Strona 4 z 10
: 15 paź 2009, 21:33
autor: -chilli-
Kobra pisze:HAHAHA. No i jaki jeszcze tekst wymyślisz?? chętnie posłucham ;D
żaden, przebiegnę metr od Ciebie, a Ty się zastanów co by było, gdybyś był metr dalej…
: 15 paź 2009, 21:33
autor: Kobra
No wreszcie coś nowego wymyśliłeś

tak dalej trzymaj coraz lepiej

: 15 paź 2009, 21:39
autor: Tanto
Panowie na PW z tymi przekomarzaniami. Kobra nie zapominaj że masz już dwa ostrzeżenia...
: 15 paź 2009, 21:41
autor: NumLock
Kobra - mistrz ciętej riposty icon_twisted
: 15 paź 2009, 21:41
autor: Kobra
Nie zapominam... moja wina że mnie zjeżdżają??
: 15 paź 2009, 22:01
autor: Tanto
Kobra pisze:moja wina że mnie zjeżdżają??
W dużym stopniu tak, dajesz powód to piętnują Twoje błędy. Masz sporo entuzjazmu, to plus, ale postaraj się również wyciągać właściwe wnioski ze swoich potknięć.
ps. jak tylko znajdę odrobinę więcej czasu to wpadnę w ten temat z kosiarką... dlatego prośba - nie dokładajcie mi jeszcze więcej roboty

: 16 paź 2009, 18:22
autor: Kobra
No dobra wróćmy do tematu. Po pierwsze Polskie lasy to nie żadne dżungle itp. Dzik bardziej boi się człowieka niż my jego. Tylko nas wyczują zobaczą najczęściej uciekają. Z lochą może być inaczej. Jeśli nagle wyjdziemy zza rogu i warchlaki się wystraszą to locha może zaatakować a wtedy mamy przerąbane... Jeśli widzimy lochę z młodymi z daleka możemy poobserwować zrobić zdjęcie bez lampy błyskowej i cieszyć się że spotkaliśmy lochę z dziećmi bo to jest rzadkie. Możemy je ominąć aby nie spłoszyć lub wypłoszyć ale po co płoszyć tak miłą rodzinkę?

: 18 paź 2009, 19:20
autor: NumLock
Pozwolę sobie zacytować artykuł pana Łukasza Tuleja. Pełna jego treść znajduje się na stronie Bogdana-
artykuł "Nocleg na drzewie"
Początkowo zakładaliśmy użycie namiotów lub spanie na ziemi, ale świadomość możliwości spotkania dzika lub borsuka trochę ostudziła te zapędy. Jak czytam o survivalowcach kichających na takie zagrożenia… Niech na twojej drodze pojawi się zawzięty borsuk/dzik/pies chory na wściekliznę lub zachowujący się równie irracjonalnie - butem, kijem lub nożem go nie odpędzisz. [Ostatnio szwedając się po puszczy Kampinoskiej spotkałem wiewiórkę(!), która w dzikim szale szarżowała na mnie(!) - głupia mała wiewióreczka, pewnie zarażona wścieklizną, uświadomiła mnie jak człowiek z miasta jest bezsilny w kontakcie ze zwierzyną. Wiadomo, mogłem zgnieść ją butem, czy potraktować kijem, ale nie w tym rzecz - chodzi o to że dzikie stworzenie powinno uciekać od Ciebie, a nie atakować bez powodu…]
Co sądzicie o tego typu zagrożeniach? Nie mówmy o stosunku pana Łukasza do tych zagrożeń, ale o tym, co zrobić w przypadku ataku wściekłego zwierza. Uważam, że właśnie takich zwierząt należy się bać, a nie szarżujacych saren, które staranowałyby mnie, gdybym był 1,5m dalej (beż żadnych aluzji

