Wyjazd na ryby-pomysły, chętni, dyskusja.
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
chilli - jakieś propozycje ? Warto samemu rzucić jakiś plan , pomysł lub ewentualnie termin podać
W sobotę wybieram się z kumplem nad Wisłę, ale to wieczorkiem dość późnym - ok godziny 20.00 Kumpel tak pracuje do późna. Jedziemy w inny rejon niźli teraz byłem z Michałem, więc tam o Szczupaka będzie trudniej. Za to będą Sumy
I jak masz chęć coś się podpytać to pytaj tutaj , sam widzisz, że właśnie sobie tu tak na luzie tłumaczymy różne niuanse. Pozdro.
W sobotę wybieram się z kumplem nad Wisłę, ale to wieczorkiem dość późnym - ok godziny 20.00 Kumpel tak pracuje do późna. Jedziemy w inny rejon niźli teraz byłem z Michałem, więc tam o Szczupaka będzie trudniej. Za to będą Sumy
W sobotę zostajemy na noc i czaimy się na Suma. Ja w niedzielę mogę łowić praktycznie cały dzień tylko żonę muszę uświadomić o swych niecnych zamiarach
Kumpel pewnikiem rankiem będzie chciał jechać do roboty, ale nie wiem zresztą jak tam u niego to teraz wygląda. Zatem jak chcesz możesz się podłączyć. Tylko!
Tam gdzie idziemy to droga jest trudna, są komary, trzeba przeleźć przez odnogi , błota , bagna i pokrzywy po japę
Zatem przygotować byś się musiał. To tak za w czasu ostrzegam co by pretensji nie było na miejscu
No i ...
Jak? Jaką metodą ? I na co chciał byś łowić ?
Pozdrawiam.
No i ...
Jak? Jaką metodą ? I na co chciał byś łowić ?
Pozdrawiam.
siema
i niestety właśnie mi sie plany rozmyły. pressing ze strony mojej przyszłej okazał się tym razem zbyt duży. ten weekend mi więc odpada, kolejny to grunwald, ale żeby nie było, jak sie zapatrujesz na weekend 23-25?
co do sposobu, gruncik w ramach odpoczynku po lataniu z blaszką. na nockę jak najbardziej bym się pisał?
co do błota i bzyków, to bez najmniejszych pretensji, bez tego odpada część uroku.
i pytanie, psiak nie będzie stanowił problemu?
i niestety właśnie mi sie plany rozmyły. pressing ze strony mojej przyszłej okazał się tym razem zbyt duży. ten weekend mi więc odpada, kolejny to grunwald, ale żeby nie było, jak sie zapatrujesz na weekend 23-25?
co do sposobu, gruncik w ramach odpoczynku po lataniu z blaszką. na nockę jak najbardziej bym się pisał?
co do błota i bzyków, to bez najmniejszych pretensji, bez tego odpada część uroku.
i pytanie, psiak nie będzie stanowił problemu?
- Michal N
- Posty: 1186
- Rejestracja: 16 lut 2009, 21:47
- Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
- Gadu Gadu: 9361862
- Tytuł użytkownika: Metyl Podgrzybek
- Płeć:
-Chilli-: już myślałem, że Cię Sławek wystraszył przeprawą
Pewnie też się z Wami wybiorę. Tymczasem pobawiłem się trochę w obróbkę kilku zdjęć z ostatniego wypadu, więc jeśli nie macie nic przeciwko
to zamieszczam:
http://picasaweb.google.pl/112010100794 ... Poprawione#
http://picasaweb.google.pl/112010100794 ... Poprawione#
-
Ciek
- Posty: 726
- Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
- Lokalizacja: z kanapy przed TV
- Tytuł użytkownika: awski
- Płeć:
Wieczorkiem 3 szczupaczki - niewymiarki (ale z tych większych niewymiarków) + 1 obcinka na starcie (moja czerwona błystka
). Niestety, z 3 pistoletów 1 zabity, a drugi mocno pokaleczony. Chwilowo wstrzymuję się z dalszymi połowami, nie cierpię bezsensownego zabijania. Muszę przemysleć kilka spraw i chyba zaopatrzyć się w mocniejszy sprzęt bo okoni praktycznie nie widuję, więcej jest szczupaka, a ten sprzęt który mam może być zbyt lekki, przynęty za małe i dlatego się głęboko zaczepiają. Muszę zaczepiać coś większego to może nie będzie przelatywać przez szczupaka do samej dupy. Taką przynajmniej mam teorię.
