Wczoraj wybrałem się na mały spacerek po rembertowskich lasach.
Po dojściu do białego lasu:
Zabrałem się za pozyskiwanie soku.
Leciał z naprawdę zawrotną prędkością, ale za to prawie nie miał smaku. Przyczyną był prawdopodobnie podmokły, bagnisty teren.
Po wydostaniu się z tego magicznego miejsca dostrzegłem dużą brzozę na szczycie pagórka w ładnie nasłonecznionym miejscu.
Stwierdziłem, że porównam smak soku.
Z tego drzewa nie kapało już tak chętnie, ale za to sok miał wyraźny smak.

Ostatnio zmieniony 29 mar 2010, 14:27 przez
Grzymek, łącznie zmieniany 1 raz.