SURVIVAL GLOBALNY (Totalna apokalipsa)

przyroda, turystyka, survival

Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw

Dnieprw
Posty: 7
Rejestracja: 22 sty 2010, 22:13
Lokalizacja: Beskid Niski
Płeć:

Post autor: Dnieprw »

No fajnie, a ja mam pytanie praktyczne - jak po globalnej katastrofie zapewnic malej grupie doplyw energii ?
Precyzujac: wyglada mi sie ze przetrwanie pierwszych dni,tygodni,a nawet miesiecy po katastrofie wydaje sie wiekszosci uzytkownikow tego forum dosc proste.Moze zreszta i jest stosunkowo proste.Dopoki starczy zgromadzonych zapasow, a potem moze sie uda cos jeszcze wyszabrowac.
Ale co potem? Na dluzsza mete-w perspektywie kilku lat-pozostaje tylko rolnictwo.
I tu mamy problem.Zakladam optymistyczna wersje-zajelismy ziemie nadajaca sie do uprawy,mamy sadzonki i nasiona,umiemy gospodarowac i uprawiac role.Pytanie czym?
Traktory nie maja paliwa.Koni (jezeli ich jeszcze nie zjedzono, a to bardzo prawdopodobne w razie glodu), jest bardzo malo, a takich pociagowych ktore nadaja sie do pracy na roli prawie wcale nie ma.Podobnie nie ma sprzetu rolniczego nadajacego sie do ciagniecia przez konia.Piecioskibowego pluga zaden nie pociagnie :-) .
Co zostaje? Paliwa alternatywne?Silniki benzynowe i alkohol "pedzony" domowym sposobem?
Olej rzepakowy? Jaka jest tego wydajnosc, czy z hektara rzepaku uzyskamy dosc oleju na obrobienie tego rzepaku i jeszcze troche ziemniakow?
Prad tez by sie przydal,nawet nie do oswietlenia,ale do zasilania urzadzen i sprzetow (np. spawarka)
I znowu pytanie skad? Elektrownia wiatrowa? Jaka?Sloneczna?Wodna?Stacjonarny silnik parowy?
Raczej nie ma szans skopac lopata wystarczajacego kawalka ziemi zeby z niego utrzymac rodzine.
Ma ktos jakies pomysly?
Ostatnio zmieniony 13 maja 2010, 07:39 przez Dnieprw, łącznie zmieniany 1 raz.
sylwester2091
Posty: 277
Rejestracja: 10 lut 2010, 08:48
Lokalizacja: Kraków
Płeć:

Post autor: sylwester2091 »

proponuje obejrzeć "the colony" jest tam fajny patent jak za pomocą gazu drzewnego napędzać silniki spalinowe (w czasie 2 wojny światowej niektórzy przerabiali tak ciągniki nawet widziałem gdzieś zdjęcie takiego ustrojstwa).

o nawet znalazłem:

Obrazek
Awatar użytkownika
Hillwalker
Posty: 271
Rejestracja: 03 wrz 2009, 09:10
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Płeć:

Post autor: Hillwalker »

Cytat z artykułu z Onetu:

"Przed wybuchem islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull mało kto przypuszczał, że niewielka erupcja zdolna będzie zahamować ruch lotniczy w prawie całej Europie na blisko tydzień. Ponieważ uważamy, że żyjemy w zaawansowanym, nowoczesnym i odpornym na kaprysy przyrody społeczeństwie, nagła bezsilność wywołała szok."

Właśnie cała rzecz w tym, że teraz jesteśmy na wiele kaprysów Natury bardziej wrażliwi niż kiedykolwiek. Z postępem jest jak z ewolucją talerza (wybaczcie to dziwaczne porównanie) - Najpierw micha z drewna, potem naczynko gliniane, potem porcelana... Niby nowocześniej, ładniej. Ale i bardziej krucho.
" YOU create your own reality "
Awatar użytkownika
thrackan
Posty: 911
Rejestracja: 16 cze 2009, 03:38
Lokalizacja: Warszawa
Gadu Gadu: 2123627
Tytuł użytkownika: Manufaktura strużyn
Płeć:
Kontakt:

Post autor: thrackan »

Hillwalker pisze:Najpierw micha z drewna, potem naczynko gliniane, potem porcelana...
... aluminium, stal nierdzewna, tytan - oto ewolucji ciąg dalszy. Może kiedyś dojdziey do takiego poziomu. ;-)
Awatar użytkownika
Hillwalker
Posty: 271
Rejestracja: 03 wrz 2009, 09:10
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Płeć:

Post autor: Hillwalker »

Tytanowe kubeczki i talerze ze stali nierdzewnej to kupują takie oszołomy jak my :-D
" YOU create your own reality "
Awatar użytkownika
wolfshadow
Posty: 1050
Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
Lokalizacja: Jaworzno
Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
Płeć:
Kontakt:

