Strona 4 z 7

: 19 lip 2010, 18:02
autor: Robert Jurszo
Ty chyba zabrałeś ze sobą przyczepę kempingową do plecaka ;) A tak na poważnie, to gratulacje ;)) Z entuzjastycznego tonu opisu wnioskuję, że eskapada była udana!

: 19 lip 2010, 20:15
autor: thrackan
earthtraveler pisze:z plecakiem kolo 30kg
Albo mocno wyolbrzymiasz, albo zabierasz bezsensownie dużo sprzętu, jak na jedną (i to - łomatko - letnią!) nockę. Wrzuć listę, tego, co zabrałeś. Czy wszystko było Ci potrzebne?

: 20 lip 2010, 06:27
autor: Hakas
Trackman! Jak kolega sobie ponosi to nic mu się nie stanie. Doświadczenia nabiera się z czasem. Ja już widziałem takich "zawodników" , że tylko jeszcze kabiny prysznicowej i lodówki z sobą nie targali. Jak chce to niech nosi :->

Kiedyś bardzo lubiłem wędrować samotnie, teraz też czasami ruszam na samotny szlak żeby odpocząć ale odkąd mam syna ( a nawet dwóch) to jakoś nie mogę się przełamać i zawsze zabieram starszego, a od roku i młodszy 6 lat nie odstępuje mnie na krok.
Jeszcze rok temu było z nim nie mało zabawy. Obydwaj od 2 roku życia wędrowali ze mną na wyprawy jednodniowe a teraz ja w pracy a starszy 14 lat właśnie uczestniczy w spływie Drawą, młodszy nie może doczekać się biwaku.
Swojego starszego szykuję do pierwszej samotnej wyprawy leśnej.
Pierwsza noc w lesie :-/ :shock: ciekawe jak sobie da radę :roll:

Samotne wędrowanie ma wiele plusów ale i minusów w razie złamania nogi lub innego wypadku jesteśmy zdani tylko na siebie. Trzeba o tym pamiętać i początek swojej życiowej przygody z włóczęgą i survivalem lepiej podzielić z zaufanym kolegom, nabrać doświadczenia a dopiero później ruszać na samotny szlak.
Hakas

: 20 lip 2010, 07:38
autor: Rojek
Hakas pisze: Kiedyś bardzo lubiłem wędrować samotnie, teraz też czasami ruszam na samotny szlak żeby odpocząć ale od kąt mam syna ( a nawet dwóch) to jakoś nie mogę się przełamać i zawsze zabieram starszego a od roku i młodszy 6 lat nie odstępuje mnie na krok. Jeszcze rok temu było z nim nie mało zabawy. Obydwaj od 2 roku życia wędrowali ze mną na wyprawy jednodniowe a teraz ja w pracy a starszy 14 lat właśnie uczestniczy w spływie Drawą młodszy nie może doczekać się biwaku. Swojego starszego szykuję do pierwszej samotnej wyprawy leśnej. Pierwsza noc w lesie :-/ :shock: ciekawe jak sobie da radę :roll:

Właśnie tak wyobrażam sobie moje ojcostwo :). Od małego wczepiać dzieciakom zdrowego bakcyla. :mrgreen:

: 20 lip 2010, 11:23
autor: Kopek
To może i ja coś skrobnę.

Mój pierwszy wypad miał miejsce w maju 2008 roku. Miałem iść z kumplem ale gdy byłem już na PKP kumpel nie odbierał telefonu i zrozumiałem, że wystawił mnie do wiatru. Byłem (i nadal jestem) pełen zapału do leśnych wędrówek i nie poddałem się. Zabrałem wtedy ze sobą to co miałem pod ręką: stary namiot, śpiwór, nóż itd. Nie wiem ile co ważyło i jakie miało parametry ale było klawo. Przy ognisku gotowałem wodę na zupkę chińską w pojemniku po konserwie-śledzie w sosie pomidorowym.

Potem poznałem "taktyczne strony". I mój plecak ważył ponad 20 kilo bez wody.

W ostatni weekend spakowałem się w poniżej 10 kilo w tym 2 litry wody. Po drodze jednak mijając różne wsie zakupywałem napitek bo upały były straszne. Kąpałem się kilka razy w Warcie. Nikt mnie nie poganiał ani nie spowalniał. Nocka była burzowa i prawdę mówiąc odsapnąłem gdy burze przeszły obok.