). Jak bronic się przed takim osobnikiem? Czy da się coś zrobić w warunkach polowych, gdy zostaniemy ugryzieni (może jakaś medycyna naturalna)? I w końcu Wasze spotkania ze zwierzętami zarażonymi wścieklizną.
: 18 paź 2009, 21:56
autor: -chilli-
no cóż, ze zwierzakiem chorym na wściekliznę za dużo nie podziałasz. jeśli małe i nie za szybkie, a nie masz niczego co pomogło by trwale je wyeliminować, pozostaje ucieczka. bo co więcej pozostaje zrobić? jeśli jednak i ucieczka nie jest możliwa, trza sie bronić jak tylko można. kiedyś na spacerze z psiakiem w pobliskim zagajniku (ciężko to nazwać lasem) wyskoczyła na nas wataha zdziczałych psów. smycz (linka żeglarska z ciężkim karabińczykiem) całkowicie wystarczyła aby ostudzi ich zapały. najważniejsze, zawsze - nigdy nie poddać sie panice.
: 18 paź 2009, 22:26
autor: Kobra
Racja! Najlepiej to zawsze nosić ze sobą jakiś grubszy kij. Może dużo się nie zdziała takim kijem ale lepsze to niż nic... Medycyną naturalną nic nie poradzisz na wściekliznę, jak najszybciej do szpitala.
Można zawsze próbować wejść na drzewo ale w lasach mało co jest takich drzew na które łatwo wejść...
: 18 paź 2009, 22:30
autor: -chilli-
Kobra pisze:Racja! Najlepiej to zawsze nosić ze sobą jakiś grubszy kij. Może dużo się nie zdziała takim kijem ale lepsze to niż nic... Medycyną naturalną nic nie poradzisz na wściekliznę, jak najszybciej do szpitala.
Można zawsze próbować wejść na drzewo ale w lasach mało co jest takich drzew na które łatwo wejść...
nosić nie ma co, las ma taką ciekawą właściwość że raczej szybko coś się znajdzie

a co do wejścia, myślę ze ‘uczucie głębokiego niepokoju”, da większości z nas na tyle dużo samozaparcia, że nawet jeśli nie będzie najmniejszej gałązki nie będzie zrobimy to jakbyśmy trzy wcielenia wstecz tylko i wyłącznie zbierali kokosy

: 19 paź 2009, 16:24
autor: Hillwalker
Przed laty spotkała mnie taka nieprzyjemna przygoda. Byłem na spacerze z psem rodziców (dorodny owczarek niemiecki). Nagle nadbiegł inny duży pies i zaczęły się gryźć. Trzymałem za kolczatkę która wbijała mi się w dłonie, próbowałem bez skutku kopnąć tego drugiego, ale w zamieszaniu nie było to wcale proste. Na szczęście pojawił się właściciel tamtego psa i wspólnymi siłami rozdzieliliśmy zwierzęta. Nawet już nie miałem siły kląć. Od tamtego czasu zazwyczaj mam przy sobie gaz, bardziej nawet z myślą o zwierzętach niż ludziach. Jak dotąd nie musiałem go użyć.
Co do artykułu Łukasza Tuleja, w tym roku przeszedł kilkanaście metrów ode mnie borsuk, ale był bardzo grzeczny.

: 19 paź 2009, 17:19
autor: Dąb
Oj widzę że niektórzy zaczynają popadać w paranoje, oj taka przypadłość mieszczuchów którzy wyrwą się na chwilę w naturę i widzą wszędzie niebezpieczeństwo. A prawda jest taka, że dopiero w mieście jest niebezpiecznie a jakoś nikt nie śpi na drzewach, czy nie chodzi z bronią.
: 19 paź 2009, 18:17
autor: Hillwalker
Paranoja jest fajna, tyle się dzieje...
A poważnie - las to nie plac zabaw. Cały czas toczy się w nim walka o przeżycie, której nie dostrzegamy, bo zajmujemy dość wygodną pozycję w łańcuchu pokarmowym.
: 21 paź 2009, 18:56
autor: Kobra
No i te walki najczęściej nie są toczone w naszej obecności... tylko głęboko w lesie...
: 21 paź 2009, 21:00
autor: Franek
Zdziwiłbyś się, że wcale nie tak głęboko w lesie...
: 21 paź 2009, 21:12
autor: thrackan
No i te walki najczęściej nie są toczone w naszej obecności... tylko głęboko w lesie...
No właśnie taka walka odbywa się niemal wszędzie, poczynając od Twojego układu pokarmowego, idąc przez choćby awi- i entomofaunę miasta i lasu, ściółkę, podszyt (choćby i w rozumieniu florystycznym, a co!

)... niemal wszędzie są jakieś żywe organizmy, którym zależy na przetrwaniu choć na tyle długo, aby przekazać swoją pulę genową potomstwu.
: 21 paź 2009, 21:21
autor: Dąb
thrackan pisze:No i te walki najczęściej nie są toczone w naszej obecności... tylko głęboko w lesie...
No właśnie taka walka odbywa się niemal wszędzie, poczynając od Twojego układu pokarmowego, idąc przez choćby awi- i entomofaunę miasta i lasu, ściółkę, podszyt (choćby i w rozumieniu florystycznym, a co!