Post autor: wolfshadow »

.:fortes fortuna adiuvat - Terencjusz:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
Dnieprw
Posty: 7
Rejestracja: 22 sty 2010, 22:13
Lokalizacja: Beskid Niski
Płeć:

Post autor: Dnieprw »

Gazogenerator-jak najbardziej.Ale nie wiem czy to takie proste jak przedstawili w "Colony".
Mam gdzies schematy budowy takich gazogeneratorow i pamietam ze to bylo duzo bardziej skaplikowane.Generalnie wymyslone jako zasilanie awaryjne ciezarowek, chociaz widzialem zdiecia samochodow osobowych , a nawet motocykli z wozkiem zasilanych gazem drzewnym.
Mysle ze to podobnie jak z lukiem- zasada prosta,ale zrobic taki zeby cos z niego upolowac to duza sztuka.
Mozna pomyslec PRZED , bo po apokalipsie, to raczej ciezko bedzie stworzyc.
Prostrzy jest chyba silnik systemu Riedera :-). Byly takie,byly, jeszcze na poczatku XX w . Wykorzystywane jako stacjonarne w rolnictwie, zewnetrznego spalania, mozna je bylo zasilac nawet sloma.
Ale tak sie zastanawiam, 2 tys. litrow rocznie wystarcza na nieduze gospodarstwo.Zdobyc gdzies cysterne na 30 tys. litrow i mamy zapas na 15 lat. Tyle i tak maszyny nie przerobia bez czasci zamiennych.
Problem w tym ze chetnych bedzie na pewno wiecej niz cystern :mrgreen:
A jak z energia wiatrowa? Mozna legalnie postawic sobie wiatrak , czy trzeba jakies zezwolenia ?
abyss
Posty: 113
Rejestracja: 08 lut 2008, 23:47
Lokalizacja: całkiem duża wieś
Płeć:

Post autor: abyss »

Dnieprw pisze:2 tys. litrow rocznie wystarcza na nieduze gospodarstwo. Zdobyc gdzies cysterne na 30 tys. litrow i mamy zapas na 15 lat.
Moim zdaniem najpoważniejszym problemem może być NIE samo posiadanie jakichś zasobów w momencie rozpoczęcia kryzysu, a ich utrzymanie i używanie dłużej niż np, pół roku. Powody dwa - jeden techniczny (kwestia napraw, szczególnie bardziej skomplikowanej elektroniki) a drugi prosszy ale bardziej niebezpieczny - ludzie (konkurencja). Jak leniwy i agresywny sąsiad zobaczy, że masz paliwo a on nie to w ramch "zapewnienia dobra ogólnego" zajmie się jego rozdziałem (szczególnie sobie)
Dnieprw pisze: A jak z energia wiatrowa? Mozna legalnie postawic sobie wiatrak , czy trzeba jakies zezwolenia ?
W Polsce - zdaje się zezwolenia i konieczność odprowadzania prądu do sieci ogólnej.

Rozwiązania mam trzy - ale publicznie podam tylko jedno: "tisze jediesz - dalsze budiesz"
Awatar użytkownika
wolfshadow
Posty: 1050
Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
Lokalizacja: Jaworzno
Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
Płeć:
Kontakt:

Post autor: wolfshadow »

abyss pisze:Rozwiązania mam trzy - ale publicznie podam tylko jedno
Samolub. :mrgreen:

Pomyślcie Panowie o kole wodnym. Zasilać go można zarówno ze spiętrzenia jak i na rzekach/strumieniach o dużym spadku. W pierwszej opcji ma się pod bokiem rybki, ptactwo wodne i całą masę przydatnych roślinek. Do tego koło wodne nie rzuca się w oczy tak jak kręcący się w górze wiatrak.
.:fortes fortuna adiuvat - Terencjusz:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
Dnieprw
Posty: 7
Rejestracja: 22 sty 2010, 22:13
Lokalizacja: Beskid Niski
Płeć:

Post autor: Dnieprw »

Tak,kolo wodne to bardzo dobry pomysl.Mysle ze do wytwarzania kilku kilowatow,a wiecej chyba nie trzeba.Da sie zbudowac w miare proste urzadzenie.Dodatkowa zaleta jest to ze mamy staly doplyw energii.Tylko w razie wielkich suszy lub powodzi grozi nam jej brak.Energia wiatru,a nawet slonca wymaga jakiegos sposobu na jej gromadzenie.Najprostrzy to akumulator,tyle ze po 6-8 latach kazdy akumulator sie skonczy, a nowych raczej nie wyprodukujemy :-)
Wpadlem na pomysl gromadzenia energii w postaci sprezonego powietrza.W zasadzie nie ma strat przy przechowywaniu.A sporo urzadzen pneumatycznych mozna urzywac.
Awatar użytkownika
Stalker
Posty: 175
Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika: Samotnik
Płeć:

