Gryf pisze:ape pisze:mgr_scout pisze:ape, dobry medicoach z pasją? najpierw pozna i wysłucha argumenty adwersarza i postara się w sposób obiektywny zweryfikować sytuację, a nie autorytatywnie zakłada że ktoś kłamie.
Nie pomyliłeś czasem miedcoacha z sędzią lub psychoterapeutą? ...a i oni nie mają obowiązku ważyć wszystkiego poza sądem czy gabinetem.
Ja wykorzystuję i przekazuję swoją wiedzę oraz pasję na szkoleniach (najczęściej za wynagrodzeniem) oraz na miejscu zdarzenia (również bezpłatnie). W innych przypadkach mam pełne prawo wyrażać swoje opinie w dowolny sposób i nikomu nic do tego. Z mojej strony EOT

Andrzej, to, że coś Ci się wydaje nieprawdopodobne, niebywałe, tni nie znaczy, że nie miało miejsca.
Oczywiście możesz pleść co Ci ślina na język przyniesie ale zastanów się nad konsekwencjami. Sądzę, że znalazłeś się w sytuacji, z której nie zabardzo potrafisz się
wyplątać. Teraz to Ty, zarzucając koledze kłamstwo, stajesz się niewiarygodny.
Zatem uporządkujmy fakty, Rafale, bo chyba idziemy nie w tym kierunku:
1. Z tego co wiem - to kolega kolegi jechał środkiem komunikacji publicznej i zauważył poszkodowanego na przystanku i zadzwonił po pomoc, a następnie pojechał dalej tramwajem lub autobusem. Świadkiem tego był kolega.
2. Nie negowałem ani nie neguję nadal stwierdzenia, że sytuacja mogła mieć miejsce i poszkodowany był otoczony wianuszkiem gapiów,
3. Stwierdziłem, że należy wezwać skutecznie pomoc. Skoro pogotowie się pojawiło - to warunek - wymagany przez ustawę o państwowym ratownictwie medycznym oraz przez kodeks karny - został spełniony,
4. Skoro kolega kolegi nie był uczestnikiem ruchu, a jedynie pasażerem nie uczestniczącym w wypadku - to zarzut dotyczący pogwałcenia ustawy prawo o ruchu drogowym też tu nie ma racji bytu,
5. Nie zarzuciłem koledze kłamstwa, a jedynie stwierdziłem, że albo on opowiada bajki o telefonie z policji albo jego kolega, a on je tylko powtórzył,
6. Wątek już se od dawna toczy na PW i nie pozabijaliśmy się jeszcze.
Nie zaplątałem się więc w żadnym momencie i pozdrawiam
