
Życie bez pieniędzy.
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
- Parthagas
- Posty: 820
- Rejestracja: 28 sie 2007, 08:46
- Lokalizacja: Mława
- Tytuł użytkownika: kumpel staffików
- Płeć:
Żadna tajemnica - 20m2 dół z antresolą 12m2 na kimanie + 12m2 zadaszony taras. Konstrukcja drewniana, szkieletowa, niepodpiwniczona (słupki betonowe), wszystko docieplone 10cm wełną mineralną.


"Mężczyzna musi mieć nałogi, najlepiej wyszukane, w przeciwnym wypadku nie ma się z czego wyzwalać."
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
- Stalker
- Posty: 175
- Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
- Lokalizacja: Warszawa
- Tytuł użytkownika: Samotnik
- Płeć:
Parthagas: Mieszkałem w czymś takim ( tzn. 13 metrowa wersja "mobile-home" z sypialnią, łazienką z wanno-kabiną prysznicową, kuchnio-jadalnią i "dużym" pokojem-salonem ) przez rok na farmie w UK. Podłączony byłem do bieżącej wody i prądu oczywiście, a energię cieplną uzyskiwałem z gazu ziemnego ( tiaaa ). Jako "bungalow" spisywało się to rewelacyjnie w tym i w zimie, a zima 2005 była dosyć sroga ( na warunki angielskie na granicy klęski żywiołowej - temperatury opadały poniżej zera na wiele wiele dni ).
Po niewielkich nakładowo zabiegach można z czegoś takiego urządzić konkretne mieszkanko przystosowane do naszych - zimowych warunków ( kwestia odpowiedniej izolacji - świetne pole do popisu dla wykorzystania metod tradycyjnych i naturalnych ). Doposażenie w piecyk opalany drewnem i zadbanie o dostęp do "pozakomunalnej" wody ( zawsze można wywiercić studnię uprzednio odstawiwszy taki domek na bok i postawić na nawiercie z pompą ręczną w środku co widziałem w Anglii na innej farmie ) pozostawia nas tylko z problemem ewentualnej elektryczności. Jedyną wadą takich przyczep jest wielość palnych materiałów użytych do konstrukcji i wysokość sufitu w środku. Zaletą - lekkość i mobilność konstrukcji oraz cena.
P.S. Mówię tu o tej dużej przyczepie campingowej - nie o domku widocznym powyżej.
Po niewielkich nakładowo zabiegach można z czegoś takiego urządzić konkretne mieszkanko przystosowane do naszych - zimowych warunków ( kwestia odpowiedniej izolacji - świetne pole do popisu dla wykorzystania metod tradycyjnych i naturalnych ). Doposażenie w piecyk opalany drewnem i zadbanie o dostęp do "pozakomunalnej" wody ( zawsze można wywiercić studnię uprzednio odstawiwszy taki domek na bok i postawić na nawiercie z pompą ręczną w środku co widziałem w Anglii na innej farmie ) pozostawia nas tylko z problemem ewentualnej elektryczności. Jedyną wadą takich przyczep jest wielość palnych materiałów użytych do konstrukcji i wysokość sufitu w środku. Zaletą - lekkość i mobilność konstrukcji oraz cena.
P.S. Mówię tu o tej dużej przyczepie campingowej - nie o domku widocznym powyżej.
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
-
Ciek
- Posty: 726
- Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
- Lokalizacja: z kanapy przed TV
- Tytuł użytkownika: awski
- Płeć:
U mnie dół chyba 4x7m podłoga z płytek, poddasze (sypialnia) z dachem dwuspadowym, przy ścianie 1,2m wysokości, podłoga z drewna, schody na piętro drewniane. Zbudowane z suporexu 24x24x~50cm, poszycie dachowe z blachy stylizowanej na dachówkę. Na dole przeszklone drzwi + 2 okna (otwiera się tylko jedno), na górze 1 większe okno (otwiera się). Całość zbudowana na wylewce betonowej. W założeniu to miało być coś na kształt bliźniaka przylegającego do podobnej konstrukcji sąsiada więc jedna ściana jest w całości zabudowana ale chyba sąsiadowi się nie spieszy. Więc jest bliźniak - jedynak. Zbudowaliśmy to generalnie na planie zrujnowanego chlewu/altanki, który był tam wcześniej. Całkowitego kosztu nie znam, tymi sprawami się zajmuje mój ojciec. Z tego co pamiętam to około 20 kafli za wszystko. Zdjęcia przez PW jeśli ktoś chce.
A ja tu tak czytam...
Dzisiaj w szkole rozmawialiśmy o afrykanach.