Post autor: Stalker »

Temat hydroelektrowni i jej zastosowań w niemalże survivalowym otoczeniu pokazał w bardzo mistyczny sposób Andrzej Kondratiuk w filmie Gwiezdny Pył. Mój ukochany film - świetne kreacje Cembrzyńskiej, Chamca, Gajosa, Buczkowskiego + bezcenny dialog o globalnym ociepleniu ( bs ) z 1982- jakże "aktualny" ( bs ) prawie trzy dekady później. Polecam.
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
Ciek
Posty: 726
Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
Lokalizacja: z kanapy przed TV
Tytuł użytkownika: awski
Płeć:

Post autor: Ciek »

Elektrownia wiatrowa to super pomysł, w naszych warunkach chyba najlepszy. Elektrowni wodnych raczej nie polecam. Sporo się tym tematem interesowałem, zarówno zawodowo i prywatnie, bo poważnie zastanawiałem się nad inwestycją kasy w coś takiego. Ogólnie jest bardzo dużo zabawy ze spiętrzaniem, wyborem właściwej lokalizacji, a utrzymanie turbiny jest problematyczne (w zimie lód, przez cały rok śmieci, zwierzęta itp. itd.). W warunkach kryzysowych gdy materiały mamy ograniczone coś takiego do wytwarzania energii elektrycznej nie będzie się nadawać ale koło wodne jest znakomitym źródłem napędowym do prostych urządzeń typu młot kowalski, piły, sprzęt do mielenia zboża, system nawadniania itp. itd.

Tymczasem wiatrówkę wytwarzającą prąd można łatwo wykonać samemu.

Wieczorem postaram się skrobnąć kilka słów na temat uwarunkowań prawnych, bo teraz nie mam czasu w robocie, a temat jest bardzo ciekawy. Tymczasem proponuję zobaczyć ciekawą stronkę:
http://www.mala-elektrownia.ovh.org/index.html#maszt
więcej ciekawych pomysłów:
http://www.darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/wiatr.html

Uzupełnieniem stron może być potal elektroda.pl. Jak się w guglach wpisze mała elektrownia wiatrowa elektroda.pl to wyskoczy kilka sensownych linków.

Żal 4 litery ściska, że zamiast Adama Słodowego dzieciaki oglądają teraz w TV reklamy jakiś plastykowych g…

Zarzucę odpowiedź z szutboxa bo mi się nie zmieściła:

[Dzisiaj 13:14] Stalker: Ciek: Dziś jakby młode pokolenie Słodowego programy zobaczyło to pomyślałoby, że to żart albo kabaret. A ja mam w domu taką samą strzałkę czerwoną jak on miał. Zrobiłem sobie w ramach szacunu dla pana Adama

Kurde, jakie młode pokolenie? Młode pokolenie to jestem JA, a problem tkwi w tym, że większość ludzi z tego samego pokolenia co moje to zwyczajne szkodniki, które nic nie potrafią. Pojęcie zaradności życiowej przestaje istnieć. Dosłownie kilka dni temu, przy tankowaniu wozu na stacji benzynowej, zagadnęła mnie laska (na oko 20 lat) z pytaniem, czy nie pomógłbym jej zatankować samochodu, bo sama nie umie. Myślałem na początku, że to żart albo podryw ale mówiła serio. Akurat byłem w znakomitym nastroju więc dla dowcipu sprzedałem jej szybki filozoficzny wykładzik zaczerpnięty z de Sade’a odnośnie … no, nieważne. Dziwnie się dziewczyna patrzyła, przynajmniej do czasu gdy nie zwiała, długo chyba zapamięta nasze spotkanie. Ech, ci ludzie, trudno z nimi żyć, a zabić nie wolno :D
Ostatnio zmieniony 14 maja 2010, 15:12 przez Ciek, łącznie zmieniany 2 razy.
zmęczon
Posty: 58
Rejestracja: 04 lut 2008, 10:33

Post autor: zmęczon »

Elektrownia wiatrowa ma taką samą wadę jak wodna - wymaga czułej konserwacji. Inaczej po roku zmienia się w złom. Wystarczy jak dujnie mocniej, albo zimą osadzi się na niej rano większa ilość szadzi i po ptokach. Próbowano kiedyś zasilać tak Schronisko pod Śnieżnikiem i po dwóch sezonach uznano, że lepiej pociągnąć z dołu kabelek.
A z rzeczy które dają prąd niemal bez konserwacji mogę polecić termoogniwa. Te wysłane w próbnikach Pioneer dają prąd już prawie 40 lat. I dość proste do zrobienia. Niestety sprawność niewielka, ale netbooka od biedy można odpalić :
http://oldradio.onego.ru/ARTICLES/RADIO/tgk_real_l.htm
http://www.radiomuseum.org/r/unknown_th ... _3tgk.html
Awatar użytkownika
Stalker
Posty: 175
Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika: Samotnik
Płeć:

