiny na pierwszy rzut oka.
A teraz troszkę z innej beczki, czy woda z górniczej hałdy jest skażona?Wydaje mi się że tak i że ma całą tablicę Mendelejewa, ale woda ta wpada do bagna,w którym żyją ryby.Więc czy te ryby też będą skażone?A być może że taka woda jest czysta bo ta hałda ją przefiltrowuje(węgiel,skały)?Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
- Tanto
- Administrator
- Posty: 1105
- Rejestracja: 26 sie 2007, 19:17
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 1743064
- Płeć:
A nie boisz się jeść tego co na polach urosło? ..i owoców z sadów? ...i warzyw? ...i wyrobów mięsopodobnych?rybak pisze:Inne źródełka, które znalazłem i gdzie ludzie piją wodę to są w miejscach pól uprawnych, a stamtąd to jest ryzyko picia takiej wody.
"...wszystkie koty z pyszczkami, które wyglądają, jakby ktoś wkręcił je w imadło, a potem wielokrotnie walił młotkiem owiniętym skarpetą, są Prawdziwmi kotami."
-
rybak
- Posty: 66
- Rejestracja: 28 mar 2011, 18:53
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Tytuł użytkownika: żołnierz wolności
- Płeć:
Produkty z tych pól są tam jakoś badane.Po za tym jest różnica pomiędzy produktami rolnymi a wodą, która bezpośrednio spływa z tych pól.Tym bardziej że są tam stosowane nawozy mineralne i jakoś nie mam przekonania do takich źródeł, gdzie woda spływa z pól.Mimo że spływa do stawu, gdzie żyją ryby i myślę że te ryby "skażone" nie są.Jednak pić bezpośrednio taką wodę to jest chyba ogromne ryzyko, jednak nawozy i opryski są tam chyba jakoś w normie robione, bo w zeszłym roku był tam rzepak i pszczelarze zwozili tam ule, więc świadczy to że chemia nie jest aż tak masowa na tym polu.Ale mimo wszystko unikam tego źródła bo 3 km dalej jest właśnie źródełko, gdzie woda spływa z lasku a nie z pól.Więc wydaje mi się że te źródełko spod lasu jest bezpieczniejsze.Tym bardziej jak mówimy o bezpośrednim piciu wody z tych źródeł.Tanto pisze:A nie boisz się jeść tego co na polach urosło? ..i owoców z sadów? ...i warzyw? ...i wyrobów mięsopodobnych?rybak pisze:Inne źródełka, które znalazłem i gdzie ludzie piją wodę to są w miejscach pól uprawnych, a stamtąd to jest ryzyko picia takiej wody.
jeśli znasz cykl produkcyjny to nie musisz się bać - wiesz kiedy nie pić.Tanto pisze:A nie boisz się jeść tego co na polach urosło? ..i owoców z sadów? ...i warzyw? ...i wyrobów mięsopodobnych?rybak pisze:Inne źródełka, które znalazłem i gdzie ludzie piją wodę to są w miejscach pól uprawnych, a stamtąd to jest ryzyko picia takiej wody.
Np. wylanie gnojówki - warzywa wyrosną dopiero za 4 miesiace, a gnojówki juz dzisiaj w rowie. Opryski robione wcześnie rano - w południe gdy lataja owady już im szkodzą. Warzywa można zbierac dopiero po 1/2 tygodniach. Wiele pokarmow jemy dopiero przetworzone, a wiec gotowanie, obróbka termiczna robi swoje etc. etc.
a może rowek idzie prosto z pryzmy obornika ? I nie chodzi ze dużo chemii, raczej duzo biologii bo woda żyzna- picie surowej to gotowa biegunka.
- Tanto
- Administrator
- Posty: 1105
- Rejestracja: 26 sie 2007, 19:17
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 1743064
- Płeć:
Ale zgodzisz się że jeśli źródełko wybija spod ziemi w hałdzie obornika to raczej nie sposób tego nie zauważyć - Rybak wspominał o źródełku, a nie rowie... 
Biorąc pod uwagę to że mam szlaban na wypowiadanie się w tym temacie, zaczynam się z niego raczkiem wycofywać
Biorąc pod uwagę to że mam szlaban na wypowiadanie się w tym temacie, zaczynam się z niego raczkiem wycofywać
"...wszystkie koty z pyszczkami, które wyglądają, jakby ktoś wkręcił je w imadło, a potem wielokrotnie walił młotkiem owiniętym skarpetą, są Prawdziwmi kotami."
-
rybak
- Posty: 66
- Rejestracja: 28 mar 2011, 18:53
- Lokalizacja: Górny Śląsk
- Tytuł użytkownika: żołnierz wolności
- Płeć:
Tak do końca to nie są takie źródełka, jak by się mogło wydawać.Mieszkam w ternie gdzie jest mnóstwo wąwozów i teren mocno pagórkowaty.Więc stąd te ujścia wody.A wiadomo że woda ciągnie w dół i po prostu z tych wąwozów spływa i czasem tworzy się jakieś ujście wody, dlatego jest kilka takich źródełek do picia w mojej okolicy.Wśród miejscowych jest to zwane "źródełkami", ale czy to są prawdziwe źródełka to raczej ciężko powiedzieć.Myślę jednak że taka woda jest o wiele lepsza, niż woda z stawu czy z jeziora.Tym bardziej że powinno się unikać wody "stojącej", a takie źródełka są z pewnością dużo lepsze i bezpieczniejsze, bo za nim ta woda wyleci, to przecież płynąc pod ziemią to się filtruje i oczyszcza.
- Mr. Wilson
- Posty: 422
- Rejestracja: 27 paź 2010, 22:55
- Lokalizacja: xyz
- Płeć:
- Kontakt:
Takie ''źródełka'' wypływające z łatwo przepuszczalnego gruntu o słabym wypływie to wysięki, to też są źródła. Ogólnie im woda pochodzi z głębszych warstw wodonośnych tym wypływa pod większym ciśnieniem i jest czystsza.
Obecnie w dobie wszechobecnej chemii należy zachować dużą ostrożniość przy korzystaniu z wody z niezbadanych zródeł.
Migracja zanieczyszczeń w glebie odbywa się najczęściej w kierunku przepływu wody, zanieczyczenia nawozami np. azotowymi może sięgać kilkunastu metrów w głąb profilu glebowego, rozpad i wymywanie niektórych substancji chemicznych może trwać kilkadziesiąt lat, woda ze studni może być skażona mimo iż źródło zanieczyszczeń oddalone jest o kilka km, dlatego np. woda ze źródła w lesie może nie nadawać się do picia gdyż 1 km dalej jest pole uprawne na którym 5 lat temu dokonano chemicznego oprysku upraw.
Czystość wody może zależeć więc od głębokości warstw wodonośnych, ich układu, rodzaju podłoża i coraz częściej działalności człowieka.
PS. Tydzień temu piłem wodę bezpośrednio z leśnego źródła bez przegotowywania czy filtrowania, pomimo widocznych pływających fizycznych zanieczyszczeń i nic mi nie jest, chciałem przetestować wodę z tego źródła bo jest w pobliżu fajnej miejscówki. Dokładnie znam ten teren i wiem czego mogę się spodziewać, ryzyko ''wpadki'' było znikome. Dla zainteresowanych tematem, warto trochę postudiować w kierukach hydrologii i ochrony środowiska.
Obecnie w dobie wszechobecnej chemii należy zachować dużą ostrożniość przy korzystaniu z wody z niezbadanych zródeł.
Migracja zanieczyszczeń w glebie odbywa się najczęściej w kierunku przepływu wody, zanieczyczenia nawozami np. azotowymi może sięgać kilkunastu metrów w głąb profilu glebowego, rozpad i wymywanie niektórych substancji chemicznych może trwać kilkadziesiąt lat, woda ze studni może być skażona mimo iż źródło zanieczyszczeń oddalone jest o kilka km, dlatego np. woda ze źródła w lesie może nie nadawać się do picia gdyż 1 km dalej jest pole uprawne na którym 5 lat temu dokonano chemicznego oprysku upraw.
Czystość wody może zależeć więc od głębokości warstw wodonośnych, ich układu, rodzaju podłoża i coraz częściej działalności człowieka.
PS. Tydzień temu piłem wodę bezpośrednio z leśnego źródła bez przegotowywania czy filtrowania, pomimo widocznych pływających fizycznych zanieczyszczeń i nic mi nie jest, chciałem przetestować wodę z tego źródła bo jest w pobliżu fajnej miejscówki. Dokładnie znam ten teren i wiem czego mogę się spodziewać, ryzyko ''wpadki'' było znikome. Dla zainteresowanych tematem, warto trochę postudiować w kierukach hydrologii i ochrony środowiska.
Las moim domem i najlepszym przyjacielem