Owszem, że żyją w biedocie, chorobach i przeludnieniu (chociaż to wszystko nieco uogólnienie)
Ale zastanawiam się - czy oni, bez konta w banku, podatków do zapłacenia, wyborów do udziału, polityki, telewizji, internetu... nie mają szczęśliwszego życia w swojej prostocie? :-/
Przynajmniej nie musi się taki martwić, że jak pójdzie do lasu po coś do jedzenia, to wyjdzie leśniczy i zabroni...
Dzisiaj w szkole rozmawialiśmy o afrykanach.
Owszem, że żyją w biedocie, chorobach i przeludnieniu (chociaż to wszystko nieco uogólnienie)
Ale zastanawiam się - czy oni, bez konta w banku, podatków do zapłacenia, wyborów do udziału, polityki, telewizji, internetu... nie mają szczęśliwszego życia w swojej prostocie? :-/
Przynajmniej nie musi się taki martwić, że jak pójdzie do lasu po coś do jedzenia, to wyjdzie leśniczy i zabroni...
-
Ciek
- Posty: 726
- Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
- Lokalizacja: z kanapy przed TV
- Tytuł użytkownika: awski
- Płeć:
Leśniczy nie ma prawa ci zabronić zbierania runa leśnego ale w sumie coś w tym jest. Mnie dotyka bardzo fakt, że niby miałbym płacić za łapanie rybek. Nie ukrywam, nie robię tego z różnych względów. Jestem kłusownikiem (o ile można tak nazwać kogoś, kto rybek w zasadzie i tak nei zabiera tylko łapie i wypuszcza). Przede wszystkim takich, że za "to samo" ale w 2 miejscach gdzie mieszkam (w tygodniu i na weekend) miałbym płacić dwa razy (w sumie nawet 3) za to samo czyli prawo porzucania wędką. Gdyby jeszcze jakoś się to pzekładało na jakośc wód ale opłaty cały czas rosną, a ja z każdym rokiem łapię coraz mniej i mniej mimo wydawania coraz większej kasy na sprzęt i zdobywania coraz większego doświadczenia i jak ta tendencja się utrzyma to chyba za jakiś czas przestanę łapać w ogóle bo ryb już nie będzie. W zbiornikach nad którymi bywam nie tylko nie przeprowadza się zarybiania ale wręcz rybki odławia 
- Abscessus Perianalis
- Posty: 919
- Rejestracja: 24 mar 2010, 06:38
- Lokalizacja: CK / Wa-wa
- Gadu Gadu: 1505060
- Tytuł użytkownika: Dziki Dzik
- Płeć:
Może trochę to offtopem zajedzie, ale spróbuj wykupić znaczek łódzki i łowić, to dopiero Ci się odechce.. =P
"Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz."
"Pokonał ich swoją siłą, poraził skrzeniem, oślepił światłem, ogłuszył rykiem, padł na nich strachem, zmógł mocą po stokroć większą niż ich pospólna siła."
Forumowa Facebookowa Grupa Szturmowa: http://www.facebook.com/groups/160111940703089/
"Pokonał ich swoją siłą, poraził skrzeniem, oślepił światłem, ogłuszył rykiem, padł na nich strachem, zmógł mocą po stokroć większą niż ich pospólna siła."
Forumowa Facebookowa Grupa Szturmowa: http://www.facebook.com/groups/160111940703089/
Patrząc od strony wspólnoty, to każdy, kto żyjąc w (albo przy) społeczeństwie nie buduje go w żaden sposób, automatycznie staje się hmm, w społeczeństwie niepotrzebny.wolfshadow pisze:(...)Jedzie beztrosko po bandzie systemu w którym byt obywateli jest niewolniczo zależny od szeregu instytucji.
Z drugiej strony... Jak patrzę na świat, faktycznie trzeba sobie uświadomić że odebrano nam już jakiś czas temu nasze odwieczne i podstawowe prawa takie jak wolność, wolna wola (w pewnym, coraz większym, stopniu), prawo do bezwzględnej własności, prawo do posiadania broni -> prawo do samodzielnego zapewnienia sobie bezpieczeństwa!
Tak tylko o tym myślę.
sarna, dzik, jeleń to runo leśne ? fajnieCiek pisze:Leśniczy nie ma prawa ci zabronić zbierania runa leśnego
A co do ryb. Wędka możesz sobie porzucać u siebie w domu. A z wędką z ostrym haczykiem nad wodą nikt mi kitu nie wciśnie, że nie łapie ryb. A to źle złapana, to uszkodzona itp.
Właściciel ma obowiązek zarybiać, a Ty nie masz obowiązku kupić zezwolenia. Nie ma ryb, to po co kupujesz zezwolenie.
Jeśli jesteś członikiem grupy władającej wodą ( właściciel, użytkownik np. PZW) to masz pelne prawo sprawdzić ile wydano zezwoleń itp. czyli ile kasy wpłynęło a ile wydana na zarybianie, sprzątanie wokół jezior i rzek a ile kormorany, wydry, czaple i inni kłusownicy zabrali wam rybek. .... Od tego jest walne zebranie koła PZW, czy innych grup.