Post autor: Stalker »

Taa. Tylko, że w Pioneer'ach to do wytwarzania ciepła wykorzystano promieniotwórczy rozpad Plutonu 238. Trwałość urządzenia w tym wypadku zapewnia brak ruchomych części, aczkolwiek jest to stosunkowo mało wydajne źródło. Mając nawet spory stos termopar nie uda nam się zasilić powiedzmy małej lodówki. W Pioneerach generowany prąd był na poziomie dziesiątek mA co wystarczyło do zasilania radiowego nadajnika impulsowego, ale domu tym nie zasilisz. Mimo tego taki patent na lampie naftowej wystarczy do zasilania małego odbiornika radiowego, być może do naładowania komórki, ale z laptopem to nie byłbym pewny. Pomysł mimo to godny zainteresowania

W misjach Voyager ogniwa pracowało z temp bliską 1000 st C na tzw. gorącym złączu i ok 250 st C na zimnym. Wydajność osiągała 7% co dawało max 180-200W energii przy zastosowaniu bardzo zaawansowanych półprzewodników i stopów metali. Dysponując w warunkach kryzysowych źródłem ciepła o temp powyżej 300 st C można już myśleć o klasycznej elektrowni parowej ;).
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
zmęczon
Posty: 58
Rejestracja: 04 lut 2008, 10:33

Post autor: zmęczon »

Jak masz zasilany drewnem kominek 8kW mocy, to bez trudu takim termoogniwem uzyskasz 80W. Za darmo. (przy okazji to pomysł na biznes - ileż to pieców c.o. rocznie psuje się na skutek nagłego braku prądu w sieci) A duża lodówka zżera rocznie do 500 kWh, czyli 50 W/h. Tyle co laptop zresztą. Oczywiście to teoria, bo dużo rozsądniej bezpośrednio podgrzewać tym kominkiem lodówkę absorbcyjną, lub napędzać sprężarkową przez dorobioną przekładnię rowerkiem albo innym kieratem.
Ale po kiego grzyba lodówka po globalnej katastrofie ? Jeszcze w latach 60tych ubiegłego wieku domy były tego pozbawione i jakoś ludzie żyli. Kopało sie piwnicę, gotowało buliony, suszyło mięso, wędziło ryby.
Awatar użytkownika
wolfshadow
Posty: 1050
Rejestracja: 17 kwie 2008, 07:30
Lokalizacja: Jaworzno
Tytuł użytkownika: tuptuś leśny
Płeć:
Kontakt:

Post autor: wolfshadow »

zmęczon pisze:Jeszcze w latach 60tych ubiegłego wieku domy były tego pozbawione i jakoś ludzie żyli. Kopało sie piwnicę, gotowało buliony, suszyło mięso, wędziło ryby.
Ewentualnie robiło się lodownię. W dobrze zaizolowanej ziemiance bloki lodu pokryte trocinami mogły dotrwać do jesieni.
.:fortes fortuna adiuvat - Terencjusz:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
Awatar użytkownika
Stalker
Posty: 175
Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika: Samotnik
Płeć:

Post autor: Stalker »

Nie no lodówka ze względu na jedno ważne zastosowanie zawsze przychodzi na myśl jako pierwsza, szczególnie jak się puszkę piwa trzyma w dłoni. Użyłem przykładu lodówki gdyż sprzęt AGD najlepiej uzmysławia pojęcie mocy i prądu. Pralki to już za Chiny Ludowe sto termopar nie pociągnie, a sprzęt takowy to już absolutna abstrakcja dla survivalu.
- Modlisz się? - pytam - Módl się - mówię - módl! Im dalej w Strefę, tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał...
zmęczon
Posty: 58
Rejestracja: 04 lut 2008, 10:33

Post autor: zmęczon »

Uciągnie. Pralka sama w sobie żre około 200W. Pozostałe waty to grzanie wody i wirowanie, a to się da zastąpić. Większy problem widzę w znalezieniu wiodącego proszku do prania i pełnej puszki piwa.
A generalnie, to jak chcecie przeżyć globalny kataklizm przy zachowaniu dzisiejszego komfortu, to zamiast obkupywać się w elektrownie wiatrowe, trzeba się zacząć uczyć budowy i konserwacji różnych urządzeń metodą Orra z książki "Paragraf 22". Każde niekonserwowane urządzenie techniczne niszczy się po jakimś czasie. Pralki są robione na najwyżej 1100 cykli prania, a potem co ? Warsztatu z kompletem części zamiennych nie znajdziecie. Albo będziecie umieli to naprawić, albo zdziczejecie jak Anton L. z powieści Rosendorfera. W dodatku jak nauczycie się wszystko naprawiać to i wykonanie elektrowni wiatrowej ze złomu, który ludzkość po sobie zostawi, będzie małym pikusiem.
Zresztą ta umiejętność przydaje się i bez globalnej katastrofy. Ostatnio miałem wybór - kupić nową zmywarkę za 1200zł, oddać starą do warsztatu który ściągnie z magazynu nienaprawialną rzekomo pompę w tydzień i każe mi zapłacić 400zł, albo usiąść nad nią z torxem20 i flaszką wina. Po dwóch godzinach zmywarka była naprawiona. Naprawa okazała się banalnie prosta, a 35zł za wino można jakoś przeboleć.
Awatar użytkownika
Stalker
Posty: 175
Rejestracja: 23 kwie 2009, 22:05
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika: Samotnik
Płeć:

Post autor: Stalker »

Pralka była tu tylko symbolem ;) Miałem na myśli pobór prądu całego urządzenia z grzałką i silnikiem na dużych obrotach. Do prania energia elektryczna jest zbedna: Balia, tara, gorąca woda, opcjonalny detergent i odpowiednio ubrana, spocona praczka z dużym biustem ;) ( juz slysze swist kamieni nadlatujacych ze strony feministek ).

To czy będziemy chcieli kontynuować mieszczański tryb życia i walczyć o podtrzymywanie jego atrybutów ( o ironio może się to okazać przyczyną upadku właśnie ) to już kwestia filozofii czy kultury. Dzisiejszy czlowiek Zachodu uzależnił sie od maszyn - o survivalu miejskim to mozna porozmawiac już wtedy gdy zrezygnuje się z samochodu, komórki, internetu i elektryczności, a takowy bedzie pierwszym problemem po nastąpieniu hipotetycznej katastrofy. Amisze dają radę tak od XVIII wieku z wyjątkami ( o ironio po raz drugi, dotyczy to właśnie feralnych lodówek, w których przechowują leki w swoich klinikach - i jest to wymagane przez prawo federalne USA ). Pozostałe aspekty ich życia opierają się na pracy rąk i mięśni, ich własnych oraz zwierząt bez elektrycności i silników spalinowych. Więc można zrezygnować z tych watów w postaci prądu.

Odkrycie węgla i ropy naftowej dało ludzkości możliwość osiągnięcia tak wysokiego rozwoju technologicznego jaki mamy dziś - i nie ma się co oszukiwać, że ten rozwój spowodował wynalazek maszyny parowej. Uzyskaliśmy najtańszego pracownika jakiego ludzkość widziała - 1 litr ropy kosztuje aktualnie ok 45 centów a zgromadzona w tym energia ( ok. 10kWh ) to około 60 roboczogodzin człowieka ( 1,5 tygodnia pracy ). Bez tego nie bylibyśmy w stanie wyżywić takiej populacji ( stąd gwałtowny wzrost liczby ludności świata od momentu wejścia w epokę industrialną ). Wcześniej przez tysiące lat populacja wrastała powoli i niewiele wraz z zasiedlaniem nowych lądów, a spadki były znacznie bardziej widoczne przy okazji wojen i plag.

Narastają doniesienia o wyczerpujących się zapasach ropy i wiele czynników to potwierdza - tzw. Oil peak, coraz mniej odkrywanych znaczących złóż, wzrastający popyt ( Chiny i Indie dołączają do Zachodniego poziomu życia ), podaż zaczyna maleć, Saudyjczycy już pompują więcej wody morskiej w swoje złoża niż wyciągają ropy i rurociągi z wodą morską zaczynają robić się większe niż ropociągi, sięgnięcie po piaski roponośne w Kanadzie ( których wydobycie opłaca się gdy ropa kosztuje więcej niż 40 dol za baryłkę ) itd. Do tego coraz bardziej podejrzana polityka zastraszania mitem o globalnym ociepleniu ( o ironio po raz trzeci promowanym głównie przez naukowców fundowanych przez korporacje paliwowe ) są dla niektórych symptomeme nadchodzącej katastrofy cywilizacyjnej, której przyczyną będzie deficyt energetyczny. Węgiel kamienny i nawet coraz częściej przywoływany wtórny cracking odpadów komunalnych ( panowie ekolodzy i ekolożki, może się okazać że butelki PET i worki foliowe mogą być cennym surowcem jak węgiel ) tylko odwleką problem o kilka dekad w najlepszym wypadku.

Jeśli więc ma spotkać nas katastrofa to właśnie z powodu naszej opieszałości w kwestii uniezależnienia się od czarnego złota. Każda kaloria spożywana przez nas to 10 kalorii spalonej ropy przez rolnika, transportowca, pakowacza, lub w postaci pestycydów, nawozów wyprodukowanych z tego płynu właśnie. Część energii elektrycznej pochodzi ze spalania gazu ziemnego, który owszem w przypadku braku ropy można zastosować jako paliwo alternatywne, ale jako surowiec przemysłu chemicznego, który podtrzymuje nasze życie, nie pokryje zapotrzebowania nawet w 1/3 gdybyśmy go nawet w całości przeznaczali na syntezy i przetwarzanie. Z węglem kamiennym jest podobnie - Niemcy podczas IIWŚ stosowali węgiel jako surowiec do produkcji paliw i chemikaliów, ale przy tym przedsięwzięciu, które było spektakularne w skali światowej pokryło zaledwie 2% potrzeb państwa.

Energetyka nuklerana ma sens tylko gdy jesteśmy w stanie utrzymywać, konserwować i fundować niezwykle droga infrastrukturę, nie wspominając, że aby zaspokoić nasze obecne potrzeby energetyczne tylko tą energią musielibyśmy wybudować ok 2500 elektrowni, a działających reaktorów w tej chwili jest ok 450.

Tak więc jeśli czeka nas kataklizm i nie będzie to kometa, przebiegunowanie, Nibiru, megawybuch na Słońcu, inwazja obcych czy inne hipotetyczne czynniki zewnętrzne to wywołany on będzie końcem snu, który trwa prawie 150 lat - snu o taniej i niewyczerpanej energii z ropy. Jeśli wcześniej nie zacznemy się bić o wodę, to z pewnością będziemy konkurować o ten surowiec. Będzie coraz cieplej, ale cywilizacyjnie. Nasze pokolenie i być może przyszłe nie doświadczy nadejścia ery postpaliwowej, ale kiedyś to nadejdzie. Jedynie co możemy zrobić to złagodzić ten upadek energią odnawialną, aczkolwiek jest to wbrew pozorom bardzo kosztowne w dalszym ciągu marzenie. Czas na praktykę, bo programy nastawione bardziej na PR nic nie dadzą. Każdy z nas musiałby we własnym zakresie się zabezpieczać - nie liczyłbym na państwo.

Zastanawiające jest to jak ostatnio tematyka kataklizmu coraz bardziej staje się żywa, i trudno tu mówić o powrocie do starych obaw związanych z okrągłymi datami "przejść" stulecia ( z którymi ciągle snuto wizje końca świata ). Teraz kolejną datą jest 2012. Poczekamy. Od kilku dekad coraz więcej filmów, książek, myśli fizlozoficznych, teorii naukowych traktuje o tej tematyce. Szczególnie ostatnie kilka lat. Czy to tylko moda i samonapędzająca się pętla tzw. urban-myths serwowana przez TV ? Czy może społeczeństwo w ten sposób odzwierciedla swoje obawy, przeczucia ? Czytając literaturę SF z lat przed latami 80-tymi dominowała wizja eksploracji kosmosu, świetlanej przyszłości superwybujałej cywilizacji człowieka. Od tamtej pory świat SF i kina stał się bardziej obrazem świata postapokaliptycznego bądź filmem o nadchodzącym końcu świata. Armageddon, Deep Impact, The Day After Tommorow, 2012, The Book Of Eli, The Day The Earth Stood Still, Blindness, The Happening, Resident Evil i już kilka kolejnych nadchodzi. Do tego coraz popularniejsza tematyka Survivalu - coraz więcej "programów" pojawia się i jeszcze The Colony - typowa amerykańska produkcja, ale w formie reality show ( reality ? ).

By wrócić na tor wątku przypuśćmy, że to prawda - czeka nas wkrótce kataklizm. Zmęczon ma rację w tym względzie - tylko podstawowe umiejętności typu ciesielstwo, kamieniarstwo, metalurgia "domowa", wszelkie rodzaje rzemiosła w tym wiedza o mechanice plus wiedza o rolnictwie, podstawach lecznictwa oraz inne umiejętności wypracowane przez ludzkość ale przed epoką industrialną dają gwarancję przetrwania. Może się okazać, że ratowanie dotychczasowego modelu życia będzie niezwykle kosztowne - energetycznie. Gdy padnie transport, zniszczone zostaną instytucje i infrastruktura zapewniająca ich funkcjonowanie, nie będzie już tak oczywiste naprawiać to co fukcjonuje tylko dzięki obecnemu systemowi.

Weźmy za przykład to co można obejrzeć w programie The Colony. Garstka ludzi, "przypadkowo" odnajdują i gromadzą wszystko co jest kluczowe dla bezpieczeństwa i możliwości funkcjonowania kilku osób przez kilkadziesiąt dni. Nie każdy z nas będzie miał takie "szczęście", że znajdzie baterie słoneczne, akumulatory, przetowrnice napięcia, kable, narzędzia, generatory, materiały, paliwo, chemikalia ( akurat to im "pofarciło" się nieziemsko z tymi rzeczami ). Nie zawsze mimo wysokich umiejętności uda się to wszystko tak ładnie skonstruować i sprawić, że zadziała jak w tym wyreżyserowanym spektaklu. Tak jak w innym programie Scrapheap Challenge - widać jak wiele można zdziałać młotkiem, palnikami, narzędziami, ale czym napędzać te maszyny ?. Co gdy nie będzie paliwa, prądu ? Jak zbudować elektrownię wiatrową, wodną, kolektory słoneczne od podstaw gdy masz do dyspozycji tylko kilka baterii AAA ? Można z pewnością ale wtedy wymaga to sporych umiejętności i znacznie więcej czasu. Łatwo pospawać, polutować, frezować, wiercić itp. gdy mamy dostęp do energii, próba wykonania tak oczywistych czynności okaże się znaacznie trudniejsza gdy do dyspozycji będzie tylko opał jako źródło energii.