- wolfshadow
- Posty: 1050
- Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
- Lokalizacja: Jaworzno
- Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
- Płeć:
- Kontakt:
Całym tym wątkiem doprowadziliście do tego, że wyciągnąłem wędkę z piwnicy.
Mam w okolicy takie kacze bajorko w którym wedle wskazań sąsiadów są szczupaki i okonie. Pojechałem tam na rowerku wczoraj rano ok. godz. 4 i do godz. 7 łoiłem wodę obrotówkami. Niestety nic na blachy nie wylazło. Ubaw tylko miałem jak błystka przepływała pod ławicami narybku i powierzchnia wody zaczynała się srebrzyć od wyskakujących rybek.
Wieczorem podjechałem samochodem z żoną, psem i pełnym zestawem piknikowym.
Tym razem łowiłem moją ulubioną metodą spławikową. Na przynętę były larwy muchy plujki (vel białe robaki). W sumie złowiłem 5 małych ~10 cm płoci i jedną "piętnastkę". Do tego dwa małe okonki. Siatki nie wyciągałem bo ryby od razu wędrowały do wody.
Gdy słońce już dotykało horyzontu pod moje stanowisko podszedł rak pręgowany.
Ogólnie włączyliście mi zarazę.
Mam w okolicy takie kacze bajorko w którym wedle wskazań sąsiadów są szczupaki i okonie. Pojechałem tam na rowerku wczoraj rano ok. godz. 4 i do godz. 7 łoiłem wodę obrotówkami. Niestety nic na blachy nie wylazło. Ubaw tylko miałem jak błystka przepływała pod ławicami narybku i powierzchnia wody zaczynała się srebrzyć od wyskakujących rybek.
Wieczorem podjechałem samochodem z żoną, psem i pełnym zestawem piknikowym.
Tym razem łowiłem moją ulubioną metodą spławikową. Na przynętę były larwy muchy plujki (vel białe robaki). W sumie złowiłem 5 małych ~10 cm płoci i jedną "piętnastkę". Do tego dwa małe okonki. Siatki nie wyciągałem bo ryby od razu wędrowały do wody.
Gdy słońce już dotykało horyzontu pod moje stanowisko podszedł rak pręgowany.
Ogólnie włączyliście mi zarazę.
.:fortes fortuna adiuvat - Terencjusz:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
Ciek - musisz pomyśleć nad zmianą zestawu na cięższy. Teraz jest moda na łowienie jakimiś mikro-przynętami zauważyłem. Większość czai się na okonie. Ja łowiąc sumy na rosówki miałem ten sam problem - połykały głęboko i sam wiesz jak to jest :-/
Teraz przerzuciłem się na wątróbkę lub dużego żywca i to już na starcie eliminuje maluchy. Lepiej mieć jedno dwa brania konkretniejszej ryby niż ciągłe stukanie maluchów.
Weekendowa nocka kiepska - 2 sumki, kumpel 6. Więcej spałem niż łowiłem. Miejscówka się zmieniła - nurt szybki, wali w brzeg i podmywa go ostro.
Podczas naszego pobytu obaliło się drzewo, podmyte właśnie przez wodę. Pełno zaczepów.
Ogólnie łowisko technicznie trudne i irytujące.
Po przemyśleniach wczoraj to ogólnie zmieniam taktykę - wyłażę z dziczy i lokuję się w miejskiej strefie, czyli główki , opaski , murki. W tych miejscach miałem więcej okazowych ryb i mniej strat w sprzęcie. Pozdrawiam.
Teraz przerzuciłem się na wątróbkę lub dużego żywca i to już na starcie eliminuje maluchy. Lepiej mieć jedno dwa brania konkretniejszej ryby niż ciągłe stukanie maluchów.
Weekendowa nocka kiepska - 2 sumki, kumpel 6. Więcej spałem niż łowiłem. Miejscówka się zmieniła - nurt szybki, wali w brzeg i podmywa go ostro.
Podczas naszego pobytu obaliło się drzewo, podmyte właśnie przez wodę. Pełno zaczepów.