-
Ciek
- Posty: 726
- Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
- Lokalizacja: z kanapy przed TV
- Tytuł użytkownika: awski
- Płeć:
Do czasu gdy nie zmienią się zasady funkcjonowania PZW nie wpłynie tam ode mnie nawet grosz. Jest to podyktowane względami ideowymi, ale zarazem też mi się opłaca bo już kilka lat sobie łowię i nikt mnie nawet nie sprawdzał nigdy więc nawet jeśli walną mi maksymalny mandat kiedyś to i tak będę dużo do przodu.
Pod pojęciem zasad funkcjonowania rozumiem przede wszystkim publikowanie sprawozdań finansowych i wyłanianie dostawców narybku oraz podmiotów świadczących inne usługi w trybie choćby zbliżonym do trybu zamówień publicznych. Na dzień dzisiejszy jest to wolna amerykanka, nikt nic nie wie, nic nie ogłasza. Kolesie zbierają sobie składki a później je wyprowadzają zamawiając narybek u swoich znajomych, którzy, założę się, nie są wcale najtańsi. Do tego nieustająca parada głupot promowanych przez PZW jak np. artykuły w Wiadomościach Wędkarskich (tuba propagandowa PZW) zachęcające do zabijania złapanych rybek, bo ponoć skaleczonych nie ma sensu wypuszczać, lepiej od razu na patelnię, organizowane zawody polegające na odłowieniu i uśmierceniu (bez wypuszczania) jak największej ilości rybek ...Tak nie może być.
Co do sprzątania i innych zabiegów to, przynajmniej w mojej okolicy, zupełne science - fiction. Nikt tam nic nie robi z instytucji łasych na składki. Tej zimy w wielu jeziorach ryby się wydusiły bo nie miał kto wywalić dziur w lodzie. Gdy mieszkańcy się zorientowali co się święci sami starali się ratować sytuację ale w wielu przypadkach było już za późno. I niby za co mam (mamy?) płacić? Moim zdaniem wystarczy, że płacę podatki, choć w sumie i tak dostrzegam sporą dysproporcję pomiędzy tym co daję, a tym co otrzymuję.
Pod pojęciem zasad funkcjonowania rozumiem przede wszystkim publikowanie sprawozdań finansowych i wyłanianie dostawców narybku oraz podmiotów świadczących inne usługi w trybie choćby zbliżonym do trybu zamówień publicznych. Na dzień dzisiejszy jest to wolna amerykanka, nikt nic nie wie, nic nie ogłasza. Kolesie zbierają sobie składki a później je wyprowadzają zamawiając narybek u swoich znajomych, którzy, założę się, nie są wcale najtańsi. Do tego nieustająca parada głupot promowanych przez PZW jak np. artykuły w Wiadomościach Wędkarskich (tuba propagandowa PZW) zachęcające do zabijania złapanych rybek, bo ponoć skaleczonych nie ma sensu wypuszczać, lepiej od razu na patelnię, organizowane zawody polegające na odłowieniu i uśmierceniu (bez wypuszczania) jak największej ilości rybek ...Tak nie może być.
Co do sprzątania i innych zabiegów to, przynajmniej w mojej okolicy, zupełne science - fiction. Nikt tam nic nie robi z instytucji łasych na składki. Tej zimy w wielu jeziorach ryby się wydusiły bo nie miał kto wywalić dziur w lodzie. Gdy mieszkańcy się zorientowali co się święci sami starali się ratować sytuację ale w wielu przypadkach było już za późno. I niby za co mam (mamy?) płacić? Moim zdaniem wystarczy, że płacę podatki, choć w sumie i tak dostrzegam sporą dysproporcję pomiędzy tym co daję, a tym co otrzymuję.
-
sylwester2091
- Posty: 277
- Rejestracja: 10 lut 2010, 08:48
- Lokalizacja: Kraków
- Płeć:
a jeśli łowie bez haczyka i przynętą taką, że istnieje znikoma szansa, że rybką po połknięciu nie da rady jej wypuścić to jest legalne??
mnie denerwuje zakaz biwakowania w lesie mogliby ograniczyć np przy zagrożeniu pożarowym albo w sytuacji gdy od trzech dni nie padało albo na niektóre miesiące dać całkowity zakaz ognisk, ale jeśli biwakuje zimą w śniegu to zagrożenie jest równe zero ( o ile nie użyje napalmu bo nawet 5 litrów benzyny nie dało by rady w zimie i śniegu wywołać pożaru)
mnie denerwuje zakaz biwakowania w lesie mogliby ograniczyć np przy zagrożeniu pożarowym albo w sytuacji gdy od trzech dni nie padało albo na niektóre miesiące dać całkowity zakaz ognisk, ale jeśli biwakuje zimą w śniegu to zagrożenie jest równe zero ( o ile nie użyje napalmu bo nawet 5 litrów benzyny nie dało by rady w zimie i śniegu wywołać pożaru)
- Tanto
- Administrator
- Posty: 1105
- Rejestracja: 26 sie 2007, 19:17
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 1743064
- Płeć:
Dość dawno nam to odebrano, gdzieś tak we wczesnym średniowieczu, albo i jeszcze wcześniej. W zależności od kręgu kulturowego/rejonu świata był mniejszy lub większy zamordyzm.Walker95 pisze:Jak patrzę na świat, faktycznie trzeba sobie uświadomić że odebrano nam już jakiś czas temu nasze odwieczne i podstawowe prawa takie jak wolność, wolna wola (w pewnym, coraz większym, stopniu), prawo do bezwzględnej własności, prawo do posiadania broni -> prawo do samodzielnego zapewnienia sobie bezpieczeństwa!
Ten zakaz jest całkiem przydatny. Jak wiesz są ludzie i ludziska, gdyby nie było zakazu to ciężko by było 'umilić' ludziskom pobyt np. mandatem - nie ma zakazu to niby za co? A tych drzew w około to oni nie wycinali i śmieci też nie oni zostawilisylwester2091 pisze:...mnie denerwuje zakaz biwakowania w lesie
Ognisko... jest fajne, dodaje klimatu, ale tak naprawdę można się bez niego obejść. Osobiście nawet na przełomie października i listopada nie widzę potrzeby rozpalania ogniska, kuchenka gazowa wystarcza do przygotowania jedzenia. Z wiekiem człowiek robi się coraz wygodniejszy
"...wszystkie koty z pyszczkami, które wyglądają, jakby ktoś wkręcił je w imadło, a potem wielokrotnie walił młotkiem owiniętym skarpetą, są Prawdziwmi kotami."
Ustawa mówi wyraźnie: za amatorski połów ryb uważa sie połów ryb wędka lub kuszą. Tu ustawodawca wyczerpał wszystko. Oznacza to:sylwester2091 pisze:a jeśli łowie bez haczyka i przynętą taką, że istnieje znikoma szansa, że rybką po połknięciu nie da rady jej wypuścić to jest legalne??
mnie denerwuje zakaz biwakowania w lesie
- nie ważny rodzaj przynęty
- można łowic za pomoca wędki.
Z tego wynika, że linka w rece to nie wędka i ta metoda jest zabroniona.(np. tzw sznury). Za to w zakresie połowu wędką lub kusza ustawa tez wyraźnie mówi na jakich warunkach taki połów jest dopuszczalny ( najważniejsze za zgodą własciciela wody). A za zgode trzeba niestety często płacić. Z tego często żyją.
Zakaz biwakowania w lesie: cudna rzecz, dzięki temu nie ludzie nie rozbijają się w ciekawych miejscach a tylko w wyznaczonych polach biwakowych. Stad też, jeśli nawet spotka sie pojedynczy namiot gdzieś w obszarze, to taki poj. incydent nie ma wpływu na całosć lasu. A nasze zachowanie ma wpływ na zachowanie osoby kontrolującej.
A co do życia bez pieniędzy. Pojedyncze osobniki mogą w ten sposób przetrwać. Nie jest to jednak metoda dla ludzkości - bo nic to by nie przyniosło.
Prymitywne plemiona też uprawiały handel, a pieniądz to wynalazek bardziej zaawansowanego handlu. A więc nawet prymitywne plemiona wykorzystują pieniądz.
- yaktra
- Posty: 823
- Rejestracja: 05 kwie 2010, 18:57
- Lokalizacja: z krainy szaraka
- Tytuł użytkownika: tropiciel/ fotograf
- Płeć:
- Kontakt:
Czy w języku polskim też ?kmicic pisze:Henry David Thoreau "Życie bez zasad", "Walden, czyli życie w lesie". Warto.
walden
sory, teraz doczytałem
Okiem naszych obiektywów http://yaktrafotografia.jimdo.com/
- Ewald
- Posty: 39
- Rejestracja: 13 wrz 2010, 09:59
- Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki
- Tytuł użytkownika: Jam jest hardkor
- Płeć:
We wczorajszym dodatku do "koszernej" THE RED BULLETIN opisany jest człowiek, który zrezygnował z luksusowego życia na rzecz drewnianej chaty nad brzegiem morza w surowym skandynawskim klimacie.
Gość był mistrzem świata w windsurfingu.
Polecam artykuł:
http://www.redbull.com/cs/Satellite/pl_ ... fmodpos=A4
Gość był mistrzem świata w windsurfingu.
Polecam artykuł:
http://www.redbull.com/cs/Satellite/pl_ ... fmodpos=A4
It's not easy facin' up when your whole world is black