)... niemal wszędzie są jakieś żywe organizmy, którym zależy na przetrwaniu choć na tyle długo, aby przekazać swoją pulę genową potomstwu.
O widzę ze jeden z niewielu, którzy potrafią zobaczyć coś za progiem domu, a nie tylko głęboko w głuszy po godzinach wyczekiwania czy podchodów.
: 21 paź 2009, 21:53
autor: Młody
Dobra to ja krótko i na temat

bo już nie mogę czytać tych głupot
bierzcie ze sobą broń, najlepiej bazukę, warto też mieć na plecach AK47 lub G36C, jako broń podręczną proponuję MP5k, nie zapominając granatów.
Gdy zobaczycie dziką pszczołę ewentualnie wściekłą wiewiórkę zacznijcie do niej strzelać bo może prze tą wiewiórkę zaraz wyskoczy na Was niedźwiedź który właśnie przybiegł z Bułgarii a z prawej strony wyskoczy stado dzików wraz z sarnami. Spróbujcie oszukać przeznaczenie. Może Wam się uda, jak poskutkuje to zapraszam do dalszej dyskusji...the end
sory...poniosło mnie

: 21 paź 2009, 22:18
autor: Kobra
akurat młody nie dam się sprowokować bo wiem że to chcesz zrobić, nie odpowiadaj na ten tekst bo nie chce mi się prowadzić dyskusji na ten temat bo ten temat służy do czegoś innego i prosiłbym aby inni też nie komentowali tego tekstu...
Bardzo dużo ludzi najczęściej takie mieszczuchy nie wiedzą jak to jest w lesie co tam się dzieję. Może i idziemy przez las i nic nie widzimy ale np. 100m od nas trwa walka samców o samicę, walka o pożywienie.
: 21 paź 2009, 22:35
autor: Młody
Przepraszam bardzo...forum jest do wymieniania poglądów między użytkownikami. Czy ja jestem gorszy że nie mogę pisać :-/
i wcale nie chciałem Cię sprowokować (jakbym chciał to zrobić to wysłał bym Ci PW) moja wiadomość miała na celu danie do zrozumienia że temat "zeszedł" na psy. Proponował bym Administratorom zrobienie ostrej selekcji postów w tym temacie bo niektóre naprawdę mają tyle wspólnego z rzeczywistym sensem dyskusji co "piernik do wiatraka"
oczywiście ten i mój poprzedni post też należą do tych bezsensownych o których wspomniałem wyżej. I prosiłbym o ich usunięcie wraz z resztą postów nie na temat.
Wywalilem czesc a wy od nowa zaczynacie ujadac na siebie?
: 21 paź 2009, 22:38
autor: Kobra
Takie coś pisz do adminów a nie nam, akurat my nie pokasujemy tych postów od tego są admini. Dobra ja nic nie piszę bo nie chce się dać sprowokować i wdać się w bez sensowną dyskusję...
: 08 sty 2010, 15:43
autor: Michal N
Odgrzewam kotleta, ponieważ przed kilku godzinami pojawiła się informacja o niedźwiedziu wędrującym po przedmieściach Przemyśla. Jak myślicie jaka była reakcja ludzi

Otóż w telewizji pojawiły się opisy" OBŁAWA NA NIEDŹWIEDZIA". Z resztą poczytajcie sami:
http://www.tvn24.pl/-1,1637202,0,1,trwa ... omosc.html
Najbardziej dobiło mnie stwierdzenie, na antenie tvn24, iż najlepiej uśpić bo to dziki zwierz

: 08 sty 2010, 16:10
autor: wilk4561
Dobijające. Aż się przykro robi jak ludzie na to patrzą. Całkowicie tego nie rozumiem.
Co do spotkań ze zwierzętami. Jedna rada. Spokój i opanowanie. Jeśli będziemy zdenerwowani lub agresywni. Zwierze to wyczuje i na pewno na to zareaguje.
: 19 cze 2010, 17:42
autor: yaktra
Dla mnie największym zagrożeniem jest żmija.
TO MOJA TEŚCIOWA
Po tej łajzie wszystkiego mogę się spodziewać. Dlatego omijam ją skrupulatnie przez ostatnie 11-cie lat.
Z fajczarskim pozdrowieniem - zimnego dymka życzę