Chodzę swoim tempem i tam gdzie chcę. I to mi się w samotnym wędrowaniu podoba.
Teraz czekam aż nieco podrośnie mój synek. Wtedy pewnie tak jak Hakas zacznę nie-samotne wędrowanie :)

: 20 lip 2010, 12:16
autor: Rojek
Już nie pamiętam ile razy wędrowałem samotnie po bezdrożach. W każdym bądź razie muszę szczerze przyznać, że taki typ wędrówki daje mi wielką dozę satysfakcji. Uwielbiam samotne noce, a szczególnie w bardzo klimatycznych miejscach. Ta walka z wyobraźnią, która na drugi dzień daje mnóstwo tematów do opowiadań.
Raz zmuszony byłem się rozbić niedaleko starego, opuszczonego cmentarza żydowskiego. Bardzo klimatyczne miejsce biorąc pod uwagę, że znajdowało się w lasku bukowym podczas jesieni. Każdy choćby najmniejszy hałas sprawiał, że stawały mi wszystkie włosy dęba :D. Innym znów razem w środku nocy uciekałem przed burzą z urwaniem chmury i wylądowałem w opuszczonym tartaku. Szczypawic były tam tak dużo, że nie szło się położyć i zasnąć. Albo marsze na orientację w środku nocy i te uczucie gdy orientujesz się, że nie masz pojęcia gdzie jesteś… Piękna sprawa… :)
Nie można jednak zapomnieć o bezpieczeństwie. Zawsze mam ze sobą telefon komórkowy, jak i zawsze informuje bliskich w jakie rejony się wybieram. Gdy znajduje się niedaleko granicy, informuje Graniczników.

: 20 lip 2010, 12:46
autor: Hakas
kopek329 pisze:...Teraz czekam aż nieco podrośnie mój synek. Wtedy pewnie tak jak Hakas zacznę nie samotne wędrowanie :)
Moi chłopcy to zaczynali bardzo wcześnie jak tylko zaczynali chodzić. Póki droga była dobra to dreptali na małych, krótkich nóżkach wesoło wywijając pampersem na pupie a jak droga stawala się uciążliwa lub marszruta za długa to jechali na tzw.:Barana na moim karku. Chłopcy mieli ok 13 miesięcy poza tym rowery, sanki w zimie. Wiosną obserwowaliśmy razem budzącą się przyrodę. A teraz starszy samodzielnie otrapia dzika postrzałka mimo swoich 14 lat. No cóż płynie w nim krew Ude - jego prapraprapraprapradziada.
Hakas

: 20 lip 2010, 12:51
autor: Ciek
Ja na zawsze zapamiętam akcję z pierwszym stadem dzików, które mi przechodziło koło namiotu w środku nocy w trzcinach. Pierwsza myśl była taka, że to stado dinozaurów / inna godzilla i już po mnie. Skończyło się na tym, że któryś się sklopsił koło namiotu i mi śmierdziało do rana ... a w szkole mówili, że jak się serce zatrzyma na 2 minuty to człowiek umiera ... :roll:

Też czekam aż mi dzieciak podrośnie ale chyba się nie doczekam bo nastepny ma siępojawić we wrześniu. Tymczasem całkiem fajnie można sobie pójść na rybki wieczorem nad jezioro i wrócić rano.

: 24 lip 2010, 14:10
autor: earthtraveler
thrackan pisze:
Albo mocno wyolbrzymiasz, albo zabierasz bezsensownie dużo sprzętu, jak na jedną (i to - łomatko - letnią!) nockę. Wrzuć listę, tego, co zabrałeś. Czy wszystko było Ci potrzebne?
Duży plecak,toporek,stary namiot,aparat,lornetke,5 litrów wody,nóż,scyzoryk,linę(dla shizy)metalowy kubek,kiełbasa,konserwa,chleb,cebula,off;),łuk ogniowy,śpiwór duuuży wojskowy, ogórasy,pomidory,inne pierdoły...
Teraz ktoś zacznie obliczać że to waży tyle a nie tyle,a tamto jeszcze mniej,a ja powiem niewiem ile co waży ale wiem ile ważyło gdy wychodziłem...28,7 kg TYLE!
Dodam jeszcze że ktoś napisze po co ci to wszystko? odpowiem..poprostu to zabrałem bo chciałem by było ciezko,dam radę gdy jest cięzko to dam radę gdy będzie lekko...proste..
Dodam na dokładkę foto w dziale galeria...

: 24 lip 2010, 17:26
autor: ZEN
Od czegoś trzeba zaczynać, :mrgreen: najważniejsze jest jednak to, czy potrafimy wyciągąć z takich doświadczeń odpowiednie wnioski.
Mój pierwszy wyjazd z plecakiem też był bardzo ciekawy, miałem wtedy 16 lub 17lat. Zapakowałem do niego wszystko, co wtedy wydawało mi się niezbędne, plecak był tak ciężki że jak już zarzuciłem go cudem na plecy, to musiałem łapać równowagę. :lol:
Część podróży przebyłem PKS-em lub na stopa ale większość musiałem odbywać na piechotę, najdłuższy jednorazowy marsz wynosił ok. 10km.
Byłem młody i zawzięty, uważałem że tak ma być, teraz czas zweryfikował wszystko choć nadal się jeszcze uczę.
Najgorszym przekleństwem jakie wtedy zabrałem, był ciężki, gumowy radziecki materac dmuchany, który był bardzo zimny do spania, bo ciągnęło od spodu a powietrze i tak zeszło po kilku godzinach że rano spałem już na samej gumie. :-?