Ogólnie łowisko technicznie trudne i irytujące.
Po przemyśleniach wczoraj to ogólnie zmieniam taktykę - wyłażę z dziczy i lokuję się w miejskiej strefie, czyli główki , opaski , murki. W tych miejscach miałem więcej okazowych ryb i mniej strat w sprzęcie. Pozdrawiam.
No piachem to się dziś zajmę
Wszystkie kołowrotki muszę poczyścić i nasmarować. A nie wiem jak tam Twoja wątroba
Blaszkę Ci ofiarowałem rankiem pamiętasz ? Bo już taki w pół śnie byłeś 
W pudełku leży.
W pudełku leży.
Ostatnio zmieniony 12 lip 2010, 10:50 przez slaq, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Ciek
- Posty: 726
- Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
- Lokalizacja: z kanapy przed TV
- Tytuł użytkownika: awski
- Płeć:
Wolfshadow, zobacz okonia na zestaw z "bocznym trokiem". Wygląda to tak, że na końcu żyłki wiążesz pętelkę około 50 cm długą (długość może być różna ale to jest taka "średnia"), przecinasz ją w ten sposób by otrzymać 1 kawałek dłuższy od drugiego 2x (na oko 30-70 cm). Do krótszego przywiązujesz ciężarek ołowiany z krętlikiem (najlepsze są takie w kształcie długiej pałeczki ale łezki też dadzą radę), na staw/płytkie jezioro to pewnie 4 g. ciężaru będzie ok. Do drugiego końca haczyk z oczkiem i długim trzonkiem (ja używam rozmiaru 8-10). Na haczyk zakładasz gumki twistery, im mniejsze tym lepsze. Kupić można praktycznie z korpusem długości przeciętnego białego robaka (polecam firmę Relax, ewentualnie Manns). Taki zestaw ma to do siebie że:
- daleko rzucasz małą przynęta,
- mała przynęta wabi też mniejsze rybki,
- łatwo się prowadzi przy dnie jak nie masz wyczucia,
- można złapać rybki, które normalnie nie biorą na sztuczne przynęty (u mnie częstym przyłowem są wzdręgi, kiedyś jakiegoś leszczyka wytargałem, jak się ma super lekki zestaw i mały haczyk to można zaczepić sam ogonek ot twistera i złapać przy powierzchni uklejkę
),
- mało zaczepów bo po dnie jedzie ołów a nie przynęta z haczykiem,
- okoń zazwyczaj zacina się sam.
Kolor przynęty ciężko określić, najlepiej sobie kupić kilka gumek w różnych kolorach i często zmieniać (ściągać gumkę z haczyka, nie ma sensu przywiązywać za kadm razem). Bywa tak, że na dany kolor przynęty okoń nie bierze a jak się zmieni na inny to w tym samym miejscu można zacząć trzaskać jednego za drugim. Ciężko znaleźć jakąś regułę. Ja zazwyczaj startuję od białego / perłowego przez sentyment do łowienia na spławik (przypomina białego robaka), później mono - żółty (w tym roku wyjątkowo skuteczny u mnie), a później to już zupełnie chybił - trafił. Często robię tak, że otwieram pudło i patrzę na te gumy myśląc sobie co zupełnie się do niczego nie nadaje i jak już wytypuję to co mnie zupełnie nie przekonuje to właśnie to zakładam. W końcu ryba ma chyba inne gusta niż ja. Tym sposobem połapałem sobie już na przynęty przezroczyste - bezbarwne bez brokatu w środku i mono - czarne (również w mętnej wodzie) i też działały. Kiedyś rzucałem też samym korpusem twisterka białego bo mi coś zjadło ogonek i też coś go tam skubało. Reasumując, jest tylko jedna zasada - brak zasad.
Rzucać najlepiej wzdłuż trzciny, obok zwalonych drzew i innych przeszkód. Ja zazwyczaj zaczynam łowić z brzegu rzucając wzdłuż pomostu/kładki bo często okoń siedzi wędkarzowi zaraz pod nogami.
Prowadzenie przynęty różne, ja zazwyczaj zaczynam od leniwego wleczenia zestawu po dnie, czasem jedno szybsze skręcenie kołowrotka, jak się to nie sprawdza to zaczynam wydziwiać (szybciej – wolniej – szybciej i inne wygibasy).
Zestawy najlepiej lekkie, żyłka cienka (na żyłce 10 spokojnie powinno się dać wyciągnąć mały szczupakowi przyłów jak nie obetnie, 0,14 powinno być okej na starcie), wędka im bardziej czuła tym lepiej, sam łapię na wklejankę 1-10 g. 2,7m, mam też wklejankę 5-15 i też jest ekstra. Widziałem, że ludzie łapią też na delikatne wędki przeznaczone do innych metod połowu (feedery?) byle były czułe.
Trzeba zwrócić uwagę na przynętę po wyjściu z wody, jeśli szybko kręci się wokół własnej osi (skręca żyłkę) to jest źle założona (powinna być naciągnięta równo przez środek) i źle pracuje w wodzie (jak śmigiełko). Taka przynęta nie jest skuteczna. Twister powinien korpus mieć prosto, a pracować ogonkiem. Do celów "surwiwejlowych" można porobić eksperymenty z prowadzeniem przynęty pozyskanej na brzegu. Z powodzeniem łowiłem na konika polnego nawelczonego na haczyk, którego pozyskałem z ciekawości ale taka przynęta szybko przestaje się do czegokolwiek nadawać, a poza tym i tak nie chce mi się łapać robactwa po krzakach. Można zamiast twistera użyć też szucznej muchy (wykonanie takiej własnym sumptem jest bardzo łatwe, zwłaszcza jak się ma puchową pościel, i jest to ciekawe doświadczenie), albo nawet małej błyski obrotowej (tym sposobem rzucamy dalej i zestaw idzie bliżej dna). Słyszałem też o przypadkach łowienia na kawałek kolorowej folii założonej na haczyk.
Tym sposobem praktycznie zawsze się coś złapie, nawet na plaży, chociaż na jakieś super okazy to się nie ma co nastawiać. Mnie się na spina łapie najlepiej bo nie lulbię siedzieć zbyt długo w jednym miejscu i zazwyczaj sobie idę brzegiem, poznając tym samym okolicę. Ta metoda jest chyba najbardziej "turystyczna" ze wszystkich, których próbowałem.
- daleko rzucasz małą przynęta,
- mała przynęta wabi też mniejsze rybki,
- łatwo się prowadzi przy dnie jak nie masz wyczucia,
- można złapać rybki, które normalnie nie biorą na sztuczne przynęty (u mnie częstym przyłowem są wzdręgi, kiedyś jakiegoś leszczyka wytargałem, jak się ma super lekki zestaw i mały haczyk to można zaczepić sam ogonek ot twistera i złapać przy powierzchni uklejkę
- mało zaczepów bo po dnie jedzie ołów a nie przynęta z haczykiem,
- okoń zazwyczaj zacina się sam.
Kolor przynęty ciężko określić, najlepiej sobie kupić kilka gumek w różnych kolorach i często zmieniać (ściągać gumkę z haczyka, nie ma sensu przywiązywać za kadm razem). Bywa tak, że na dany kolor przynęty okoń nie bierze a jak się zmieni na inny to w tym samym miejscu można zacząć trzaskać jednego za drugim. Ciężko znaleźć jakąś regułę. Ja zazwyczaj startuję od białego / perłowego przez sentyment do łowienia na spławik (przypomina białego robaka), później mono - żółty (w tym roku wyjątkowo skuteczny u mnie), a później to już zupełnie chybił - trafił. Często robię tak, że otwieram pudło i patrzę na te gumy myśląc sobie co zupełnie się do niczego nie nadaje i jak już wytypuję to co mnie zupełnie nie przekonuje to właśnie to zakładam. W końcu ryba ma chyba inne gusta niż ja. Tym sposobem połapałem sobie już na przynęty przezroczyste - bezbarwne bez brokatu w środku i mono - czarne (również w mętnej wodzie) i też działały. Kiedyś rzucałem też samym korpusem twisterka białego bo mi coś zjadło ogonek i też coś go tam skubało. Reasumując, jest tylko jedna zasada - brak zasad.
Rzucać najlepiej wzdłuż trzciny, obok zwalonych drzew i innych przeszkód. Ja zazwyczaj zaczynam łowić z brzegu rzucając wzdłuż pomostu/kładki bo często okoń siedzi wędkarzowi zaraz pod nogami.