Nawet gdyby podążać dalej tą drogą i wziąć za kolejny przykład metodę pozyskiwania paliwa z gazu drzewnego by uzyskiwać tą energię to problemem okazać się może to gdy na ten sam pomysł wpadnie 40 mln ludzi w Polsce. Lasy zostaną wycięte w kilka miesięcy. My sami zaś napędzając generator takimi metodami nieuchronnie zaczniemy wycinać coraz to odleglejsze skrawki lasu. A chcielibyśmy jeszcze pewnie napędzać jakiegoś C330 by zagospodarować ziemię. Bez tego motyka i techniki agralne z krajów 3-go świata co oznacza, każdy karmi sam siebie i swoje dzieci. Szybko się wtedy okaże, że bez kochanej ropy nie pomogą nam baterie, wiatraki, kolektory czy gaz drzewny gdy trza będzie wykarmić miasteczko z 2500 mieszkańców. Wtedy tylko konie i bydło nam pomogą. A jeszcze na czymś trzeba będzie gotować wodę, pożywienie, oczywiście i skorzystać z naszej pralki/tary.

Jeśli więc ewentualna katastrofa pozbawi nas dostępu do taniej energii tylko odbudowa systemu wydobycia ropy, gazu i węgla mogą nam pomóc w odbudowie tego co zostanie zniszczone. A dokonanie tego może byc długotrwałe. Bez tego pozostaje tylko Słońce, wiatr, woda. Bez powrotu do stacji Shell i bzyczenia w kontakcie to wszystko co nam będzie potrzebne znali nasi pra-pra-pra dziadkowie, czyli koń, sprawnę ręce, wiedza, kowal, cieśla, garncarstwo, rybołostwo, rola....

Join Amish community - become a global survivor today !
Ciek
Posty: 726
Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
Lokalizacja: z kanapy przed TV
Tytuł użytkownika: awski
Płeć:

Post autor: Ciek »

Fajny program widziałem wczoraj na Discovery w godzinach około 20-ej. Przedstawiał następstwa ewentualnego walnięcia asteroidy w Ziemię. Ogólna konkluzja niewesoła; wymieranie wszystkiego, brak jedzenia, brak wody, brak słońca, zimno. Porad w stylu Wujka Dobra Rada albo Bear Gryzzli w programie nie było oprócz kilku sensownych moim zdaniem uwag by np. leźć w stronę równika i dużych zbiorników wodnych (mają być rezerwuarami ciepła w początkowym okresie zaciemnienia pyłem i ochłodzenia). Moim zdaniem podstawą są ciepłe ciuchy, sprzęt biwakowy (namiot, śpiwory), zapas suszonego jedzenia (ryż?) i maszynka do pozyskiwania wody. Bez tego w opisanych warunkach nie byłoby zbyt wielkiej szansy. Warto sprawdzić program i zobaczyć czy będzie powtórka. Niestety nie miałem okazji zobaczyć do końca.
Awatar użytkownika
MlKl
Posty: 582
Rejestracja: 19 paź 2010, 12:51
Lokalizacja: Błonie
Płeć:

Post autor: MlKl »

Bez przesadyzmu. Paliwa mamy pod dostatkiem, dopóki w pobliżu jest woda. I ona sama może to paliwo wytwarzać - Wystarczy taką Wisłę przegrodzić co kilkadziesiąt km, postawić elektrownie wodne i robić elektrolizę wody - zyski dwa - tlen w powietrzu, i wodór w zbiornikach paliwowych. Silniki na wodór już istnieją.

Mając tlen można spalać niemal wszystko - trzeba tylko opracować metody. Słowem - kryzys energetyczny nie oznacza Armageddonu.

Dziś elektroliza wody jest nieopłacalna. Zmieni się to, jak zabraknie ropy.
Awatar użytkownika
Hillwalker
Posty: 271
Rejestracja: 03 wrz 2009, 09:10
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Płeć:

Post autor: Hillwalker »

MIKI zlituj się. Jak zabraknie energii to jak poprzegradzasz tą Wisłę i wybudujesz elektrownie? Ręcami? ;-) Rozumiem, że jak braknie Ci w gniazdku prądu to od razu weźmiesz się za budowę silnika na wodór?