: 26 lip 2010, 11:18
autor: Zirkau
earthtraveler pisze: Dodam jeszcze że ktoś napisze po co ci to wszystko? odpowiem..poprostu to zabrałem bo chciałem by było ciezko,dam radę gdy jest cięzko to dam radę gdy będzie lekko...proste..
dasz radę? Wątpię, bo cięzki to był tylko plecak. Taki zapas wody i jedzenia, to jak ma być ciężko? Ciężko będzie jak zabraknie schronienia i żarcia, a będzie chciało Ci się pić i jeść. Ale wtedy będzie plecak lekki.

: 26 lip 2010, 18:14
autor: earthtraveler
Zirkau widzę że nie załapałeś...,,cięzko,,miało być liczone w kilogramach a nie o sposób przetrwania.. :-/

: 31 lip 2010, 23:01
autor: ZEN
Cholera, w przyszłym miesiącu będę miał tylko dwa tygodnie, żeby zorganizować jakiś wypad do lasu. Takie połączenie marszu na topografię z noclegiem.
Wystartował bym ze swojej miejscowości powiedzmy o 8:00, następnie nocleg w wybranym miejscu po trasie, następnego dnia dotarcie do celu(dom teścia, żonkę namówię aby przyjechała po mnie w w/w miejsce).
Trasa po asfalcie wynosi ok. 15km, klucząc lasami będzie ok 15km więcej.

I mam pytanie: jak obliczacie czas marszu, biorąc pod uwagę utrudnienia w terenie.

: 01 sie 2010, 00:59
autor: Rzez
ZEN pisze:I mam pytanie: jak obliczacie czas marszu, biorąc pod uwagę utrudnienia w terenie.
Każdy ma indywidualne tempo, musisz zmierzyć swoje, to najlepszy sposób. Możesz spróbować skorzystać z mojego, tyle że mam tendencję do szybkiego chodu. Jeżelli preferujesz wolniejsze tempo, to podziel moje wartości przez 2 (tak już zauważyłem że praktyce bardzo się sprawdza).

Podane tempo uwzględnia czas na przerwy. Teren płaski - co ok. 3h 10-15 minut, w międzyczasie przerwy na jakieś zdjęcia, napicie się. Teren górski, przerwy co 2/2,5 h, jw.

Szybki marsz z plecakiem 20 kg w łatwym terenie. Proste drogi, szerokie ścieżki, ścieżki polne, szlaki, ścieżki w lesie etc. przewyższenie mniejsze niż kilkadziesiąt metrów na km, łatwa nawigacja, zazwyczaj 6-7 km/h.

Teren średni (plecak jw.) Gęste krzaki, błoto/tereny podmokłe o długości kilkaset metrów na danym odcinku mniej więcej do kolan, śnieg do kolan/do pasa, przewyższenia na km powyżej rzędu 100 metrów, w miarę stabilny rumosz skalny, duże zróżnicowanie terenu, częste sprawdzanie pozycji na mapie, przedział 3-5 km/h, bardzo zależy od terenu.

Teren trudny (plecak jw.) Śnieg/błoto do pach, bardzo strome zbocza, niestabilne moreny/parchate stoki, konieczność bardzo dokładnej nawigacji, itp. zazwyczaj < 1 km/h. W zimie przy bardzo złych warunkach (mnóstwo śniegu, burza, ,,whiteout'') czasy z map, na szlakach w górach x3-4. Dobre warunki takie same czasy, czasami x1,5.

: 01 sie 2010, 01:43
autor: ZEN
Wiesz skrajność polega na tym, że często nocuję w terenie ale bez śpiwora.
Ubranko taktyczne nie przemakalne, buty na goreteksie i tak dalej, jednym słowem: gdzie żołnierz zaśnie tam się prześpi. Teraz chcę spróbować wyprawy na cywila. Lajtowa turystyka, jakieś fotki, spanko w śpiworze pod ponchem, marsz ale tak żeby nacieszyć oczy omijającym krajobrazem.