Prowadzenie przynęty różne, ja zazwyczaj zaczynam od leniwego wleczenia zestawu po dnie, czasem jedno szybsze skręcenie kołowrotka, jak się to nie sprawdza to zaczynam wydziwiać (szybciej – wolniej – szybciej i inne wygibasy).
Zestawy najlepiej lekkie, żyłka cienka (na żyłce 10 spokojnie powinno się dać wyciągnąć mały szczupakowi przyłów jak nie obetnie, 0,14 powinno być okej na starcie), wędka im bardziej czuła tym lepiej, sam łapię na wklejankę 1-10 g. 2,7m, mam też wklejankę 5-15 i też jest ekstra. Widziałem, że ludzie łapią też na delikatne wędki przeznaczone do innych metod połowu (feedery?) byle były czułe.
Trzeba zwrócić uwagę na przynętę po wyjściu z wody, jeśli szybko kręci się wokół własnej osi (skręca żyłkę) to jest źle założona (powinna być naciągnięta równo przez środek) i źle pracuje w wodzie (jak śmigiełko). Taka przynęta nie jest skuteczna. Twister powinien korpus mieć prosto, a pracować ogonkiem. Do celów "surwiwejlowych" można porobić eksperymenty z prowadzeniem przynęty pozyskanej na brzegu. Z powodzeniem łowiłem na konika polnego nawelczonego na haczyk, którego pozyskałem z ciekawości ale taka przynęta szybko przestaje się do czegokolwiek nadawać, a poza tym i tak nie chce mi się łapać robactwa po krzakach. Można zamiast twistera użyć też szucznej muchy (wykonanie takiej własnym sumptem jest bardzo łatwe, zwłaszcza jak się ma puchową pościel, i jest to ciekawe doświadczenie), albo nawet małej błyski obrotowej (tym sposobem rzucamy dalej i zestaw idzie bliżej dna). Słyszałem też o przypadkach łowienia na kawałek kolorowej folii założonej na haczyk.
Tym sposobem praktycznie zawsze się coś złapie, nawet na plaży, chociaż na jakieś super okazy to się nie ma co nastawiać. Mnie się na spina łapie najlepiej bo nie lulbię siedzieć zbyt długo w jednym miejscu i zazwyczaj sobie idę brzegiem, poznając tym samym okolicę. Ta metoda jest chyba najbardziej "turystyczna" ze wszystkich, których próbowałem.
- Michal N
- Posty: 1186
- Rejestracja: 16 lut 2009, 21:47
- Lokalizacja: Warszawa-Mokotów
- Gadu Gadu: 9361862
- Tytuł użytkownika: Metyl Podgrzybek
- Płeć:
Slaq: Eh, siedziałem u znajomych i nie przeczytałem
Byłeś, było coś?
Ciek: Boczny trok to fajna zabawa. Mój ojciec miał przyjemność, na prywatnym łowisku jego znajomego, poławiać dublety. Wraca do domu i opowiada mi o tym, a ja pytam: co to za ryby te dublety?
Okazało się, że to boczny trok , tyle, że z dwoma przyponami. Okonie brały jak głupie, a że o większe było trudno, więc tak Panowie urozmaicili sobie wędkowanie.
[ Dodano: 2010-08-28, 17:21 ]
Byliśmy ostatnio ze Slaq'iem nad Wisła w okolicach Karczewa, w celu połowienia i (przynajmniej w moim przypadku) poznania nowych miejscówek. Startowaliśmy w okolicach ujścia Świdra do Wisły i szliśmy brzegiem do Nadbrzeży. A przynajmniej się staraliśmy.
Oczywiście żar lał się z nieba, ale ochłodziliśmy się pokonując, rzeczki, dopływy, kanały i przelewy. Komary cięły jak głupie, chyba nie dolecieli tam z opryskami. Sławek pokierował nas na znaną sobie miejscówką - wielką plażę, i główkę. Plaża wyłoniła się z wody nad ranem, po prostu kosmos. Z rybami nie było rewelacyjnie, złapałem leszcza, a Slaq standardowo suma. Tak czy inaczej było wesoło, a miejscówka jest rewelacyjna. Może się tam zrobi jakiś zlot?
I na koniec zdjęcia: http://picasaweb.google.com/11201010079 ... directlink
Niestety robiłem telefonem i po obejrzeniu w domu się załamałem. Próbowałem, zapewne nieudolnie, zrobić coś z niczego, tak więc miejcie litość
Więcej zdjęć i w duuużo lepszej jakości w galerii Slaq'a.
Ciek: Boczny trok to fajna zabawa. Mój ojciec miał przyjemność, na prywatnym łowisku jego znajomego, poławiać dublety. Wraca do domu i opowiada mi o tym, a ja pytam: co to za ryby te dublety?
Okazało się, że to boczny trok , tyle, że z dwoma przyponami. Okonie brały jak głupie, a że o większe było trudno, więc tak Panowie urozmaicili sobie wędkowanie.
[ Dodano: 2010-08-28, 17:21 ]
Byliśmy ostatnio ze Slaq'iem nad Wisła w okolicach Karczewa, w celu połowienia i (przynajmniej w moim przypadku) poznania nowych miejscówek. Startowaliśmy w okolicach ujścia Świdra do Wisły i szliśmy brzegiem do Nadbrzeży. A przynajmniej się staraliśmy.
Oczywiście żar lał się z nieba, ale ochłodziliśmy się pokonując, rzeczki, dopływy, kanały i przelewy. Komary cięły jak głupie, chyba nie dolecieli tam z opryskami. Sławek pokierował nas na znaną sobie miejscówką - wielką plażę, i główkę. Plaża wyłoniła się z wody nad ranem, po prostu kosmos. Z rybami nie było rewelacyjnie, złapałem leszcza, a Slaq standardowo suma. Tak czy inaczej było wesoło, a miejscówka jest rewelacyjna. Może się tam zrobi jakiś zlot?
I na koniec zdjęcia: http://picasaweb.google.com/11201010079 ... directlink
Niestety robiłem telefonem i po obejrzeniu w domu się załamałem. Próbowałem, zapewne nieudolnie, zrobić coś z niczego, tak więc miejcie litość
-
Ciek
- Posty: 726
- Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
- Lokalizacja: z kanapy przed TV
- Tytuł użytkownika: awski
- Płeć:
W sobotę 4 klenie, w tym jeden około 50 cm i 2 kg (długość mierzę pudełkiem z akcesoriami - 25 cm a ciężar poprzez wizualizację kilogramowego worka z ziemniakami w drugim ręku
). Piękna i waleczna ryba, zwłaszcza, że ciągnięta w silnym nurcie. Na samym końcu przy brzegu trudno było podebrać i się męczyłem, w końcu strzelił wolfram do 3kg ale jakoś udało mi się prosiaka capnąć ręką (jestem prawie jak Bear Gryzzl!).
A u was jakieś sukcesy?
Poza tym robi się ciężka sytuacja z wodą. W mojej okolicy główki zanikły już jakiś czas temu, znów płyną gałęzie, czasem całe drzewa. W któryś dzień zobaczyłem w wodzie coś dziwnego, przypatruję się bliżej i nagle flaki podeszły mi do gardła bo widzę małe rączki, nóżki, włosy ... Lalka sobie płynęła
A u was jakieś sukcesy?
Poza tym robi się ciężka sytuacja z wodą. W mojej okolicy główki zanikły już jakiś czas temu, znów płyną gałęzie, czasem całe drzewa. W któryś dzień zobaczyłem w wodzie coś dziwnego, przypatruję się bliżej i nagle flaki podeszły mi do gardła bo widzę małe rączki, nóżki, włosy ... Lalka sobie płynęła
U nas we wsi cały czas woda podwyższona i pełno syfu. Sukcesy raczej mizerne, może coś na jesieni lepiej będzieCiek pisze:Poza tym robi się ciężka sytuacja z wodą.
Spotkaliśmy z Jackiem muszkarza - łowił przy ścieku, na sandacza się czaił
Na muchę w ścieku hehe, niezły zgrzyt - człowiek zawsze z muchą kojarzył górskie potoki, pełne krystalicznej wody.
A to zdjęcia o których wspomniał Michał.
http://picasaweb.google.com/slaq24/WisA ... 122082010R#