Kryzys energetyczny (nagły) oznacza coś na kształt Armageddonu.

Bardzo uzależniliśmy się od energii, w szczególności od pozyskiwania jej z ropy. Doskonale i wyczerpująco opisał to Stalker trzy posty wyżej.
sylwester2091
Posty: 277
Rejestracja: 10 lut 2010, 08:48
Lokalizacja: Kraków
Płeć:

Post autor: sylwester2091 »

discovery science orginalny tytuł "Super Comet: After the Impact"

jest na youtube
Awatar użytkownika
MlKl
Posty: 582
Rejestracja: 19 paź 2010, 12:51
Lokalizacja: Błonie
Płeć:

Post autor: MlKl »

Hillwalker pisze:MIKI zlituj się. Jak zabraknie energii to jak poprzegradzasz tą Wisłę i wybudujesz elektrownie? Ręcami? ;-) Rozumiem, że jak braknie Ci w gniazdku prądu to od razu weźmiesz się za budowę silnika na wodór?

Kryzys energetyczny (nagły) oznacza coś na kształt Armageddonu.

Bardzo uzależniliśmy się od energii, w szczególności od pozyskiwania jej z ropy. Doskonale i wyczerpująco opisał to Stalker trzy posty wyżej.
Toć właśnie na post Stalkera odpisywałem. On napisał, że koniec ropy = koniec cywilizacji. A to co najwyżej koniec taniej cywilizacji.

Upadek asteroidy to SF - szansa, jak kilkaset razy z rzędu wygrać w totolotka. Zdarzało się w historii Ziemi, i pewnie nie raz jeszcze zdarzy. Przygotowywać się na to? - ja na pewno nie.

A jak już się zdarzy, trzeba będzie sobie radzić, o ile się przeżyje. W każdym razie na pewno zostanie tyle rozmaitych artefaktów, że da się żyć i przeżyć. Siłą człowieka jest to, co ma w głowie, a nie w pięści.
Ciek
Posty: 726
Rejestracja: 25 paź 2009, 10:06
Lokalizacja: z kanapy przed TV
Tytuł użytkownika: awski
Płeć:

Post autor: Ciek »

Problemy z surowcami energetycznymi na pewno nie będą miały charakteru katastrofy. Nawet zakładając, że ropa się nagle skończy, to mamy też inne paliwa kopalne: gaz i węgiel, oba mogą być łatwo przekształcone w paliwo płynne, nawet byśmy nie musieli samochodów zmieniać. Technologia otrzymywania paliwa syntetycznego nie jest ani taka skomplikowana (stosowali to już Niemcy podczas II WŚ) ani taka droga (czytałem, że podczas kryzysu paliwowego cena ropy zaczęła się zbliżać do progu opłacalności produkcji paliwa syntetycznego. Do tego dochodzi energia elektryczna pozyskiwana ze źródeł odnawialnych, elektrowni atomowych, a także zupełnie nowe technologie jak ogniwa paliwowe. Zupełnie inną kwestią są biopaliwa; estry oleju oraz metanol (paliwo pozyskiwane z ….drewna!).

Jakby się sprawie nie przyglądać, realnego zagrożenia nie ma. Co najwyżej można mieć świadomość, że będzie coraz drożej i warto zainwestować w dobry rower, co wyjdzie na zdrowie i samym zainteresowanym i otoczeniu. Najprawdopodobniej w najbliższym czasie zacznie się też zmieniać model komunikacji miejskiej. Każdego dnia, stojąc w korkach, obserwuję otoczenie. W większości samochodów jedzie sobie jedna osoba. Taki stan rzeczy jest nie do utrzymania na dłuższą metę, jestem przekonany, że w niedługiej perspektywie „miejski samochód” bardziej będzie przypominać skuter niż kolubryny, którymi teraz jeździmy. Sam chętnie przesiadłbym się ze swojego kombi, którym jeżdżę zazwyczaj sam na jakiś jednoślad odporny na warunki atmosferyczne, dzięki któremu mógłbym omijać korki. Jest tylko kwestią czasu jak się takie pojazdy upowszechnią, a każdy z nich będzie oznaczać mniejsze zużycie paliwa.
MlKl pisze:Upadek asteroidy to SF - szansa, jak kilkaset razy z rzędu wygrać w totolotka. Zdarzało się w historii Ziemi, i pewnie nie raz jeszcze zdarzy. Przygotowywać się na to? - ja na pewno nie.


Przygotowanie do takiego zdarzenia nie odbiega zasadniczo od przygotowania na jakąkolwiek większą katastrofę, ma charakter uniwersalny, więc czemu by tego nie zrobić? Sam opis zdarzenia zaserwowany przez Discovery i jego skutki przypominają do złudzenia następstwa wojny atomowej, a to jest już dużo bardziej prawdopodobne.
ODPOWIEDZ