: 01 sie 2010, 12:08
autor: Michal N
ZEN: Czego Cię uczyli w podstawówce, bo chyba dużo zapomniałeś.
V [Twoje] = V[Rzeza]*M[Twoja]/M[Rzeza]
i sobie jeszcze to podziel przez dwa :mrgreen:
M dobierasz swoją a M i V Rzeza z tabeli :-P

: 04 sie 2010, 20:38
autor: Prowler
jutro idę pospacerować po Puszczy Knyszyńskiej i w sumie nie wiem kiedy wrócę.. Nie planowałem trasy, nie planowałem miejsc obozowania i nie planowałem czasu trwania . Wszystko będę modyfikował na bieżąco ,a trasę na dzień następny ułożę sobie przy świetle świeczki przed snem w obozie :-)
Będę tylko ja moje myśli i las i to w takim wędrowaniu jest najpiękniejsze. Do tego pogoda zapowiada się wyśmienita - ciepło i wilgotno czyli tak jak lubię ;-) no i od czasu do czasu błysnąć coś powinno.

: 04 sie 2010, 21:47
autor: Michal N
Oby błyskał tylko flesz w aparacie. Przygody życzę i bezpiecznego powrotu. Pozdro i czekam na reckę :-)

: 04 sie 2010, 22:56
autor: Rzez
Głębokich bagien i gęstych krzaczorów - tego w Knyszyńskiej nie brakuje :)

: 14 sie 2010, 10:29
autor: earthtraveler
Wrócił z tej puszczy czy nie? A może spotkał żubra,podobno dobrze jest wyjść na żubra ;-)

: 15 sie 2010, 16:36
autor: Prowler
wróciłem, wróciłem ale chyba ktoś usuną mojego posta. Nie do końca się udało ale może jakieś zdjęcia wrzucę

: 19 sie 2010, 19:32
autor: yaktra
Pewno siedział przy Żubrze dlatego nie było Go tak długo
:mrgreen:

: 09 wrz 2010, 16:16
autor: Dragonfly
Cóż... Dla mnie istnieją dwie, rozdzielne rzeczy: wtopienie się w naturę i bycie zdanym wyłącznie na siebie. Pierwsze samodzielne (bez rodziców) biwakowanie w lesie zaliczyłem na początku lat 70, między 7 a 8 klasą podstawówki. Całe dwa tygodnie ! Baaardzo ciężko było wymóc zgodę "starych" ale udało się mnie i najlepszemu koledze. No, nie żeby tak zaraz puszczono nas bezkrytycznie w głuszę - zostaliśmy dobrze wyposażeni (jak na owe czasy) a miejsce pobytu ustalono w pobliżu obozu harcerskiego, gdzie też mieliśmy opłacone posiłki a jedna z instruktorek (córka znajomych ) miała nas "doglądać". W praktyce okazało się, że ma ona chłopaka i ani jej w głowie zawracać sobie głowę nami. Natomiast po drugiej strony polany, również "na dziko" obozowała grupa starszej młodzieży z naszego miasta, taka nie do końca z właściwej sfery społecznej (jak ujęliby to zapewne nasi rodzice). Żulia taka, ale byli to wspaniali ludzie - przy nich nie miał nam prawa włos z głowy spaść, chociaż nikt ich o opiekę nie prosił. Podjęli i sprawowali ją dyskretnie i z dystansem, bez narzucania czegokolwiek - co zrozumieliśmy znacznie później. Zresztą, kontynuowaliśmy potem znajomość, chociaż oni byli od nas znacznie starsi i znacznie dojrzalsi.
Potem było już z górki - licealne, coroczne wędrówki autostopem, góry i Mazury, wybrzeże, spanie wszędzie, gdzie tylko można sobie wyobrazić - po lasach, zawinięty w koc, w tatrzańskich kolibach, na dworcach, zadaszonych przystankach autobusowych, w mendlach i stogach na polu i gdzie tam jeszcze... W pustostanach, ruinach ("nawiedzonych" też :-) ), nawet na cmentarzach... :-D Często samemu, w pojedynkę - ale to nie były jeszcze "te" samotne wędrówki. Na takie samotne z zamysłu, czas przyszedł zdecydowanie później. Do tego trzeba dojrzeć chyba. Jakoś...

Generalnie - nie zawsze wszystko układa się zgodnie z oczekiwaniami (te ostatnie warto ograniczać). Ale też nie ma się czego bać w lesie, na bezdrożach, tam, gdzie nie ma ludzi. Owszem, czasem coś puknie, czasem coś stuknie, lecz "świat realny jest poznawalny" - jak Skaldowie onegdaj śpiewali, duchów i strachów nie ma. Poza tymi, które sami hodujemy we własnym umyśle. Tak więc, młodzieńcy - zarzucać plecak i w drogę ! :-)

: 09 wrz 2010, 16:41
autor: Hillwalker
Dragonfly pisze:duchów i strachów nie ma
A ja właśnie czasem zatrzymuję się w ciszy i próbuję owe "duchy i strachy" usłyszeć, poczuć. :586:

: 09 wrz 2010, 19:44
autor: Młody
Hillwalker, Proponuję odwiedzić stare cmentarze, Wprawdzie ja nic nie usłyszałem i nie widziałem ale... wyobraźnia robi swoje :mrgreen: